Reklama

Reklama

Formuła 1. Charles Leclerc: Bałem się, że Grosjean zginął

W świecie Formuły 1 nadal jest głośno o koszmarnym wypadku Romaina Grosjeana podczas Grand Prix Bahrajnu. "Bałem się, że Grosjean zginął w płomieniach" - powiedział kierowca Ferrari Charles Leclerc w rozmowie z BBC.

Do mrożącego krew w żyłach wypadku doszło na pierwszym okrążeniu. Po kontakcie z samochodem Daniiła Kwiata, bolid Grosjeana uderzył z dużą prędkością w bariery ochronne, rozpadł się na pół i stanął w płomieniach. Służby ratunkowe zareagowały błyskawicznie. Już po kilkunastu sekundach znalazły się w miejscu wypadku. Francuz wydostał się z ognia o własnych siłach, a kamery telewizyjne pokazały, jak otrząsa się z płomieni. Grosjean opuścił tor w karetce, a potem został przetransportowany do szpitala helikopterem. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało i w środę został wypisany. Mocno poparzone dłonie muszą być jednak opatrywane. W czwartek kierowca Haasa odwiedził tor Sakhir, gdzie doszło do wypadku.

Reklama

"Widziałem wypadek w moich lusterkach. Od razu zdawałem sobie sprawę, że kraksa jest niezwykle poważna i pomyślałem o najgorszym" - stwierdził Leclerc w wywiadzie dla BBC. "Muszę być szczery. Po tym co zobaczyłem w lusterkach, nie miałem wielkiej nadziei, bardzo się o niego martwiłem. Niestety, nie miałem żadnych wiadomości, dopóki nie wróciłem do boksów. To tam dowiedziałem się, że Grosjeanowi udało się wydostać i nie mogłem w to uwierzyć, zwłaszcza jak widziałem płonący bolid" - zaznaczył Monakijczyk.

Tragedia na torze nie jest obca Leclercowi. Jego ojcem chrzestnym był Jules Bianchi, który odniósł poważne obrażenia głowy w wypadku podczas Grand Prix Japonii w 2014 roku. Zmarł w klinice w Nicei 17 lipca 2015 roku. Antoine Hubert, który zginął w wypadku Formuły 2 podczas ubiegłorocznego Grand Prix Belgii, był przyjacielem Leclerca z dzieciństwa.

Leclerc był w kontakcie z Grosjeanem po wypadku. "Wysłałem mu dwie wiadomości. Pierwszej, chyba nie widział, bo prawdopodobnie otrzymał tysiące wiadomości, a na drugą odpowiedział, prawdopodobnie dlatego, że mógł znowu pisać, jak zdjęli mu bandaże. Byłem szczęśliwy i wydaje się, że dobrze sobie radzi. Nie poszedłem odwiedzić go w szpitalu, ponieważ spodziewałem się tam wielu ludzi i nie chciałem mu przeszkadzać" - mówił Leclerc.

W wyścigu o Grand Prix Sakhir, który odbędzie się w najbliższą niedzielę, Grosjeana zastąpi Brazylijczyk Pietro Fittipaldi, wnuk dwukrotnego mistrza świata F1 Emersona Fittipaldiego. Francuz planuje powrót do kokpitu w kończącym sezon Grand Prix Abu Zabi (13-15 grudnia).

RK

Więcej aktualności sportowych znajdziesz na sport.interia.pl Kliknij!

Dowiedz się więcej na temat: Romain Grosjean | Charles Leclerc

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama