Reklama

Reklama

Formuła 1. Grzegorz Gac: Brazylijska samba bez Wolffa

Po raz pierwszy od 2013 roku szef ekipy Mercedesa Toto Wolff nie pojawi się na wyścigu Formuły 1. Austriak stwierdził, że skoro oba tytuły mistrzowskie zostały już zdobyte, może spokojnie poświęcić się innym, niedokończonym sprawom - pisze ekspert Interii Grzegorz Gac.

Przedostatnia runda tegorocznego sezonu Formuły 1 odbędzie się na torze Autodromo Jose Carlos Pace, znanym bardziej jako Interlagos. Obiekt o długości 4,3 km składa się z 15 zakrętów, a podczas niedzielnego wyścigu kierowcy pokonają jego obwód 71 razy.

Historia Grand Prix Brazylii to 46 wyścigów, spośród których wybrać można przynajmniej kilkanaście takich, które na długo zapisały się w pamięci kibiców. Po raz pierwszy najszybsi kierowcy świata pojawili się na Interlagos w 1973 roku. Areną zmagań był również tor Jacarepagua (1978, 1981 - 1989). Największą liczbą zwycięstw w Grand Prix Brazylii może pochwalić się Alain Prost, który wygrywał aż sześciokrotnie (pięć razy na Jacarepagua i raz na Interlagos).

Reklama

Najnowsze wiadomości o Robercie Kubicy!

Największa legenda i bożyszcze brazylijskich fanów, Ayrton Senna wygrał we własnym kraju tylko dwukrotnie - w 1991 oraz 1993, jednak aż sześć razy zdobywał pierwsze pole startowe. W nadchodzący weekend Sebastian Vettel może wyrównać rekord Michaela Schumachera, który zwyciężał na Interlagos aż cztery razy i to on jest nazywany królem tego toru. W statystykach zapisze się Kimi Raikkonen, dla którego będzie to 311. start w wyścigu F1. Zrówna się tym samym z drugim w tabeli wszech czasów Fernando Alonso, a do rekordu Rubensa Barrichello brakuje mu tylko 11 startów. Jeżeli dobrze pójdzie, to już wiosną przyszłego roku Fin zostanie liderem tej klasyfikacji i to zapewne na długi czas.

Raikkonen zdobył swój jedyny tytuł mistrzowski w 2007 roku, walcząc właśnie z Alonso i Lewisem Hamiltonem w dramatycznym finale sezonu na torze Interlagos. Rok później na brazylijskiej ziemi swój pierwszy tytuł wywalczył Hamilton, zdobywając potrzebne mu punkty manewrem wyprzedzania w ostatnim zakręcie. Wielkim przegranym był wtedy Felipe Massa, który mógł zostać pierwszym brazylijskim mistrzem świata po Sennie. W sezonie 2009 na torze Interlagos po raz kolejny poznaliśmy mistrza świata - rundę przed zakończeniem sezonu w Abu Zabi został nim Jenson Button.

Tym razem losy walki o obydwa tytuły są już rozstrzygnięte. Swoje do udowodnienia ma jednak Ferrari, oskarżone niedawno o oszustwo poprzez manipulowanie odczytami przepływomierza i wprowadzanie do silnika dodatkowego oleju z intercoolera. Wyścig w Brazylii będzie sprawdzianem cierpliwości Red Bulla, który podczas Grand Prix Meksyku otrzymał ostrzeżenie od samego szefa Ferrari, że jeżeli nie zaprzestaną oskarżać ekipę z Maranello, skontaktuje się z nimi ich prawnik.

W sprawę niepotrzebnie zaangażował się Max Verstappen, który wypowiedział o sześć słów za dużo na ten temat, gdy Ferrari nie było już takie szybkie w Austin: "Tak się dzieje, gdy przestajesz oszukiwać". Co ciekawe, Helmut Marko w wywiadzie dla jednej z gazet przyznał, że przygotowane z ich strony zapytanie do FIA miało związek z badaniami wykonanymi przez Mercedesa. Czyżby team Srebrnych Strzał próbował zniszczyć Ferrari rękami Red Bulla?

Sam Verstappen ma raczej mieszane wspomnienia z toru Interlagos. W 2016 roku okrył się chwałą, wykonując niesamowite manewry na zalanej deszczem nawierzchni i awansując o 11 pozycji na ostatnich 16 okrążeniach! W zeszłym roku jechał po niemal pewne zwycięstwo, gdy niepotrzebnie wdał się w walkę z dublowanym Estebanem Oconem i doszło pomiędzy nimi do kolizji, dzięki której wygrał Hamilton. Verstappen dał po wyścigu upust swojej wściekłości. Zwyzywał, a nawet poszturchiwał swojego rywala po zakończeniu wyścigu, a ich przepychanka została mocno nagłośniona i zakończyła się dotkliwą karą dla Holendra.

Oczy polskich kibiców znów będą zwrócone na zespół Williamsa. Twarz ekipy próbuje ratować Claire Williams mówiąc, że wpływ na formę i podejmowane decyzje miały pech i wypadki losowe, na które zespół nie miał wpływu. Brzmi dość tajemniczo...

Williams przyznała, że incydenty na torze, uszkodzenia samochodów i wynikający stąd brak części nałożyły presję na zespół, zwłaszcza w obszarze operacyjnym i produkcyjnym: "Nie jest to świadectwo naszej niezdolności do produkcji odpowiedniej liczby części na wyścig. Chodzi raczej o kumulację pecha w ostatnich dwóch wyścigach. Liczne incydenty były poza naszą kontrolą". Ale w końcu incydenty na torze to całkiem normalna sprawa w wyścigach. Cóż, biednemu zawsze wiatr w oczy...

Grzegorz Gac

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje