Reklama

Reklama

Formuła 1. George Russell sfrustrowany: Spędziłem wyścig za Robertem

George Russell ubolewał nad "frustrującym" wyścigiem o Grand Prix Meksyku. Jak sam stwierdził, "utknął" za kolegą z zespołu Williamsa Robertem Kubicą. Jego zdaniem, stajnia z Grove powinna rozważyć wprowadzenie tzw. team orders, czyli poleceń zespołowych.

Na Autodromo Hermanos Rodriguez doszło do rzadko spotykanej sytuacji w tym sezonie Formuły 1. Kubica toczył walkę z Russellem i okazał się w bezpośrednim pojedynku lepszy. Okazało się, że Williams może przygotować Polakowi konkurencyjny bolid. Zazwyczaj nasz kierowca oglądał plecy Brytyjczyka. Niewiele wskazywało na to, że sytuacja może ulec zmianie po kwalifikacjach w Meksyku. Kubica zajął bowiem ostatnie miejsce i stracił do Brytyjczyka ponad sekundę.

Już na starcie Kubica "połknął" Russella, a także kierowcę Haasa Romaina Grosjeana. To nie pierwszy dobry początek w wykonaniu krakowianina. W dotychczasowych wyścigach, to co zyskał na starcie, tracił na dystansie, bo po prostu dysponował słabym bolidem. Tym razem było inaczej. Kubica trzymał Russella i Grosjeana na bezpieczny dystans.

Sytuacja zmieniła się po wizycie w alei serwisowej. Pit stop Kubicy trwał wyjątkowo długo. Mechanicy mieli problem z założeniem tylnej opony. Wykorzystał to Russell, który znalazł się przed Kubicą. Polak świetnym manewrem wyprzedził kolegę z Williamsa, co wyraźnie zaskoczyło i sfrustrowało młodego Brytyjczyka. Na dodatek, Kubica "odjechał" Russellowi na ponad pięć sekund. Wszystko wskazywało na to, że wreszcie ukończy wyścig przed nim. Niestety, w końcówce wyścigu zespół wezwał Polaka do alei serwisowej z powodu przebitej opony. Nieplanowany pit stop zepchnął naszego kierowcę na ostatnie miejsce. Russell ukończył wyścig dwie lokaty wyżej na 16. pozycji.

Reklama

Najnowsze wiadomości o Robercie Kubicy!

Brytyjczyk nie krył rozczarowania. "To było frustrujące" - stwierdził Russell cytowany na oficjalnej stronie F1. "Pierwsze trzy zakręty były dobre. Kolejne trzy, to złe miejsce i zły czas w moim wykonaniu. Straciłem wywalczone miejsce i na dodatek wylądowałem za Robertem" - dodał.

"Cały wyścig ścigałem się z Robertem, który miał problemy w końcówce. Kiedy wyszedłem na "czystą" pozycję, tempo miałem naprawdę bardzo mocne. Jestem przekonany, że mógłbym dotrzymać kroku na przykład Magnussenowi i Giovinazziemu" - zaznaczył Brytyjczyk.

Chociaż Russell nie jest zwolennikiem team orders, to uważa, że zespół powinien to rozważyć. "Chodzi mi o to, że powinniśmy to przedyskutować" - podkreślił. "Moglibyśmy skończyć wyścig o wiele wyżej, gdybyśmy się zamienili. Są tego wady i zalety. Musimy znaleźć najlepsze rozwiązanie, które sprawi, że wszyscy będą szczęśliwi" - zakończył Russell.

Czy stajnia z Grove przychyli się do jego sugestii i będzie forowała Brytyjczyka kosztem Kubicy? Wkrótce się to tym przekonamy. Do końca sezonu pozostały trzy wyścigi. W najbliższy weekend kierowcy będą walczyć o Grand Prix USA.

RK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama