Reklama

Reklama

Formuła 1. Ekipa Williamsa będzie domagała się rekompensaty za uszkodzenia w bolidzie Russella

Zespół Williamsa będzie domagał się odszkodowania po tym, jak na początku pierwszego piątkowego treningu w Baku, z winy organizatorów, poważnie ucierpiał bolid George’a Russella. Wszystko z powodu niewłaściwego zabezpieczenia ulicznej studzienki kanalizacyjnej.

- Przez całe moje ciało przeszła fala uderzeniowa. Silnik zgasł, podwozie zostało zniszczone. Jechałem normalnie po prostej drodze i to zrujnowało mój trening - relacjonował wstrząśnięty 21-letni Russell, który nie ze swojej winy zaliczył bolesną przygodę na początku pierwszej sesji treningowej przed niedzielnym wyścigiem o Grand Prix Azerbejdżanu.

Reklama

O skali zniszczeń świadczył już widok sypiących się części, a dokładniejsze oględziny nie pozostawiły wątpliwości, że doszło do poważnego uszkodzenia podłogi. 

W pewnym momencie Williams oficjalnie potwierdził, że konieczne jest wymienienie całego podwozia w aucie Brytyjczyka, przez co - ze względów regulaminowych - bolid Russella nie może opuścić garażu do soboty, do czasu trzeciej sesji treningowej.

Niektóre szacunki według agencji Reuters przewidują, że prawdopodobny koszt napraw bolidu wyniesie ponad pół miliona dolarów. - Zdecydowanie powinna być za to jakaś rekompensata - powiedziała rozczarowana szefowa zespołu Claire Williams przed kamerą telewizji Sky Sports.

Córka Franka Williamsa dodała, że znany jest jej przypadek, gdy podobna sytuacja miała miejsce w Malezji. - Wiem, że jest już taki precedens. Sądzę, że Haas otrzymało rekompensatę po tym, jak kilka lat temu zdarzyło im się coś takiego na torze Sepang. Dlatego wyraźnie będziemy rozmawiać z organizatorami, ale w tej chwili nie mogę podać konkretnej kwoty - dodała. Doprecyzowując, szefowa stajni z Grove miała na myśli Francuza Romain Grosjeana, który w takich okolicznościach zniszczył bolid Haasa, a jego pryncypałowie wycenili szkody na około 750 tys. dolarów. Według współautorki najnowszej książki o Robercie Kubicy red. Aldony Marciniak, po roku przy tamtej sprawie wypracowano ugodę.

Po tym, jak potworny pech dopadł Williamsa, zamiast kierowców na torze ulicznym w Baku pojawiły się osoby funkcyjne, aby sprawdzić mocowanie około 320 studzienek, a w razie potrzeby przeprowadzić naprawy. Druga sesja przebiegła planowo i nie zdarzył się już ani jeden tego typu incydent.

Osamotniony Robert Kubica w stawce 19. kierowców wykręcił ostatni czas, ze stratą ponad pięciu sekund do najszybszego Charlesa Leclerca z Ferrari.

AG

Dowiedz się więcej na temat: Claire Williams | williams | Robert Kubica | George Russell

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama