Reklama

Reklama

Formuła 1. Grzegorz Gac: Niedziela cudów w świątyni

Gasly, Sainz, Stroll. Alpha Tauri, McLaren, Racing Point. Czy ktoś typował taki skład podium wyścigu o Grand Prix Włoch na torze Monza, zwanym "świątynią szybkości"?

Kluczowym momentem wyścigu było 17. okrążenie i defekt Magnussena, który zaparkował Haasa po prawej stronie na wyjściu z Paraboliki. Na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa, a Hamiltona i Giovinazziego natychmiast ściągnięto do boksu na zmianę kół. Okazało się, że za szybko. Kilkanaście sekund wcześniej zamknięto wjazd do alei serwisowej. Jak mogło dojść do takiego błędu? Hamilton jechał pierwszy i zespół miał najmniej czasu na reakcję. Kierowca przyznał, że nie zauważył sygnalizacji po lewej stronie toru. Obydwaj kierowcy otrzymali karę 10 sekund stop & go. Było jasne, że Hamilton nie wygra tego wyścigu. Pytanie brzmiało - ile pozycji odzyska i ile punktów uda mu się zdobyć.

Reklama

Po odbyciu kary, na 24 okrążenia przed metą, Hamilton spadł na ostatnie miejsce, blisko pół minuty za liderem, którym był niespodziewanie Pierre Gasly. Mistrz świata zaczął odrabiać straty. Jechał samotnie, poprawiając raz po raz najlepszy czas okrążenia i wyprzedzając kolejnych rywali.

Już wtedy było niemal pewne, że wyścig wygra kierowca, który wcześniej nie stał na najwyższym stopniu podium. Sainz i Gasly walczyli o zwycięstwo niemal jak o życie, wiedząc, że kolejna taka szansa zapewne nieprędko się pojawi. Z każdym okrążeniem Hiszpan był coraz bliżej Francuza, ale ostatecznie usłyszeliśmy Marsyliankę, a nie Marcha Real czyli hymn Hiszpanii.  

Pierre Gasly został 109. kierowcą w historii Formuły 1, który wygrał wyścig i pierwszym z Francji od 1996 roku, gdy Olivier Panis wygrał zwariowane, deszczowe Grand Prix Monako.

To miał być trudny wyścig dla Ferrari. Było gorzej, niż w najczarniejszych snach włoskich kibiców. Vettel odpadł po 6 okrążeniach wskutek awarii hamulca lewego tylnego koła, gdy zajmował 17. miejsce i toczył wyrównany pojedynek z... Nicholasem Latifim. Miary nieszczęścia dopełnił Leclerc, który zaliczył ciężki wypadek na wyjściu z Paraboliki na 25. okrążeniu.

Bardzo słabo zaprezentował się Red Bull. Zdecydowanie brakowało tempa. Zawiódł wyraźnie pakiet aerodynamiczny. Verstappen po fatalnym starcie spadł na siódme miejsce. Wycofał się z powodu defektu jednostki napędowej po 30 okrążeniach. Alexander Albon miał beznadziejne tempo i ukończył wyścig na przedostatnim, 15. miejscu. 

Dowiedz się więcej na temat: Pierre Gasly

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje