Reklama

Reklama

F1: Daniel Ricciardo uspokoił nerwy i zmienił zdanie

Daniel Ricciardo, kierowca Red Bulla, nie dokończył Grand Prix Meksyku i w przypływie frustracji sugerował, że nie weźmie udziału w dwóch ostatnich wyścigach sezonu. W piątek jednak poinformował, że wystartuje w Sao Paulo i w Abu Zabi.


Reklama

Pogodne nastawienie było znakiem rozpoznawczym australijskiego kierowcy, ale nawet takiego optymistę potrafił dopaść kryzys. W Meksyku Ricciardo nie ukończył ósmego Grand Prix na 19, w jakich wziął udział i dał do zrozumienia, że dwa ostatnie zawody sezonu może sobie darować.

29-latek przyznał, że na jego aucie ciąży w tym roku "klątwa". - Nie widzę sensu w wystartowaniu w dwóch najbliższych wyścigach - stwierdził Ricciardo, który od nowego roku będzie reprezentować barwy Renault.

Ale minęło kilka dni i dobry humor powrócił. W piątek Riccirado za pośrednictwem nagrania na Instagramie poinformował prawie 2 mln swoich fanów, że pojedzie w Grand Prix Brazylii i w Abu Zabi.

- Po pierwsze primo pojadę w najbliższych wyścigach. Tylko o to chodzi. W tym roku były wzloty i upadki, w większości niestety upadki, więc była frustracja, nie będę kłamać. Ale jestem winny sobie i wszystkim tym, którzy pracują uwaleni po łokcie, jeszcze te dwie próby, zanim przestaniemy się widywać - zapewnił kibiców Ricciardo.

- Także będę tam. Potrzebowałem tak naprawdę po prostu kilku dni wolnego. Jest dobrze - wyjaśnił.

Ricciardo, który w tym roku dwa wyścigi, w zespole Red Bull zastąpi w przyszłym sezonie Francuz z Toro Rosso Pierre Gasly. Red Bull nie ma już szans na dogonienie Ferrari w klasyfikacji konstruktorów i zajmie na koniec rywalizacji trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej.

kip

Dowiedz się więcej na temat: Daniel Ricciardo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje