Reklama

Reklama

Formuła 1. Fernando Alonso poruszony śmiercią Adriana Camposa

Królowa sportu samochodowego, czyli Formuła 1, poniosła niepowetowaną stratę. Na wieść o śmierci Adriana Camposa, byłego kierowcy F1, a później założyciela i szefa zespołu Campos Racing, zareagował m.in. jeden z tuzów tego sportu, który wiele zawdzięcza swojemu rodakowi, czyli Fernando Alonso.

Campos był człowiekiem-instytucją w Formule 1. Hiszpan najpierw wiódł karierę zawodniczą, samemu ścigając się i dochodząc na szczyt, czyli zostając kierowcą zespołu Minardi.

Jako sportowiec wybitnych wyników w F1 nie uzyskał, ale jego dalsza aktywność, już w roli menedżera, zaowocowała powołaniem zespołu Campos Racing. To wówczas odkrył talent przyszłej gwiazdy "jedynki", swojego rodaka Fernando Alonso.

Dopełnieniem misji Camposa było wejście zespołu do F1, choć już pod zmienioną nazwą, a mianowicie HRT F1 Team.

Campos zmarł niespodziewanie w wieku 60 lat. Hołd Hiszpanowi oddał nie kto inny, jak właśnie Alonso, bardzo poruszony jego śmiercią.

- To jeden z najsmutniejszych dni w rodzinie sportów motorowych. Kierowca i wielki promotor tego sportu. Dziękuję, że marzyliście o Formule 1. Dziękuję za wiarę w młodych ludzi. Dziękuję i spoczywaj w pokoju - napisał w mediach społecznościowych dwukrotny mistrz świata F1 w latach 2005-06.

Reklama

Art

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL