Reklama

Reklama

Formuła 1. Grzegorz Gac: Jak Kubica nie został mistrzem świata

Analiza listy mistrzów świata Formuły 1 ostatnich lat pokazuje, że najlepsze zespoły wywodzą się z krajów niemieckojęzycznych. Niemiecka (a także austriacka) precyzja i dokładność jest wręcz legendarna, a procedury nie pozostawiają niczego przypadkowi, nawet jeżeli fabryki zespołów znajdują się na wyspach brytyjskich. Dlaczego nie ma na tej liście BMW, skoro Robert Kubica był na dobrej drodze do tytułu dla bawarskiej marki w 2008? - pyta ekspert Interii Grzegorz Gac.

Wchodząc do Formuły 1 BMW miało konkretny plan, zakładający osiąganie kolejnych etapów krok po kroku. Już w pierwszym sezonie było podium, a w kolejnym - drugie miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Trzeci sezon przyniósł upragnione pierwsze pole position i zwycięstwo - oba wywalczył Robert Kubica.

Sezon 2008 zaczął się dla zespołu BMW Sauber znakomicie. Nick Heidfeld był drugi na inauguracji w Australii, a Kubica dołożył kolejne miejsca na podium w Malezji i Bahrajnie. Potem przyszła pora na fenomenalne drugie miejsce w Grand Prix Monaco i wreszcie niezapomniane zwycięstwo w Montrealu.

Reklama

Przed rozpoczęciem weekendu w Kanadzie pytano Kubicę o niezwykle groźny wypadek sprzed roku. W niedzielę popołudniu nikt już nie zadawał pytań. Wszyscy byli pełni podziwu dla polskiego kierowcy. Atmosfera euforii nie udzieliła się jednak siedzibie zespołu BMW, gdzie potraktowano to jako kolejny punt do odhaczenia w realizacji planu.

Kolejnym etapem była dla BMW walka o mistrzostwo świata, ale w następnym sezonie. Dlatego niemiecka marka postawiła krzyżyk na sezonie 2008 w kluczowym momencie, gdy polski kierowca objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej kierowców...

Jak przyznał wiele lat później Kubica, wiedział, co się święci i od razu na konferencji prasowej po wyścigu próbował swoimi wypowiedziami wywrzeć presję na BMW, aby kontynuować rozwój samochodu. Głos Polaka nie został wysłuchany.

BMW F1.08 było bardzo udanym samochodem. Zespół wykonał świetną pracę, budując samochód zdolny rywalizować z Ferrari i McLarenem. Nic dziwnego. Auto zaprojektował Willy Rampf, odpowiedzialny m.in. za motocykl, który wygrał Rajd Dakar, czy później za Volkswagena Polo, który przez szereg lat całkowicie zdominował Rajdowe Mistrzostwa Świata z Sebastienem Ogierem za kierownicą. Miał on do dyspozycji odpowiednie zaplecze, a dumą zespołu był jeden z najpotężniejszych komputerów tamtych czasów Albert II. Nawet po zaprzestaniu prac nad rozwojem konstrukcji w połowie sezonu, samochód siłą rozpędu wywalczył jeszcze cztery razy miejsce na podium i dopiero jesienią zaczął odstawać od czołówki. To pokazuje, jak niewiele było potrzeba, aby powalczyć o mistrzostwo.

Koncern miał jednak inne plany i... nie do końca można go za to winić. 2008 był ostatnim sezonem obowiązywania dotychczasowych przepisów, a nowa generacja samochodów miała wprowadzić do F1 po raz pierwszy w historii układ hybrydowy KERS. BMW czuło się na tym polu bardzo mocne. Przeznaczenie wszystkich zasobów na to, aby zapewnić sobie dobry początek nowej ery ścigania mogło przynieść BMW lata dominacji. Dlatego postanowiono skupić się na nowym samochodzie, praktycznie zaprzestając prac nad rozwojem aktualnego.

W przeciwieństwie do Mercedesa, który podobny plan zrealizował perfekcyjnie, BMW całkowicie rozczarowało. O skali porażki świadczy fakt, że rok po wywalczeniu pole position w Bahrajnie, Robert Kubica nie zmieścił się w pierwszej dziesiątce, a w wyścigu został zdublowany. Pracowano jednak dalej i w przedostatnim wyścigu sezonu Polak stanął na podium. W centrali BMW nieudany sezon uznano za upokorzenie na tyle, by zrezygnować ze startów w Formule 1 po sezonie 2009. Pewnie były też inne przyczyny.

Próbując zrozumieć meandry korporacyjnej logiki, z perspektywy lat widać, że BMW zmarnowało w sezonie 2008 swoją jedyną szansę na tytuł mistrza świata w Formule 1 dla zespołu, a także dla Roberta Kubicy. Szkoda, że nie posłuchano wtedy polskiego kierowcy.

Grzegorz Gac

#POMAGAMINTERIA

1 czerwca reprezentantka Polski w kolarstwie górskim Rita Malinkiewicz i jej koleżanka Katarzyna Konwa jechały na trening w ramach autorskiego projektu Rity dla pasjonatów kolarstwa #RittRide for all. Z niewyjaśnionych przyczyn w Wilkowicach koło Bielska-Białej wjechał w nie samochód jadący z naprzeciwka. Kasia przeszła wiele operacji, w tym zabieg zespolenia połamanego kręgosłupa i połamanej twarzoczaszki oraz częściową rekonstrukcję nosa i języka. Rita nadal pozostaje w śpiączce farmakologicznej, a jej obecny stan zdrowia jest bardzo ciężki. Potrzeba pieniędzy na ich leczenie i rehabilitację - dołącz do zbiórki. Sprawdź szczegóły >>>

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje