Reklama

Reklama

Formuła 1. Grzegorz Gac: Wysoko w Meksyku

W ten weekend możemy poznać mistrzów świata w dwóch najważniejszych seriach w sportach motorowych. O ile Ott Tänak ma dużą przewagę nad Sebastienem Ogierem w punktacji WRC i realne szanse na tytuł już w niedzielę, przed Lewisem Hamiltonem stoi dużo trudniejsze zadanie, bo podczas Grand Prix Meksyku musiałby pokonać Valtteriego Bottasa różnicą 14 punktów. Tyle właśnie potrzebuje Brytyjczyk, aby świętować swój szósty tytuł mistrzowski i piąty wywalczony z ekipą Mercedes-AMG. Niemiecki producent zapewnił sobie szósty z rzędu tytułu wśród konstruktorów, czym wyrównał rekord należący do Ferrari - pisze ekspert Interii Grzegorz Gac.

Pierwsze Grand Prix Meksyku odbyło się w 1963 roku. Meksykańska runda była rozgrywana do 1992 roku. Pierwszym zwycięzcą był Jim Clark, a ostatnim do przerwy Nigel Mansell. Tor Autodromo Hermanos Rodríguez powrócił do kalendarza Formuły 1 w sezonie w 2015 roku. Wyścig w stolicy kraju rokrocznie wybierany jest najlepszym Grand Prix sezonu, a bilety zawsze są wyprzedane do ostatniego miejsca. Nie inaczej jest tym razem.

Obiekt został nazwany na cześć braci Rodríguez, którzy zginęli na torach wyścigowych. Ricardo w 1962 roku właśnie w Meksyku, podczas treningu niezaliczanego do punktacji mistrzostw świata inauguracyjnego wyścigu na tym torze, a Pedro na torze Norisring w 1971 roku. Tor składa się szesnastu zakrętów i ma 4,3 kilometra długości. Jest to najwyżej położony tor w kalendarzu - 2 235 metrów nad poziomem morza, a rozrzedzone powietrze ma wielki wpływ na pracę silnika.

Reklama

Po weekendzie w Japonii Lewis Hamilton przyznał, że zdobycie tytułu jest bardziej realne w Stanach Zjednoczonych, niż w Meksyku. Valtteri Bottas zapowiada walkę do końca, ale sam przyznaje, że będzie potrzebował dużo szczęścia.

Na fetę w Meksyku liczy nie tylko Mercedes, ale również Red Bull. W dwóch minionych sezonach wygrywał tu Max Verstappen. Ciekawie może być także po drugiej stronie garażu. Alexander Albon w Japonii już trzeci raz z rzędu finiszował pozycję wyżej, niż w poprzednim wyścigu. Jeżeli młody kierowca Red Bulla utrzyma tę tendencję, może stanąć na podium.

Najnowsze wiadomości o Robercie Kubicy!

Nadchodzące Grand Prix będzie ważne również dla zespołu Ferrari. Po szeregu błędów w poprzednim wyścigu w Japonii ekipa z Maranello chce wymazać z pamięci kibiców to, co zobaczyli na torze Suzuka. Pytanie, co z kierowcami, którzy nadal nie są przesadnie zdyscyplinowani, a wybryki Charlesa Leclerca w Japonii uszczupliły konto zespołu o 25 000 euro.

Co słychać u Williamsa? Po Grand Prix Japonii, a właściwie i po Rosji wiemy, że problemy z samochodem dotyczą nie tylko Roberta Kubicy. Po wyścigu, w internecie można było znaleźć nagranie, gdzie George Russell skarży się na działanie hamulców. Czy w Meksyku uda się obu kierowcom dowieźć samochody do mety? Przekonamy się w niedzielę wieczorem.

Sam Kubica od momentu ogłoszenia rozstania z Williamsem jest rozchwytywany przez dziennikarzy, którzy coraz chętniej spekulują na temat jego przyszłości. Wiadomo, że w Warszawie był niedawno szef zespołu Haas Günther Steiner, aby spotkać się z przedstawicielami Orlenu. Rola kierowcy rezerwowego amerykańskiej ekipy jest jedną z kilku pozostałych na tym etapie możliwości pozostania w padoku F1. Polak zapewnia jednak, że ważniejsze jest dla niego znalezienie miejsca do ścigania w przyszłym roku: "Nie wiem, dlaczego od dwóch miesięcy ciągle ktoś próbuje mi wmówić tego trzeciego kierowcę. Ja powtarzam, że priorytetem jest ściganie się. Może da się połączyć programy, ale przede wszystkim chcę się ścigać."

Dla Polaka będzie to pierwsze spotkanie z torem w Meksyku w obecnej konfiguracji. Kubica miał okazję jeździć po meksykańskim obiekcie w 2008 roku podczas pokazu w trakcie BMW World Final. Od tamtego czasu tor przeszedł szereg istotnych zmian według projektu Hermanna Tilke. Kubica zatem wraca do Meksyku po 11 latach.

W środę wieczorem FIA poinformowała o dyskwalifikacji zespołu Renault i wykluczeniu z wyników Grand Prix Japonii po proteście zespołu Racing Point, który zarzucił Francuzom nieregulaminową regulację balansu hamulców, co okazało się prawdą. System został zakwalifikowany jako dodatkowa, niezgodna z regulaminem pomoc kierowcy. Grand Prix Meksyku będzie zatem okazją do rehabilitacji dla ekipy Renault.

Grzegorz Gac

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje