Reklama

Reklama

Formuła 1. Czas na Grand Prix Włoch na torze Monza

​Słynny włoski team Formuły 1 Ferrari z optymizmem czeka na niedzielny wyścig na torze Monza, gdzie będą go wspierać dziesiątki tysięcy kibiców. Przed tygodniem w Belgii kierowca tego zespołu Charles Leclerc odniósł pierwsze zwycięstwo w karierze.

Ten sezon, podobnie jak kilka poprzednich, przebiega pod dyktando Mercedesa GP. Po 13 rundach mistrzostw świata broniący tytułu Brytyjczyk Lewis Hamilton zdecydowanie prowadzi w klasyfikacji generalnej z dorobkiem 268 punktów, a Fin Valtteri Bottas jest drugi - 203.

Reklama

Ferrari pokazało jednak, że o ile pod wieloma względami ustępuje niemieckiemu rywalowi, bardzo dobrze radzi sobie na torach, na których głównym atutem jest prędkość. Tak było w niedzielę na Spa-Francorchamps. W Belgii dominują długie proste i zakręty, które pokonuje się bez konieczności mocnego wyhamowania.

Reprezentant Monako Leclerc oraz jego parter Niemiec Sebastian Vettel zajęli tam pierwsze dwa miejsca na wszystkich treningach oraz w kwalifikacjach. W samym wyścigu Vettela wyprzedzili Hamilton i Bottas, ale Leclerc utrzymał się na czele.

- W kilku wyścigach w tym roku Leclerc miał ogromnego pecha. To powinna być tak naprawdę jego trzecia wygrana. Spodziewam się po nim wielkich rzeczy i cieszę się, że mogę z nim rywalizować i obserwować jego rozwój - powiedział po wyścigu w Belgii Hamilton, pięciokrotny mistrz świata.

Najnowsze wiadomości o Robercie Kubicy!

Monza to jeden z najszybszych torów w całym cyklu. Jest w nim sporo prostych odcinków, a ostrzejsze hamowanie wymagane jest tak naprawdę tylko w dwóch miejscach.

- Najlepszy nastrój przed Monzą byłby wówczas, gdybyśmy wygrali wcześniej kilka wyścigów, a nie tylko Spa. Ale przynajmniej udowodniliśmy, że jesteśmy konkurencyjni i na Monzy możemy zrobić to znowu - powiedział szef Ferrari Mattia Binotto.

Włoski team nie zdołał wygrać przed własną publicznością od 2010 roku.

- Kiedy w ubiegłym roku przyjechałem na Monzę jako kierowca Saubera, to było jedno z najlepszych doświadczeń mojego życia. Otrzymałem bardzo duże wsparcie, a przecież nie byłem nawet w Ferrari. To było niewiarygodne. Przypuszczam, że tym razem odczuję to jeszcze bardziej - ocenił Leclerc.

Do wyścigu we Włoszech przystąpią także obaj kierowcy Williamsa: Robert Kubica i Brytyjczyk George Russell. W 2006 i 2008 roku Polak stanął tam na najniższym stopniu podium, ale tym razem dysponuje gorszym niż rywale bolidem i nie będzie się liczył w walce o czołowe lokaty ani - prawdopodobnie - o 10., ostatnie punktowane miejsce.

Dwie pierwsze sesje treningowe we Włoszech odbędą się w piątek o godz. 11 i 15, trzecia - w sobotę o 12. O 15 rozpoczną się kwalifikacje. Wyścig zaplanowano na niedzielę na 15.10.

Klasyfikacja generalna kierowców (po 13 z 21 wyścigów):

 1. Lewis Hamilton (W. Brytania/Mercedes GP)   268 pkt

 2. Valtteri Bottas (Finlandia/Mercedes GP)    203

 3. Max Verstappen (Holandia/Red Bull)         181

 4. Sebastian Vettel (Niemcy/Ferrari)          169

 5. Charles Leclerc (Monako/Ferrari)           157

 6. Pierre Gasly (Francja/Toro Rosso)           65

 7. Carlos Sainz Jr (Hiszpania/McLaren)         58

 8. Daniił Kwiat (Rosja/Toro Rosso)             33

 9. Kimi Raikkonen (Finlandia/Alfa Romeo)       31

10. Alexander Albon (Tajlandia/Red Bull)        26

...

19. Robert Kubica (Polska/Williams)              1

Dowiedz się więcej na temat: Robert Kubica | Ferrari | Formuła 1

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje