Lipcowe wyścigi jak na razie dały mocno w kość najszybszym kierowcom świata. Po deszczowym Grand Prix w Wielkiej Brytanii, sytuacja zrobiła się jeszcze gorsza na legendarnym Spa-Francorchamps. Zmagania rozpoczęły się z ponad godzinnym opóźnieniem, bo zawodnicy do boju ruszyli dopiero o 16:20. Ulewa długo nie ustawała, w międzyczasie widniała czerwona flaga. W końcu pogoda się unormowania, ale główni bohaterowie nie ustawili się na polach. Początkowo prowadził ich samochód bezpieczeństwa.
W wymagających warunkach świetnie poradził sobie Oscar Piastri. Australijczyk potrzebował zaledwie kilkudziesięciu sekund, by skutecznie zaatakować Lando Norrisa i objąć prowadzenie. Za ich plecami obyło się bez większych zmian. Każdy zachowywał czujność, ponieważ najmniejszy błąd mógł skończyć się niepotrzebnym wypadkiem. Średnio przejmował się tym Lewis Hamilton. Brytyjczyk okazał się bohaterem pierwszej części wyścigu. 40-latek z łatwością wyprzedzał rywala za rywalem i błyskawicznie znalazł się na punktowanej pozycji.
Z przodu także było dosyć ciekawie. A to za sprawą Maksa Verstappena, który kąsał trzeciego Charlesa Leclerca. Monakijczyk dzielnie się jednak obronił. Holender natomiast zgłosił problem z mocą. Zadowolony z samochodu Red Bulla nie mógł być także Yuki Tsunoda. Zespołowy kolega mistrza świata wypadł z czołowej dziesiątki i walczył o choćby pojedyncze "oczko" do klasyfikacji generalnej.
McLaren z dubletem w Grand Prix Belgii. Spokojny wyścig na Spa-Francorchamps
Przyjemniejsza atmosfera panowała w McLarenie. Czempioni wśród konstruktorów postawili na zupełnie inne strategie u Oscara Piastriego i Lando Norrisa. Australijczyk otrzymał pośrednie opony. Twarde dostał z kolei Brytyjczyk. Starszemu z zawodników ogumienie z białym paseczkiem nie dało jednak przewagi w postaci mniejszej liczby pit stopów. Sportowiec z Antypodów także dojechał do mety bez dodatkowego zjazdu do alei serwisowej, dzięki czemu sięgnął po cenny triumf i tym samym oddalił się od Lando Norrisa w klasyfikacji generalnej.
Pod koniec do Charlesa Leclerca jeszcze raz zbliżył się Max Verstappen. I ponownie Holender musiał obejść się smakiem.
Wyniki wyścigu o Grand Prix Belgii:














