Dwa lata i koniec. Kolejne zmiany w Formule 1, media donoszą
Trwa wielkie odliczanie do kolejnego wyścigu Formuły 1 w tym sezonie, a tymczasem coraz głośniej mówi się o kolejnej ważnej decyzji, którą mają rozważać władze. Zaledwie kilka dni temu potwierdziły się doniesienia o powrocie Turcji do kalendarza F1 w sezonie 2027, ale jak się okazuje, nie jest to koniec niespodzianek na kolejny sezon. Jak donoszą zagraniczne media, po dwóch latach Australijczycy mają stracić prawo do zorganizowania inauguracji mistrzostw świata na słynnym torze w Melbourne.

Choć w ostatnich tygodniach kierowcy Formuły 1 nie rywalizowali na kultowych torach, kibice wcale nie mogli narzekać na nudę. Max Verstappen próbował bowiem swoich sił w wyścigach długodystansowych, a władze "królowej motorsportu" w międzyczasie ogłosiły, że od kolejnego sezonu powrócą zmagania w ramach Grand Prix w Turcji na torze w Stambule.
"Formuła 1 ogłosiła, że Grand Prix Turcji powróci do Mistrzostw Świata Formuły 1 FIA od 2027 roku, a tor Istanbul Park będzie w kalendarzu do sezonu 2031 na mocy nowej umowy z tureckim Ministerstwem Młodzieży i Sportu" - przekazano w oficjalnym komunikacie opublikowanym na stronie internetowej F1.
To jednak nie koniec ogłoszeń w związku z kolejnym sezonem. Jeszcze przed rozpoczęciem weekendu w Miami w mediach pojawiły się sensacyjnie doniesienia, jakoby władze miały rozważać... odebranie Australijczykom przywileju organizacji inauguracji sezonu.
Inauguracja sezonu F1 wraca do Bahrajnu? W mediach aż huczy
Jak donoszą zagraniczne portale na czele z planetf1.com, wszystko wskazuje na to, że Formuła 1 ponownie zerwie z tradycją i w 2027 roku zrezygnuje z inauguracji sezonu na torze Albert Park w Melbourne. To właśnie tam pierwsze wyścigi odbywały się w latach 1995-2019 i ponownie od 2025 do 2026 roku.
Podczas gdy kierowcy szykują się do powrotu na tor po blisko miesiącu przerwy, działacze pracują właśnie nad szkicem kalendarza na 2027 rok, który zakłada, że walka o mistrzostwo świata kierowców i mistrzostwo świata konstruktorów rozpocząć miałoby się... w Bahrajnie na torze Sakhir.
Dużą rolę odgrywają kwestie organizacyjno-logistyczne, ale również Ramadan. Ten w 2027 roku zakończy się 7 marca, co oznacza, że GP Bahrajnu mogłoby odbyć się bez żadnych przeszkód 14 marca. Ponadto obecny kontrakt F1 z Australijczykami zakłada, że GP Australii będzie rozpoczynało sezon co najmniej cztery razy w latach 2023-2037. Inauguracje w Melbourne odbyły się już w latach 2025 i 2026. Oznacza to, że do 2037 roku jeszcze co najmniej dwa wyścigi otwarcia zorganizowane muszą zostać na torze Albert Park.











