Reklama

Reklama

Formuła 1. Grand Prix Portugalii. Grzegorz Gac: ​Z dużej chmury mały deszcz

- Obiecywaliśmy sobie sporo emocji w pierwszym od 24 lat Grand Prix Portugalii. Nie było źle, ale... mogło być lepiej. Klasyfikacja wyścigu oddaje idealnie układ sił w tym sezonie. Lewis Hamilton, potem długo, długo nic (w ten weekend to "nic" oznaczało blisko 26 sekund), następnie Valtteri Bottas, kolejne prawie 9 sekund i Max Verstappen. Identycznie wygląda od dłuższego czasu klasyfikacja czołówki punktacji tegorocznego sezonu - pisze ekspert Interii Grzegorz Gac.

Początek wyścigu to chwila chwały Carlosa Sainza, który był liderem przez kilka okrążeń. Pojawiły się krople deszczu, który straszył kierowców jeszcze parę razy, ale na strachu się skończyło, chociaż nad torem krążyły przez cały czas ciemne chmury. Potem stopniowo wszystko wróciło do normy i wyścig zakończył się tak, jak musiał.

Reklama

Lewis Hamilton zwyciężył po raz ósmy w 12 tegorocznych rundach, co oznacza, że wygrał 2/3 wyścigów, ale, co istotniejsze - po raz 92. w karierze. W ten sposób został samodzielnym liderem klasyfikacji wszech czasów, wyprzedzając Michaela Schumachera (91 wygranych). Już w Turcji, na 3 wyścigi przed końcem sezonu może zapewnić sobie siódmy w karierze tytuł mistrza świata.

Wielka szkoda, że Hamilton nie ma godnego siebie rywala. Kolejne sukcesy, także samemu mistrzowi dałyby jeszcze więcej satysfakcji, gdyby przychodziły w zaciętej walce. Hamilton podkreśla zawsze, że na jego wyniki pracuje cały zespół. Formuła 1 to sport, gdzie wyjątkowo wiele czynników ma wpływ na końcowy wynik. Hamilton i Mercedes to wyjątkowo perfekcyjne zestawienie. I nie jest tak, że każdy wygrywałby jeżdżąc Mercedesem.

92 to nie koniec. Niemal na pewno do końca sezonu Hamilton wygra jeszcze parę razy, a w przyszłym roku pęknie setka. Kto i kiedy pobije ten rekord? Na liście 109 kierowców, którzy wygrywali wyścigi Formuły 1 w ciągu 70 lat, trzeci jest Sebastian Vettel - 53 zwycięstwa. Biorąc pod uwagę jego wiek, a przede wszystkim obecną sytuację i perspektywy - raczej nie ma szans. To samo można powiedzieć o kolejnych, czysto teoretycznych kandydatach. Z kierowców, którzy nadal jeżdżą lub będą jeździć w sezonie 2021, Fernando Alonso ma 32 wygrane, Kimi Räikkönen - 21, Max Verstappen i Valtteri Bottas - po 9, Daniel Ricciardo - 7, Charles Leclerc - 2, Gasly - jedno zwycięstwo i to koniec listy. Widać zatem tylko dwóch kandydatów - Verstappen, a w drugiej kolejności Leclerc, ale jestem gotów postawić każde pieniądze, że nie stanie się to wcześniej, niż za 10 lat. Dużo będzie zależeć od samego Hamiltona - nikt nie wie, z iloma wygranymi na koncie i kiedy zakończy karierę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje