Reklama

Reklama

F1. Czy Williams zdoła zbudować szybki samochód?

Już tylko miesiąc pozostał do pierwszych testów przed sezonem 2019 Formuły 1. Kibice w Polsce nie mogą doczekać się powrotu Roberta Kubicy na tor i zadają sobie jedno pytanie. O co będzie walczył nasz as w zbliżającym się cyklu? Nowy bolid Williamsa to jedna z największych zagadek zbliżającego się sezonu. Pocieszające jest jedno - niżej niż w sezonie 2018 ekipa z Grove upaść już nie może.

Dokładnie za miesiąc, od 18 do 21 lutego, odbędą się pierwsze testy przed sezonem 2019 Formuły 1. W Katalonii elita motorsportu weźmie udział w dwóch sesjach treningowych. Pierwsza będzie trwała od 18 do 21 lutego. Druga, na tym samym obiekcie, odbędzie się w terminie 26 lutego - 1 marca. Robert Kubica zasiądzie za sterami bolidu Williamsa oznaczonego kodem FW42 pierwszego lub drugiego dnia. Powrót Polaka, wybrany jednym z najważniejszych wydarzeń zbliżającego się sezonu F1, jest komentowany równie często jak kondycja jego ekipy. Williams ma za sobą najgorszy sezon w historii.

A rok 2019 wcale nie musi być łatwiejszy. Z końcem poprzedniego roku ekipa z Grove straciła ośmiu sponsorów i poważne wsparcie finansowe. A pieniądze są w F1 niezbędne, by zbudować szybki bolid, dzięki któremu zajmuje się wysokie pozycje i... łatwiej przyciąga uwagę potencjalnych sponsorów. Problemy finansowo-organizacyjne trawiły ekipę cały poprzedni sezon. Efekt? Dziesiąte miejsce wśród konstruktorów, raptem siedem wywalczonych punktów. To był blamaż dziewięciokrotnego mistrza świata konstruktorów i siedmiokrotnego indywidualnie.

Nadzieja Williamsa na nowe otwarcie leży w bolidzie FW42 i w angażu dwóch nowych kierowców - weterana Roberta Kubicy i mistrza Formuły 2 George’a Russella. Z brytyjską ekipą pożegnało się w ostatnich tygodniach wielu inżynierów i techników. Poszukiwano nowych, którzy świeżym spojrzeniem mają dać ekipie technologicznego "kopa".

- Nie możemy stać w miejscu, w żadnym aspekcie naszej pracy. Takie myślenie musi nam towarzyszyć przez cały sezon, chcemy pójść tą drogą. Do tej pory było inaczej i nawet ja wpadłem w tę pułapkę - uderzył się w pierś Paddy Lowe, dyrektor techniczny Williamsa, który klęskę z 2018 roku wziął na siebie. Jego pomysłem była przebudowa bolidu i zaangażowanie Roberta Kubicy - który w padoku ma opinię człowieka doskonale "czującego" samochód - w budowę nowego samochodu. Takiego, który będzie w stanie konkurować nie tylko z czołówką stawki, ale też ze średniakami.

Pomysły inżynierów w bolidzie z 2018 roku zakończyły się projektową klapą. Nie zadziałał nowy nos, konstrukcja zawieszenia i dodatkowe elementy nadwozia. Tak samo jak nowy system chłodzenia silnika, system hamulcowy, tylne skrzydło, przednie skrzydło czy zestaw aerodynamiczny. Nie sprawdziło się też nowatorskie rozmieszczenie kontrolek i ekranów w kokpicie, inne niż stosuje większość ekip w F1. Model FW41 okazał się niewypałem. Bolid na sezon 2019 będzie się od poprzednika bardzo różnił. Czy będzie oznaczał dla Williamsa sportowy awans?  

- Nikt tu nie mówi o wygrywaniu. Wręcz przeciwnie: trzeba podejść realistycznie do sezonu - przestrzegał Kubica w wywiadzie dla RMF FM pod koniec zeszłego roku. Polak zdaje sobie sprawę, że marsz w górę stawki będzie bardzo trudny, a cała ekipa przejdzie - po zmianach kadrowych i zmianie podejścia do budowy samochodu - poważny test. Williams jest jedyną, obok McLarena, ekipą w F1, za którą nie stoi żaden potężny koncern motoryzacyjny. Inżynierowie muszą wykazać się kreatywnością, ale efekty póki co są niewiadomą.  

- Williams musiał pozbyć się przekonania, że wystarczy naprawa dwóch lub trzech rzeczy, by stać nas było na wygrywanie wyścigów. Musimy pracować coraz lepiej i stawić czoła wyzwaniom - nie kryje optymizmu w rozmowie z "Autosportem" Lowe, szanowany w Formule 1 fachowiec, który podjął się niełatwego zadania przywrócenia słynnej stajni blasku.  

Pierwszy i najważniejszy test przed Kubicą i jego stajnią już wkrótce w Barcelonie. Williams będzie miał okazję porównać swoje osiągi na tle rywali i poprawić elementy, które zawiodą. Sezon ruszy 17 marca w Australii, do tego czasu projektantów i inżynierów czeka ciężka praca, która może zupełnie zmienić pozycję zespołu. Sam Polak wspominał, jak przed laty w BMW Sauber bolid w lutym był niezwykle słaby na tle rywali. Po miesiącu został jednak tak poprawiony, że nie odstawał od czołówki królewskiej serii.

- Celem jest powrót do tego poziomu, który reprezentowałem i uważam, że to był poziom z najwyższej półki. To nie będzie łatwe zadanie, bo przerwa robi swoje. Ale myślę, że wiem, co jest potrzebne, żeby na tym poziomie się ścigać i do tego będę dążył - zakończył Robert Kubica.

Reklama

Kris

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje