Reklama

Reklama

Czas ucieka, Robert Kubica walczy o miejsce w F1

Robert Kubica wciąż stara się o angaż w roli kierowcy wyścigowego w jednej z ekip Formuły 1 na sezon 2019. Media w Europie odnotowały spotkanie naszego kierowcy z władzami PKN Orlen i możliwy zastrzyk finansowy ze strony giganta. Sęk w tym, że nawet miliony euro od paliwowej firmy mogą nie wystarczyć Kubicy do zapewnienia sobie miejsca w elicie. Na zebranie budżetu Polak ma czas do 1 grudnia.


Sytuacja z angażem Roberta Kubicy w F1 - mówi się wciąż o ekipie Williamsa, która zakontraktowała George'a Russella, wciąż dopina budżet i szuka drugiego kierowcy - nabrała w poniedziałek rumieńców, ale wcale nie oznacza, że nasz jedynak jest bliżej jazdy w elicie w sezonie 2019. Polskie media, co odnotowano na Zachodzie, zelektryzowała wieść o spotkaniu Kubicy z władzami PKN Orlen oraz z premierem Mateuszem Morawieckim. Krakowianin szuka wsparcia, zbiera pieniądze i liczy, że do 1 grudnia uda mu się wnieść miliony euro do ekipy z Grove.

Bez odpowiedniego budżetu Robert Kubica nie może liczyć na angaż w roli kierowcy wyścigowego, zwłaszcza że Williams wciąż ma problemy finansowe i musi łatać budżet.

- Sytuacja nie jest łatwa, ale dopóki piłka jest w grze, trzeba walczyć i dawać z siebie wszystko - mówił polski kierowca "Przeglądowi Sportowemu". Po spotkaniu z szefem PKN Orlen, Danielem Obajtkiem, możliwe jest udzielenie Kubicy finansowego wsparcia przez koncern paliwowy. Mówi się nawet o kwocie 40 milionów złotych (około 9 mln euro), która... może nie wystarczyć Kubicy do zapewnienia sobie miejsca w kokpicie.

Dlaczego? Obecny kierowca Williamsa Rosjanin Siergiej Sirotkin może zasilić zespół kwotą 15 milionów euro i choć jego sportowa pozycja jest zdecydowanie niższa niż weterana Kubicy, zespół z Grove zapewne zdecyduje się postawić na kierowcę, który zapewni spokój finansowy zasłużonej ekipie. Robert Kubica musi zatem budować wsparcie i szukać kolejnych mecenasów, by przebić ofertę Rosjan. Ci są zmobilizowani, bo w kalendarzu F1 mają wyścig w Soczi i potrzebują swojego reprezentanta w elicie, by godnie reprezentować interes rosyjskich sponsorów.

- Nie jest tak, że ja chodzę uśmiechnięty i spokojny, bo już wiem, co będę robił. Nie wiem, co będę robił, ale pracuję nad tym - mówił w poniedziałek Robert Kubica, który nie traci nadziei na powrót do elity.

Na razie PKN Orlen oświadczył, że wsparcie dla krakowianina wcale nie jest przesądzone, a rozmowy są prowadzone w luźnym charakterze. Nie wiadomo też nic o kolejnych sponsorach Polaka, którzy mogą okazać się niezbędni, by ten wystartował w sezonie 2019. Do końca obecnego sezonu pozostały cztery wyścigi, a wśród 20 ekip w Formule 1 tylko dwie nie dopięły składów na kolejny - Williams i Toro Rosso. Pozostały zatem dwa miejsca i w zasadzie ostatnia szansa, by Polak wrócił do ścigania w królewskiej serii.

Zdaniem "Sport Blicka", wszystko rozstrzygnie się w korespondencyjnym pojedynku na linii Kubica - Sirotkin i decydować będzie głównie budżet obu kierowców. Nie wiadomo, jak do sportowej strony przedsięwzięcia odniosą się władze Williamsa, które zakontraktowały mistrza Formuły 2, debiutanta w elicie Russella i muszą zdecydować, czy pomagać mu będzie doświadczony Polak, czy zawodzący w tym sezonie Rosjanin. Być może Williams zdecyduje się postawić na niższy budżet, ale i wyższe kompetencje Roberta Kubicy.

Zespoły F1 składy na sezon 2019 muszą ogłosić najpóźniej 1 grudnia tego roku. Wówczas przekonamy się, czy nasz faworyt wróci za stery bolidu, czy znów będzie musiał zadowolić się poboczną rolą w jednej z ekip.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje