Reklama

Reklama

Formuła 1. Koszmarne pit stopy podczas GP Meksyku. Jeden zespół błysnął

Na Autodromo Hermanos Rodriguez koszmarne błędy popełniali mechanicy podczas pit stopów. Dotknęło do szczególnie Lando Norrisa, Roberta Kubicę, Charlesa Leclerca i Antonio Giovinazziego. Ale był zespół, który w tym elemencie spisał się rewelacyjnie. Barierę dwóch sekund złamał Red Bull.

Sprawnie wykonany pit stop może zaważyć na wyniku w wyścigu Formuły 1. Dlatego mechanicy ćwiczą wymianę opon, żeby kierowca spędził jak najmniej czasu w alei serwisowej. Ich wysiłki często można podziwiać podczas rywalizacji, a perfekcyjnie wykonany pit stop zajmuje około dwóch sekund. W Grand Prix Meksyku mechanicy jednak popełniali koszmarne błędy i to nawet ci z czołowych zespołów.

Największym pechowcem na Autodromo Hermanos Rodriguez był Lando Norris z McLarena. Jego zjazd na wymianę opon zakończył się koszmarem. Mechanicy źle dokręcili koło, a mimo to 19-latek dostał zielone światło. Norris szybko dostał sygnał i zdążył zatrzymać bolid na końcu alei serwisowej. Mechanicy pobiegli w jego kierunku. Zepchnęli samochód z powrotem do garażu, koło dokręcili, ale strata Norrisa była już potężna. Brytyjczyk nie dojechał do mety. Na 20 okrążeń przed końcem został wycofany z wyścigu. Kiedy wysiadł z samochodu widać było wyraźnie, że jest mocno zdenerwowany. Przeprosiny ze strony inżynierów chyba niewiele pomogły.

Reklama

Najnowsze wiadomości o Robercie Kubicy!

Williamsy, jak wiadomo, w tym sezonie spisują się fatalnie. Jedynie, czym do tej pory mogła pochwalić się stajnia z Grove, to szybkie pit stopy. Mechanicy spisywali się świetnie zwłaszcza przy zmianie "gum" w bolidzie Roberta Kubicy. Dlatego w klasyfikacji DHL Fastest Pit Stop Award Polak niemal w każdym wyścigu plasował się w ścisłej czołówce. W Meksyku mechanicy jednak się nie popisali. "Na pit stopie straciliśmy kilka sekund, co pozwoliło Georgeo'wi (Russellowi - przyp. red.) wyjechać przede mną" - mówił Kubica po wyścigu. Polak szybko wyprzedził kolegę z zespołu, ale i tak był ostatni. Na jego wyniki zaważyła nieplanowana wizyta w alei serwisowej w końcówce. "Mieliśmy wolnego kapcia, powietrze schodziło wolno i tyle" - stwierdził poirytowany Kubica.

Wpadkę z pit stopem zaliczyła też taka potęga jak Ferrari. Charles Leclerc walczył o miejsce na podium i być może osiągnąłby cel. Druga wizyta Monakijczyka w alei serwisowej była stanowczo zbyt długa. Problem pojawił się z lewym tylnym kołem. Obsługujący je mechanicy nie mogli go dokręcić i w efekcie pit stop trwał ponad sześć sekund. Leclerc minął linię mety jako czwarty, a jego strata do triumfatora Lewisa Hamiltona z Mercedesa wyniosła 6,368 s.

Kłopoty w alei serwisowej miała też ekipa Alfa Romeo. Bolid Antonio Giovinazziego ześlizgnął się z podnośnika. Włoch stracił mnóstwo czasu, ale przynajmniej ukończył wyścig. Na metę dotarł na 14. miejscu.

Jeden zespół zasłużył na wielkie brawa. To Red Bull. Pit stop Aleksandra Albona został wykonany perfekcyjnie. Wymiana opon w bolidzie 23-latka trwała zaledwie 1,93 s!

RK

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy