Reklama

Reklama

Formuła 1. Grzegorz Gac: Soczi i wszystko jasne?

Soczi Autodrom, na którym w ten weekend odbędzie się Grand Prix Rosji jest przeciwieństwem obiektu Mugello, goszczącego poprzedni wyścig Formuły 1. O ile tor w Toskanii jest obiektem zdecydowanie starszej generacji, Soczi to jeden z najnowszych torów, którego autorem jest Hermann Tilke. Dzieła niemieckiego architekta, których mamy sporo w kalendarzu, to obiekty o kontrowersyjnej renomie, nie zawsze zapewniające oczekiwaną jakość ścigania. Z kolei niespełna dwa tygodnie temu okazało się, że "oldskulowy", wąski tor o nierównej nawierzchni, z szybkimi łukami w pofałdowanym terenie i żwirowymi pułapkami na poboczach zapewnił całkiem sporą porcję emocji - pisze ekspert Interii Grzegorz Gac.

Soczi to największy i chyba najbardziej znany letni kurort Rosji, położony nad Morzem Czarnym niedaleko granicy z Gruzją. Cieszył się wielką popularnością wśród turystów, także z Polski jeszcze za czasów Związku Radzieckiego. Kurort letni, ale położony u stóp Kaukazu, dlatego miasto liczące ponad 300 000 mieszkańców było gospodarzem zimowych igrzysk olimpijskich w 2014 roku.

Reklama

Były to igrzyska niezwykle udane dla Polski, najlepsze w historii. Nasi reprezentanci zdobyli aż cztery złote medale, a prawdziwym bohaterem był skoczek Kamil Stoch, który dwukrotnie stanął na najwyższym podium. Po złoto sięgnęli także nasza słynna biegaczka Justyna Kowalczyk i Zbigniew Bródka w łyżwiarstwie szybkim. Ponadto, dzięki jednemu srebru i jednemu brązowi Polska zajęła wysokie 11. miejsce w klasyfikacji medalowej, wyprzedzając takie potęgi w sportach zimowych, jak Szwecja, Finlandia czy Czechy.

Także od 2014 roku odbywa się Grand Prix Rosji. Tor Soczi Autodrom powstał w Parku Olimpijskim, a dookoła znajdują się obiekty zimowych igrzysk, między innymi lodowiska, a także plac medalowy i wioska olimpijska. Część trasy wytyczona jest na ulicach miasta. Tor o długości 5,8 km z 18 zakrętami i dwoma strefami DRS należy do najdłuższych w kalendarzu.

Do tej pory stuprocentową skutecznością może pochwalić się zespół Mercedesa, który wygrał wszystkie sześć edycji wyścigu. Czterokrotnie triumfował Lewis Hamilton, po jednej wygranej mają na koncie Nico Rosberg i Valtteri Bottas, którego zwycięstwo w 2017 było pierwszym w karierze. Biorąc pod uwagę także układ sił w bieżącym sezonie, typowanie zwycięzcy w niedzielnym wyścigu wydaje się proste.

Hamilton odniósł w Mugello swoje 90. zwycięstwo i już w ten weekend ma szanse wyrównać rekord 91 wygranych wyścigów należący do Michaela Schumachera. Podczas Grand Prix Rosji będzie zdecydowanym faworytem. Czy pogodzi się z tym Valtteri Bottas? W Mugello, po udanym początku wyścigu, robił co mógł, próbował innej strategii, ale znów nie był w stanie wygrać. Tor Soczi zwykle mu sprzyjał, nie licząc ubiegłorocznego występu.

O ile Hamilton ma tylko szansę wyrównać rekord liczby zwycięstw, Kimi Räikkönen niemal na pewno wyrówna rekord liczby startów w Formule 1, należący do Rubensa Barrichello (323 wyścigi). Z kolei Sebastian Vettel będzie świętował w Soczi mały jubileusz - 250. start w karierze.

Z uwagi na specyfikę toru, bardzo ważna będzie sobotnia sesja kwalifikacyjna i pozycje na starcie. W niedzielę raczej nie należy spodziewać się wielu manewrów wyprzedzania. Kto zdobędzie pole position, ten będzie miał duże szanse na zwycięstwo w niedzielne popołudnie. Chyba tylko kolizje, incydenty i wyjazdy na tor samochodu bezpieczeństwa mogą być sprawcami komplikacji i niespodzianek.

Charakterystyka toru w Soczi sprawia, że nie należy oczekiwać w niedzielę skomplikowanych rozgrywek strategicznych. Niemal na pewno wszyscy wybiorą strategię na jeden pit stop.

O ile układ sił w czołówce jest klarowny - Mercedes i Red Bull, a potem długo nic, warto skupić się na śledzeniu walki w środku stawki. McLaren, Racing Point i Renault reprezentują bardzo wyrównany poziom, czego odzwierciedleniem są niewielkie różnice w punktacji, które dzielą te trzy zespoły na miejscach od trzeciego do piątego. Szósty zespół czyli Ferrari nadal przeżywa pełzającą katastrofę, ścigany przez Alpha Tauri. I wreszcie Alfa Romeo, Haas i Williams - tu jeszcze długo nic się nie wydarzy, a każdy zdobyty punkt będzie powodem do satysfakcji.

Po nieśmiałej próbie i wpuszczeniu na tor niespełna 3 000 widzów w Toskanii, Grand Prix Rosji oglądać będzie 30 000 kibiców. To początek powrotu do "normalnej normalności"... miejmy nadzieję.

Grzegorz Gac

Dowiedz się więcej na temat: Lewis Hamilton | kimi raikkonen | sebastian vettel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje