Formuła 1. Kubica po testach w Abu Zabi: Jestem w lepszej kondycji niż przed wypadkiem!

Stan prawej ręki Roberta Kubicy jest tematem numer 1 w Abu Zabi przy okazji rozmów o powrocie polskiego kierowcy do Formuły 1. W czasie testów Pirelli polski kierowca odniósł się do tych wątpliwości osobiście.

- Ktoś może myśleć, że prowadzę jedną ręką, ale ja nie prowadzę jedną ręką. Myślę, że w Formule 1 nie da się prowadzić samochodu jedną ręką - powiedział Kubica w rozmowie z zagranicznymi dziennikarzami, wśród których był najbardziej rozchwytywanym kierowcą po pierwszym dniu testów na Yas Marinie.

Reklama

Ewentualny powrót Polaka do Formuły 1, po fatalnym wypadku, jakiemu uległ w 2011 r., podczas rajdu Rondo di Andora, byłby sensacją dla światowych mediów. Oto Robert cudem uszedł z życiem, o mały włos nie stracił prawej ręki, a teraz w mistrzowski sposób prowadzi bolid F1, co wymaga nie lada precyzji!

- Wiem, że wielu ludzi na całym świecie kibicuje mojemu powrotowi do Formuły, z uwagi na ten wypadek. Z drugiej strony, nikt mi nie da taryfy ulgowej, bo miałem takie przeżycie. Muszę zapewnić najlepsze wydanie Roberta Kubicy, by odzyskać miejsce w F1 - dowodził krakowianin.

Kubica pokazał się z bardzo dobrej strony. Jako jedyny w porannej sesji pokonał okrągłe 100 okrążeń. To mniej więcej tak, jakby dwukrotnie przejechać Grand Prix Abu Zabi. 

Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, czy Polak jest gotowy na taki wysiłek? Kubica miał ósmy wynik, ale jak podkreślał przed testami dyrektor techniczny Williams Paddy Lowe, nie o czasy w przypadku polskiego kierowcy chodzi. Z tego też powodu we wtorek Kubica przejechał grubo ponad 500 km. Po to, żeby jak najlepiej poznać samochód FW40 - Kubica wsiadł do niego po raz pierwszy - sporo okrążeń pokonał z pełnym bakiem, co oczywiście przełożyło się na czasy. Więcej będzie można powiedzieć w środę, po południu miejscowego czasu, gdy Polak wróci na Yas Marinę.

- Rozpoczynam praktycznie od zera, ponieważ Formuła 1 bardzo się zmieniła przez te siedem lat. Ale dzięki doświadczeniu, które zebrałem, jeżdżąc w Formule 1, proces uczenia się przebiega szybciej, niż to miało miejsce w przeszłości - stwierdził krakowianin.

Kubica nie ukrywa, że wypadek w Ronde di Andora, w lutym 2011 roku, odcisnął na nim piętno, ale psychicznie Polak uporał się z tym w kilkanaście miesięcy, wracając szybko do rajdów, zaś fizycznie też jest coraz lepiej. Kubica zaryzykował nawet stwierdzenie, że jest w lepszej kondycji niż w 2010 roku, kiedy był w pełni sprawny.



  - Oczywiście mam pewne ograniczenia. Moje ciało kompensuje sobie to w inny sposób, co nie jest złe. Jesteśmy ludźmi. Nasze mózgi są tak zaprogramowane, żeby pomagać ciału przezwyciężać słabości. To codzienne życie - mówił filozoficznie.

- W ciągu ostatnich sześciu miesięcy wykonałem świetną pracę pod względem fizycznym. Nie było łatwo. Nie leżałem w łóżku. Prawdopodobnie jestem w najlepszej kondycji, lepszej, niż kiedy ścigałem się w 2010 roku. Motywacja jest odpowiednia, a ciało za tym podąża - zapewnił polski kierowca, z którego twarzy w czasie wywiadów nie schodził szeroki uśmiech. Kubica wreszcie jest w swoim naturalnym środowisku.

Czytaj również:

Tak wypadł Robert na wtorkowych testach w Abu Zabi!

łup

***

Już w piątek rozpoczyna się nowy sezon Formuły E. Transmisje z wszystkich wyścigów w Eurosporcie:


Dowiedz się więcej na temat: Robert Kubica

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje