Reklama

Reklama

Formuła 1 - GP Włoch. Daniel Ricciardo najlepszy, Robert Kubica 14.

Robert Kubica zajął 14. miejsce w Grand Prix Włoch. Zwyciężył Daniel Ricciardo, który wyprzedził kolegę z McLarena, Lando Norrisa. Rywalizacji nie ukończyli Lewis Hamilton (Mercedes) i Max Verstappen (Red Bull), dwaj główni pretendenci do mistrzowskiego tytułu.

Jeszcze przed startem Yuki Tsunoda, który w sobotę wykrzykiwał obelgi w stronę Roberta Kubicy, miał problemy z bolidem i ostatecznie nie wyjechał na tor.

Na pierwszym okrążeniu sporo się działo. Świetnie wystartował Daniel Ricciardo (McLaren), który wyprzedził Maksa Verstappena, a za plecy Holendra wkradł się startujący z czwartego pola Hamilton.

Kilka pozycji zyskał Kubica, a znacznie mniej szczęścia miał jego kolega - Antonio Govinazzi, który stracił skrzydło i spadł na koniec stawki. Na swoje szczęście dojechał do alei serwisowej i kontynuował jazdę.

Nie mógł tego powiedzieć Pierre Gasly, który wycofał się z udziału w wyścigu. Oznaczało to, że oba bolidy AlphaTauri znalazły się poza rywalizacją.

Reklama

Kolejnym problemem Giovinazziego była kara pięciu sekund za niebezpieczny powrót na tor. Było to już jednak niemal bez znaczenia. Włoch bowiem - który dotąd świetnie spisywał się podczas tego weekendu - był już wyłączony z walki o wyższe pozycje. Musiało to być dla niego niezwykle bolesne. W końcu ścigał się w swojej ojczyźnie.

Sędziowie kolejny raz wkroczyli do akcji, gdy bolid Estebana Ocona wszedł w kontakt z autem Sebastiana Vettela, który został nieco wypchnięty poza tor. Na szczęście wyratował się i swobodnie kontynuował jazdę. Francuz natomiast ostatecznie otrzymał karę pięciu sekund.

Drobną przygodę zaliczył także Verstappen - auta w jego bolidzie przyblokowały się, przez co Holender "przestrzelił" pierwszą szykanę. Obyło się jednak bez konsekwencji. Te jednak przyniosła fatalna wizyta w alei serwisowej, na której Verstappen stracił kilka sekund.

Nieco lepiej przebiegała wizyta u mechaników Hamiltona, który wyjechał na tor między Holendrem i Norrisem. Verstappen chciał wyprzedzić swojego rywala w walce o mistrzostwo świata, a między ich bolidami doszło do kontaktu! W efekcie obaj wylądowali poza torem, na który wyjechał samochód bezpieczeństwa! Dwóch największych pretendentów do tytułu odpadło więc z walki na Monzy!

Neutralizacja trwała niezwykle długo. Trzeba było bowiem sprzątnąć z pobocza oba samochody. Hamilton i Verstappen wrócili do garażów pieszo.

Po powrocie do rywalizacji Norris błyskawicznie wyprzedził Charlesa Leclerca i odtąd dwa bolidy McLarena jechały na czele. One też ostatecznie sięgnęły po dwa pierwsze miejsca. Kubica finiszował jako czternasty. W końcówce wyprzedził go jeszcze po porywającej walce Sebastian Vettel. Polak przepuścił również kompana z ekipy, Giovinazziego.

TB/TC



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje