Reklama

Reklama

Formuła 1. "Podkręcony" silnik Ferrari pomógł Robertowi Kubicy

- Kubica wynagradza sobie ubiegłoroczny sezon, w którym został upokorzony przez najgorszego Williamsa w historii - napisał w emocjonalnym tekście włoski dziennikarz Franco Nugnes. Zdradził też, co było tajemnicą doskonałego wyniku Kubicy podczas testów w Barcelonie.

Choć Kubica był jedynym z rezerwowych kierowców, którzy w środowy poranek brali udział w testach na torze w Barcelonie, to kierowca Alfy Romeo wykręcił najlepszy czas spośród wszystkich zawodników. Ba, wyniku Polaka (1:16.942) nie pobił także nikt podczas popołudniowej sesji. Wówczas w bolidzie Alfy siedział Kimi Raikkonen.

Reklama

Polskiego kierowcy nie mógł się nachwalić dziennikarz włoskiego Motorsportu Franco Nugnes. "Odnalazł tempo w ciągu zaledwie połowy dnia. Ten wynik to nagroda za rok poświęcenia. Kubica czuje, że mógłby walczyć o mistrzostwo świata, gdyby nie ten przeklęty wypadek w Ronde di Andora 2011. Skaleczył jego ciało, ale nie psychikę" - w takich słowach Włoch zachwycał się występami Kubicy.

Dziennikarz ujawnił też, co było przyczyną znakomitego wyniku Kubicy. Okazuje się, że najlepsze okrążenie było wypadkową kilku czynników - kierowca Alfy Romeo jako jedyny korzystał z opon C5 i miał niemal pusty zbiornik paliwa. Najważniejsze były jednak ustawienia silnika. Nugnes twierdzi, że silnik Ferrari (z których korzysta Alfa Romeo) w bolidzie Kubicy był maksymalnie "podkręcony" - działający w trybie kwalifikacyjnym, tak by zmaksymalizować wynik na krótkim dystansie - w przeciwieństwie do kierowców tamu Ferrari, których silniki podczas testów działały w trybie wyścigowym.

"Oczywiście, mieszanka C5, pusty bak i silnik w trybie ataku - ale forma Kubicy nie może zostać pominięta" - zaznacza Nugnes.

Na koniec dostało się także Williamsowi, a dziennikarz Motosportu wyjątkowo mocne słowa skierował pod adresem George'a Russella. Włoch stwierdził m.in. że Kubica został "upokorzony przez najgorszego Williamsa w historii". Z kolei Russella nazwał "człowiekiem, któremu nie wystarczyło talentu, by pokonać kierowcę jeżdżącego jedną ręką" i "potrzebującego pomocy całego zespołu, by pokazać Toto Wolffowi, że nie namaścił niewłaściwego człowieka".

WG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje