Reklama

Reklama

Formuła 1. Antonio Giovinazzi może stracić miejsce w zespole Alfy Romeo

Groźnie wyglądający wypadek zakończył udział Antonia Giovinazziego w niedzielnym wyścigu o GP Belgii. Ten incydent może mieć dla niego poważne konsekwencje i stawia pod znakiem zapytania jego przyszłość w zespole Alfy Romeo. Przypomnijmy, że funkcję kierowcy rezerwowego i wyścigowego w stajni z Hinwil pełni Robert Kubica.

Na 10. okrążeniu niedzielnej rywalizacji na torze Spa-Francorchamps doszło do przerażającej sceny.

Antonio Giovinazzi stracił panowanie nad swoim bolidem i uderzył w bandę. Auto odbiło się od niej i powróciło na tor, pędząc w stronę nadjeżdżającego kierowcy Williamsa - George'a Russella.

Brytyjczyk, chcąc chronić się przed zderzeniem skręcił w lewo, przez co sam wpadł w bandę, rozbijając swój samochód. Całe szczęście obaj kierowcy wyszli z tej kraksy bez szwanku.

Dyrektor wyścigu Michael Masi zdradził, że przeprowadzone zostanie śledztwo dotyczące tego incydentu. Nie jest to jednak jedyny problem Giovinazziego.

Reklama

Jak donosi szwajcarski portal Blick.ch, niedzielna kraksa przelała czarę goryczy. Alfa Romeo jest zawiedziona postawą Giovinazziego, który nie pierwszy raz poważnie uszkodził bolid w - wydawałoby się - zupełnie niegroźnej sytuacji.

Szwajcarzy informują, że włoski kierowca drży o swoją posadę i wielce prawdopodobne, że sezon 2020 będzie jego ostatnim w barwach zespołu z Hinwil. Alfę Romeo może opuścić także Kimi Raikkonen, który poważnie rozważa zakończenie kariery.

Co oznacza ta wiadomość dla Roberta Kubicy? Czy może on wykorzystać sytuację, by zostać podstawowym kierowcą Alfy Romeo? Trudno w tym momencie przewidzieć, co się stanie.

- Istnieje takie prawdopodobieństwo, że któryś z kierowców się zdenerwuje, że zespół się na niego zdenerwuje i dojdzie do pewnych zakulisowych przetasowań. Oczywiście, może się zdarzyć taka sytuacja, że Robert, jako kierowca rezerwowy, wskoczy na miejsce któregoś z nich. Powiem jednak zupełnie szczerze, że nie przewiduję takiego scenariusza - przewidywał sytuację już w połowie sierpnia ekspert Polsatu Sport Andrzej Borowczyk.

TB

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL