Reklama

Reklama

Formuła 1. Nagła śmierć dyrektora wyścigowego Whitinga

Trzy dni przed rozpoczęciem w Melbourne sezonu mistrzostw świata Formuły 1 zmarł dyrektor wyścigowy Charlie Whiting. Brytyjczyk miał 66 lat. Jak podała Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA), powodem śmierci był zator płucny. Whitinga pożegnał już Robert Kubica.

"Z głębokim smutkiem przyjąłem informację o odejściu Charliego. Był wielkim dyrektorem wyścigowym, centralną i niezastąpioną postacią w świecie Formuły 1, która stanowiła uosobienie etyki i ducha tego fantastycznego sportu. Formuła 1 straciła wiernego przyjaciela i charyzmatycznego ambasadora" - powiedział prezydent FIA Jean Todt.

Do głównych zadań Whitinga należało dbanie o bezpieczeństwo kierowców. To on był jednym z kluczowych inicjatorów "halo", czyli charakterystycznej ramy oplatającej kokpit, która ma chronić głowę i tułów zawodników.

Reklama

Brytyjczyk był w ciągłym kontakcie z zespołami kierowcami. Z zawodnikami odbywał zebrania przy okazji każdego wyścigu, w trakcie których mogli oni dzielić się uwagami i obawami, czy poprosić o wyjaśnienie przepisów w konkretnych sytuacjach.

Whiting sprawował tę funkcję od 1997 roku, a w strukturach FIA znalazł się w 1988. Wcześniej pracował z brytyjskimi teamami F1 - Hesketh i Brabham.

"Charlie zostanie zapamiętany jako jeden z wielkich tego sportu, ale też jako wspaniały kolega" - napisano na koncie teamu McLaren na Twitterze. Podobne wpisy znalazły się na profilach innych teamów i kierowców.

W niedzielę odbędzie się pierwszy w tym sezonie wyścig - o Grand Prix Australii. Weźmie w nim udział Robert Kubica (Williams). Na razie nie zdecydowano, kto zastąpi Whitinga w roli dyrektora wyścigowego.

Na nagłe odejście Whitinga zareagował Robert Kubica, który napisał na Twitterze: "Spoczywaj w pokoju".


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje