Fatalna wiadomość przed startem sezonu. Ekipa dwukrotnego mistrza świata w tarapatach
Wraz z początkiem kolejnego sezonu nadejdą wielkie zmiany w Formule 1. Wzrośnie liczba kierowców walczących o mistrzostwo, zmieni się wygląd bolidów, a także jednostki napędowe. Zmiany te dla jednych będą niezwykle pomocne, innym jednak dostarczą dodatkowych kłopotów. Boleśnie o tym przekonał się Aston Martin, w którego barwach jeździ dwukrotny mistrz świata F1, Fernando Alonso.

Kolejny sezon Formuły 1 nadchodzi wielkimi krokami, a wraz z nim ogromne zmiany. Tegoroczna rywalizacja przyniesie nie tylko przetasowania w składach zespołów i nową liczbę kierowców na torze, ale również zupełnie odmieniony wygląd bolidów oraz rewolucję w zakresie jednostek napędowych. Regulamin na 2026 rok ma otworzyć nowy rozdział w historii mistrzostw świata, jednak dla niektórych ekip początek tej ery zapowiada się wyjątkowo trudny.
Problemy Astona Martina przed startem sezonu 2026
Najdobitniej widać to po testach przedsezonowych w Bahrajnie. To właśnie tam problemy z nową jednostką napędową od Hondy boleśnie odczuł Aston Martin F1 Team. Japoński producent oficjalnie potwierdził to, co już wcześniej sugerowały czasy okrążeń - silnik przygotowany na sezon 2026 odstaje od reszty zarówno pod względem osiągów, jak i niezawodności.
Podczas sześciu dni intensywnych jazd Lance Stroll i dwukrotny mistrz świata F1 Fernando Alonso przejechali zaledwie 334 okrążenia - najmniej ze wszystkich zespołów. Problemy pojawiły się najpierw w postaci nieokreślonej usterki, a potem nadeszły poważniejsze kłopoty mechaniczne. W środku tygodnia awaria jednostki napędowej wykluczyła model AMR26 z jazd na cztery godziny, a podejrzana usterka techniczna zakończyła jeden z przejazdów Strolla w żwirze. Do tego doszedł problem z baterią, który skrócił czwartkowe testy, a w piątek zespół pokonał zaledwie... sześć okrążeń. Ostatecznie testy zakończono przedwcześnie z powodu braku części zapasowych od Hondy.
Choć wyniki sportowe nie były priorytetem, liczby nie pozostawiały złudzeń. Najlepszy czas Strolla (1:35.974) wyraźnie odstawał od czołówki. O tym, w jak fatalnej sytuacji znalazł się Aston Martin dodatkowo świadczy fakt, że na torze lepiej spisywali się nawet kierowcy debiutującego w tym sezonie Cadillaca.
Shintaro Orihara, menedżer torowy i główny inżynier Hondy, przyznał wprost, że celem było zebranie danych i sprawdzenie niezawodności, ale nie udało się osiągnąć zakładanego przebiegu. To poważny cios dla projektu finansowanego przez Lawrence'a Strolla, który zainwestował w zespół ponad 500 mln dolarów, licząc na sukces podobny do tego, jaki Honda święciła z Red Bull Racing.
To jednak nie jedyny problem Astona Martina. Kłopotem jest również bez wątpienia... nadwaga bolidu, wynikająca z wcześniejszych trudności w przejściu testów zderzeniowych. Kilkanaście dodatkowych kilogramów w erze restrykcyjnych limitów może okazać się zabójcze. Na dziś wszystko wskazuje na to, że jeśli Honda szybko nie znajdzie skutecznego rozwiązania, Aston Martin w sezonie 2026 raczej nie będzie liczył się w walce o wysokie lokaty.











