Reklama

Reklama

DTM. Początki są trudne - podsumowanie sezonu Roberta Kubicy

Robert Kubica zakończył sezon serii DTM (Deutsche Tourenwagen Masters) na 15,. czyli de facto przedostatniej lokacie. Polak zgromadził 20 punktów, podobnie jak 16. w zestawieniu Fabio Scherer. Gorszy był tylko sklasyfikowany na 17. lokacie Francuz Benoit Treluyer, który jednak zaliczył jedynie epizodyczny występ w niemieckiej serii (zastępował podczas jednego weekendu na torze Zolder Loica Duvala). Czy oznacza to, że sezon 2020 był dla kierowcy rodem z Krakowa wielką porażką? Sam Kubica przyznaje, że jego zespół popełnił wiele błędów.

- Kto myśli, że przyjdę do DTM i będę od razu wszystko wygrywał, myli się. Poziom jest wysoki i będę musiał poświęcić dużo czasu na przygotowania - deklarował Kubica jeszcze przed rozpoczęciem sezonu, a czas przyznał mu rację.

Przedsezonowe testy wypadły obiecująco. Polak radził sobie nieźle - zwłaszcza w porównaniu z pozostałymi kierowcami BMW - i miał dobre odczucia.

Sezon jednak nie był sielanką, a ciężką przeprawą przez nieznane tereny i to bez doświadczonego przewodnika. Dla Kubicy zabrakło miejsca w fabrycznym zespole BMW. Jeździł więc w klienckiej ekipie Orlen Team Art.

Należy zaznaczyć, że rywalizacja w motosporcie jest niezwykle złożona, a końcowe rezultaty nie są zależne wyłącznie od kunsztu kierowcy. Kubica boleśnie się o tym przekonał. Na deszczowym treningu przed pierwszym treningiem na torze Spa-Francorchamps był czwarty, wykorzystując warunki, w których wyczucie zawodników okazało się być kluczowe. Późniejsza rywalizacja brutalnie zweryfikowała jednak dyspozycję całego zespołu. Zespołu, w którym - delikatnie mówiąc - nie roiło się od fachowców.

Reklama

- Mnie koła zmieniają ludzie, którzy od dziesięciu lat patrzą w monitor i nigdy nie dotykali auta. Nie mamy w teamie dwóch czy trzech maszyn, gdzie są wyznaczeni mechanicy, którzy tworzą zespół do zmieniania kół. Mając ich szesnastu, możesz sobie wybrać ludzi, którzy są w tym najlepsi. Mając prywatny zespół z jednym autem nie masz takiego komfortu i dlatego tak to wygląda. Trudno oczekiwać od kogoś, kto nigdy tak naprawdę nie podnosił koła, żeby zmieniał je szybciej od kogoś, kto robi to od 20 lat - wyznał prawdę Kubica w rozmowie z Cezarym Gutowskim z "Przeglądu Sportowego".

Mimo tych niedogodności 5 września na torze w Assen Polak zdobył swój upragniony, pierwszy punkt, kończąc zmagania na 10. lokacie. W październiku natomiast - na belgijskim Circuit Zolder - sensacyjnie stanął na najniższym stopniu podium. Ostatni weekend na Hockenheimring Polak także rozpoczął od zdobyczy punktowej, dojeżdżając na metę jako ósmy. 

W zdobyciu trzeciej lokaty na Zolder pomogła Kubicy... awaria, do której doszło dzień wcześniej. Wymiana jednostki napędowej okazała się strzałem w dziesiątkę.

- Myślę, że ten problem trochę rzeczywiście nam pomógł, bo to, czym teraz dysponujemy, spisuje się lepiej niż to, co mieliśmy wczoraj czy w ostatnich tygodniach - przyznał Kubica po swoim wielkim sukcesie.

Jak więc należy podsumować cały sezon w wykonaniu Kubicy? Tu ponownie najlepiej oddać głos jemu samemu. 

- To był mój pierwszy sezon w DTM, oczywiście trochę krótszy, niż planowano z powodu koronawirusa. (...) Z naszej strony był to trudny rok. Dużo rzeczy nie poszło tak, jak byśmy chcieli, czy zgodnie z oczekiwaniami, ale były też jakieś pozytywy. Pod koniec wyraźnie się poprawiliśmy, niestety nastąpiło to dość późno. Pewne rzeczy trzeba było zrobić lepiej od samego początku i sądzę, że wtedy do pewnego poziomu doszlibyśmy dużo szybciej, ale tak się nie stało. Lepiej by było, gdyby ten sezon zaczynał się teraz! Wiedzieliśmy, że dołączamy do bardzo wymagającej kategorii i musieliśmy zapłacić wysoką cenę za brak doświadczenia - zarówno z mojej strony, jak i ze strony mojego teamu. Wiele się nauczyliśmy - przyznał Kubica w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Co czeka kierowcę z Krakowa w 2021 roku? Tego jeszcze nie wiadomo. Polak nie jest w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy wciąż będzie ścigał się w serii DTM, którą od przyszłego sezonu czeka prawdziwa rewolucja. Jeśli więc 35-latek zdecyduje się - i będzie miał możliwość - by w niej pozostać, ponownie będzie musiał uczyć się wszystkiego na nowo.

W tym roku Kubica dzielił obowiązki w serii DTM z pełnieniem funkcji kierowcy rozwojowego i rezerwowego w Formule 1 w barwach zespołu Alfa Romeo Racing Orlen. Mógł wprawdzie liczyć, że w przyszłym sezonie miejsce podstawowego kierowcy zwolni Kimi Raikkonen - plotki głosiły, że Fin planuje zakończyć karierę - lecz ostatecznie 41-latek oraz Antonio Giovinazzi utrzymali swoje posady. 

Przyszłość Kubicy powinna wyjaśnić się w najbliższym czasie. Jak na razie w tej kwestii pytań wciąż jest znacznie więcej niż odpowiedzi.

TB

Dowiedz się więcej na temat: Robert Kubica | DTM | Orlen Team Art

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje