Reklama

Reklama

DTM. Robert Kubica wyjawia, jakich fachowców ma w zespole

Wielu kibiców i obserwatorów, którzy patrzą tylko na efekt końcowy w postaci rezultatów, ostro recenzuje wyniki Roberta Kubicy w debiutanckim sezonie w serii DTM. Dopiero spojrzenie w głąb zespołu Polaka nadaje zupełnie innej perspektywy i pokazuje, dlaczego nasz kierowca zajmuje jedne z ostatnich miejsc. Sytuację wewnątrz swojego teamie nieco naświetlił sam Kubica i, trzeba przyznać, że jego słowa brzmią sensacyjnie!

W miniony weekend sezon tej elitarnej serii wyścigowej aut z dachem właśnie przekroczył półmetek. Po 10 z 18 wyścigów liderem jest Szwajcar Nico Mueller, który zgromadził już 205 punktów. Drugi jest Holender Robin Frijns - 176 pkt, a trzeci obrońca tytułu Niemiec Rene Rast - 159 pkt.

Reklama

Co bardzo symptomatyczne, cała trójka jest kierowcami audi. Mało tego, zawodnicy, którzy prowadzą samochody tej marki, absolutnie dominują w punktacji generalnej, zajmując pierwszych pięć miejsc. Dopiero niżej klasyfikowani są kierowcy bmw, drugiej siły w DTM.

W gronie szesnastu zawodników Robert Kubica zajmuje przedostatnią, 15. pozycję. Dorobek krakowianina to na razie tylko jeden punkt. Z tego powodu sportowiec znów może nasłuchać się z wielu stron, że jego czas minął i już nie nadaje się do wyścigów w najbardziej klasowych seriach. I to mimo faktu, że nasz gwiazdor już pokazywał, gdy tylko zaistniały ku temu okoliczności, przebłyski swoich niemałych umiejętności. Żeby daleko nie szukać - próbkę dał w niedzielę, gdy w kwalifikacjach był w stanie zająć 9. miejsce.

Prawda jest dużo bardziej złożona niż wielu osobom się wydaje. W sporcie, w którym o powodzeniu, poza umiejętnościami kierowcy, decyduje świetnie spisujący się samochód i doskonale współpracujący zespół, Kubica siłą rzeczy stoi na straconej pozycji.

Warto przy każdej okazji sobie przypominać, że za samochód Kubicy, który sam w sobie sprawia Polakowi wiele problemów, odpowiada nowy w serii DTM zespół Art. To właśnie nauka na żywym organizmie, w warunkach bojowych, sprawia, że nasz zawodnik notorycznie traci po kilka sekund na pit-stopach w stosunku do rywali, którzy są sprawniej i szybciej obsługiwani przez swoich fachowców.

W rozmowie z Cezarym Gutowskim z "Przeglądu Sportowego" Polak postanowił pokazać trochę kuchni ze swojego zaplecza.

- Mnie koła zmieniają ludzie, którzy od dziesięciu lat patrzą w monitor i nigdy nie dotykali auta. Nie mamy w teamie dwóch czy trzech maszyn, gdzie są wyznaczeni mechanicy, którzy tworzą zespół do zmieniania kół. Mając ich szesnastu, możesz sobie wybrać ludzi, którzy są w tym najlepsi. Mając prywatny zespół z jednym autem nie masz takiego komfortu i dlatego tak to wygląda. Trudno oczekiwać od kogoś, kto nigdy tak naprawdę nie podnosił koła, żeby zmieniał je szybciej od kogoś, kto robi to od 20 lat - powiedział Kubica.

Tych kilka zdań dobitnie pokazuje, w jakich realiach musi radzić sobie nasz zawodnik. Mimo to wielu komentatorów i recenzentów jest w swoich ocenach bezwzględnych dla wyników Polaka.

Art

Dowiedz się więcej na temat: Robert Kubica | DTM | seria dtm | wyścigi DTM

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje