Reklama

Reklama

Formuła 1. Grzegorz Gac: Jazda figurowa na torze

Kolizje, obroty, wycieczki na pobocza, płomienie na torze, sporo przekleństw – to najkrótsze podsumowanie piątkowych treningów na torze Autodromo Internacional do Algarve niedaleko Portimao, który bardziej przypominał lodowisko, niż tor wyścigowy. Już pierwsze sesje pokazały, że możemy liczyć na sporo emocji podczas kwalifikacji i samego wyścigu.

Zanim kierowcy Formuły 1 przyjechali do Portugalii, na torze wymieniono niedawno nawierzchnię. "Zielony tor", czyli nienagumowana nawierzchnia spowodował, że obie sesje przypominały bardziej zawody w driftingu lub jazdę figurową na lodzie, niż przygotowania do weekendu wyścigowego. Byłoby dużo gorzej, gdyby ulewny deszcz nie zmył we wtorek oleju, który "wyszedł" ze świeżego asfaltu, a także innych zanieczyszczeń pozostałych po pracach przy nawierzchni. Mimo to, kierowcy wyjeżdżali poza tor, ślizgali się, obracali i zabierali na tor kamyki ze żwirowych poboczy.

Reklama

Z bardzo dobrej strony pokazali się podczas pierwszej sesji Charles Leclerc z Ferrari (czwarty w klasyfikacji) oraz Kimi Raikkonen z Alfa Romeo Racing Orlen (ósmy). Co ciekawe, podczas czwartkowej konferencji prasowej Fin powiedział, że nie testował w symulatorze, ponieważ tor Portimao nie ma swojej wirtualnej wersji. Z kolei jego włoski kolega z zespołu Antonio Giovinazzi przyznał, że testował, ale w jego przypadku był to raczej symulator Ferrari - Włoch jest kierowcą rezerwowym Scuderii.

Podczas pierwszych 30 minut drugiego treningu testowano opony przeznaczone na kolejny sezon, a firma Pirelli narzuciła program jazd dla każdego kierowcy. Na torze panował tłok i co chwila dochodziło do sytuacji konfliktowych, w czym udział miała konfiguracja toru w Portimao, gdzie jest sporo ślepych zakrętów, a także stromych zjazdów i podjazdów. Utrudniało to przejechanie serii regularnych okrążeń. Przed laty przekonali się o tym kierowcy dawnej Formuły 2, którzy nadzwyczaj często wypadali na żwirowe pobocze, a swoje pierwsze punkty na tak wysokim poziomie zdobyła wtedy nasza zawodniczka Natalia Kowalska.

Po oddaniu opon testowych, zespoły mogły powrócić do normalnych zajęć. Popołudniową sesję dwukrotnie przerywano czerwonymi flagami. Samochód AlphaTauri Pierre’a Gasly’ego o mało się nie spalił, a Lance Stroll z Racing Point został wyeliminowany przez Maxa Verstappena z Red Bulla. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach żaden z kierowców nie poczuwał się do winy, a Verstappen, również jak zwykle, wygłosił komentarz w swoim stylu na temat wzroku Kanadyjczyka, okraszony słowami nie nadającymi się do cytowania.

W składzie zespołu sędziowskiego podczas weekendu w Portimao debiutuje były kierowca Formuły 1 Witalij Pietrow. Rosjanin naraził się kilka dni temu Lewisowi Hamiltonowi i tym, którzy popierają go w walce przeciwko rasizmowi. Pietrow skrytykował postawę kierowcy Mercedesa, a środowiska LGBT wyraziły zaniepokojenie związane z angażem w ważnej, prestiżowej roli. Czyli znów trochę polityki i spraw społecznych w sporcie.

Kwestia Pietrowa prawdopodobnie zejdzie jednak na dalszy plan, jeżeli kierowcy będą w dalszej części weekendu popełniać tyle błędów, co w piątek. Muszą bardzo się pilnować. W niektórych miejscach czekają na nich żwirowe pobocza, a w innych sensory, które powodują anulowanie okrążenia po wyjeździe poza tor. W piątkowych treningach skreślono łącznie aż 125 czasów okrążeń!

Najszybszy podczas obu sesji był Valtteri Bottas, który po awarii układu napędowego na Nürburgringu raczej na dobre wypadł już z walki o mistrzowski tytuł i tylko pech Lewisa Hamiltona może na nowo zaostrzyć tę rywalizację. Fin pokazał jednak, że nadal nie brakuje mu determinacji, co zapowiada ciekawy wyścig.

Grzegorz Gac

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL