Reklama

Reklama

Formuła 1. Koszmar Ferrari. Kibice wściekli na Vettela

Koszmarny występ Ferrari w wyścigu o Grand Prix Brazylii znalazł się na pierwszych stronach włoskich mediów. Bratobójczy pojedynek Sebastiana Vettela i Charlesa Leclerca doprowadził do kolizji przez co żaden z nich nie ukończył rywalizacji. Kibice stajni z Maranello są wściekli i chcą, żeby Niemiec odszedł z zespołu.

Do katastrofy doszło pięć okrążeń przed końcem wyścigu. Po restarcie Vettel stracił czwarte miejsce na rzecz Leclerca. Niemiec chciał odzyskać utraconą pozycję i zaatakował kolegę z zespołu na prostej przed zakrętem numer trzy. Monakijczyk nie zamierzał odpuszczać i w efekcie doszło do kontaktu. Bolid Leclerca stracił koło, a spod samochodu posypały się iskry. O dalszej jeździe nie było mowy. To samo spotkało Vettela, który również uszkodził bolid.

Po wyścigu na włoską Scuderię spadła fala krytyki w prasie, telewizji i mediach społecznościowych.

"La Gazzetta dello Sport" dała na pierwszej stronie wymowny tytuł: "Głupota". "Powinniśmy się spodziewać, że wcześniej czy później coś takiego może się wydarzyć. Incydent między Vettelem i Leclerkiem jest bezpośrednią konsekwencją tego, co wydarzyło się w ostatnich 6-7 wyścigach. Zaczęło się na Monzy, gdzie Leclerc nie pomógł Vettelowi w kwalifikacjach. Kontynuację mieliśmy w Rosji, gdzie Vettel nie zastosował się do nakazu przepuszczenia Leclerca. Obwinianie Ferrari nie jest prawidłowe. Zespół może ustalać zasady i rozkazy, ale jeśli masz dwóch kierowców samców alfa w ekipie, to tak właśnie się to kończy" - komentuje największy dziennik sportowy Italii.

Reklama

"Tylko pięć okrążeń do mety, a Vettel i Leclerc zderzyli się ze sobą. To katastrofa. Ten wypadek doprowadzi do gorących dyskusji w Maranello. Obaj kierowcy zostali wezwani na dywanik, aby szczegółowo omówić sytuację" - pisze z kolei "Tuttosport".

"Corriere dello Sport" pyta: Czy rywalizacja między Leclerkiem i Vettelem osiągnęła maksimum? Gazeta artykuł opisujący wydarzenia z Interlagos opatrzyła tytułem: Ferrari eksploduje. "Dwaj kierowcy Ferrari walczący o czwartą pozycję mieli kolizję, która wyeliminowała obu. Binotto (szef Ferrari - przyp. red.) jest wściekły.

Giorgio Terruzzi z "Il Corriere della Sera" nie zostawił suchej nitki na Vettelu. "Z jakiegoś powodu Vettel zachował się jak dziecko, któremu właśnie skradziono zabawkę. Naprawdę trudno jest zarządzać najlepszym kierowcą, który nagle oszalał. Vettel nadal jest numerem jeden, ale wyczerpał limit i sądzę, że Ferrari zostanie zmuszone, żeby ograniczyć jego wolność" - napisał dziennikarz.

Najnowsze wiadomości o Robercie Kubicy!

Incydent z Interlagos był też szeroko komentowany w stacji Sky Sports Italy. Były kierowca F1 Jacques Villeneuve winą obarczył Vettela i Leclerca. "Popełnili straszny błąd, co nie było konieczne. Najwięcej, co mogli zdobyć, to trzecie miejsce. Myślę, że chcieli pokazać sobie, kto jest lepszy. Teraz Ferrari musi coś zrobić i podjąć decyzję. Można walczyć, ale nie można nadużywać wolności. Leclerc był zbyt agresywny, a kiedy Vettel go mijał, nie musiał zamykać mu drzwi" - stwierdził Villeneuve.

"Nie obchodzi mnie, kto ponosi większą odpowiedzialność, że zespół stracił punkty. Takie rzeczy nie powinny się zdarzyć" - podkreślił kierowca wyścigowy Davide Valsecchi.

Podczas gdy większość mediów obarcza obu zawodników odpowiedzialnością za wypadek, kibice Ferrari nie mają co do tego żadnych wątpliwości: To wszystko wina Vettela. Na Twitterze popularność wśród fanów Scuderii zyskuje hasztag #vettelout. Wielu ma dość Niemca i chcą zobaczyć, jak opuszcza zespół po sezonie. Ich zdaniem, to był ostatni z długiej listy błędów Vettela. Według kibiców Leclerc jest szybszy i lepszy od czterokrotnego mistrza świata.

RK

Dowiedz się więcej na temat: sebastian vettel | Charles Leclerc | Ferrari

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje