Reklama

Reklama

DTM. Robert Kubica mógł trafić do zespołu Audi

W obecnym sezonie Robert Kubica zadebiutował w serii DTM, startując za kierownicą bmw w barwach klienckiego zespołu Orlen Team Art. Niewiele brakło jednak, by Polak został kierowcą Audi - producenta, który dominuje w prestiżowej niemieckiej serii wyścigowej - zdradził szef WRT Audi, Dieter Gass.

Wystarczy szybki rzut oka na klasyfikację generalną kierowców DTM, by stwierdzić, że kierowcy Audi nie mają sobie równych. Zajmują bowiem pierwsze trzy miejsca.

Liderem cyklu jest Szwajcar Nico Mueller (242 punkty), drugi jest Robin Frijns (224 pkt), a trzeci Rene Rast (195 pkt). Najwyżej sklasyfikowanym kierowcą BMW jest czwarty Sheldon van der Linde, który traci do lidera aż 154 "oczka".

Zdecydowanie skromniej skromniej wygląda dorobek Roberta Kubicy, który jak dotąd wywalczył tylko jeden punkt. Polak często zmaga się jednak nie tyle z rywalami, co słabością własnego zespołu.

Reklama

- Mnie koła zmieniają ludzie, którzy od dziesięciu lat patrzą w monitor i nigdy nie dotykali auta. Nie mamy w teamie dwóch czy trzech maszyn, gdzie są wyznaczeni mechanicy, którzy tworzą zespół do zmieniania kół. Mając ich szesnastu, możesz sobie wybrać ludzi, którzy są w tym najlepsi. Mając prywatny zespół z jednym autem nie masz takiego komfortu i dlatego tak to wygląda. Trudno oczekiwać od kogoś, kto nigdy tak naprawdę nie podnosił koła, żeby zmieniał je szybciej od kogoś, kto robi to od 20 lat - wyjawił bolesną prawdę w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Kubica.

Historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby kierowca rodem z Krakowa zasilił szeregi zespołu Audi. Polak był jednak świadom ograniczeń ekipy BMW, a mimo to zdecydował się, by do niej dołączyć.

- Wiedziałem, że pakiet innego producenta prawdopodobnie będzie działał lepiej, ale znałem kilka osób z BMW. Ta marka umożliwiła mi debiut w Formule 1 w 2006 roku - stwierdził Kubica w rozmowie z portalem Motorsport-total.com.

Szef WRT Audi Dieter Gass przyznał, że rozmawiał z polskim kierowcą na temat kontraktu, lecz ostatecznie Kubica nie zdecydował się na dołączenie do jego zespołu.

- Rozmawialiśmy, ale w rozmowach nie zaszliśmy zbyt daleko. Nie pamiętam dokładnie, jaki to był czas, ale nie ma konkretnego powodu, dla którego nie mógłby jeździć dla nas. Nie byłoby żadnych ograniczeń w kwestii sponsorów. WRT ma w tym względzie pełną swobodę. Musieliśmy jednak kontynuować naszą pracę, a Robert nie był wtedy w stanie podjąć decyzji - wyjawił Gass.

Kubica przyznał, że nie żałuje swojej decyzji. Zauważył jednak, iż innym kierowcą nie jest aż tak ciężko.

- Ale kiedy przechodzisz przed padok, każdy ma na co narzekać. Ostatecznie staram się po prostu jak najlepiej wykorzystać to, co mam - dodał polski kierowca.

TB

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL