Czarne chmury nad F1. Kolejne wyścigi pod znakiem zapytania
Wojna na Bliskim Wschodzie mocno odciska piętno na świecie sportu. Po tym, jak odwołane zostały wyścigi F1 o GP Bahrajnu i GP Arabii Saudyjskiej organizatorzy tego drugiego zabiegają o przeniesienie terminu rywalizacji na koniec sezonu. Tymczasem coraz głośniej mówi się o tym, że w związku w sytuacją w tamtym rejonie odwołane mogą zostać kolejne rundy tegorocznych mistrzostw.

Pod koniec lutego USA i Izrael podjęły decyzję o ataku na Iran. Wkrótce potem konflikt eskalował, a sytuacja stała się niebezpieczna również w innych krajach na Bliskim Wschodzie. Sytuacja w tamtym rejonie świata wpłynęła nie tylko na politykę i gospodarkę, ale również na światowy sport. Odwołane zostały między innymi zaplanowane na kwiecień wyścigi Formuły 1 o Grand Prix Bahrajnu (10-12 kwietnia) oraz o Grand Prix Arabii Saudyjskiej (17-19 kwietnia).
Po odwołaniu tych rund w kalendarzu tegorocznych mistrzostw pojawiła się wyraźna luka już po trzech pierwszych wyścigach sezonu. Rywalizacja ma zostać wznowiona na początku maja przy okazji GP Miami. Na krótko przed wyścigiem w Stanach Zjednoczonych w padoku pojawiły się pogłoski, że Arabia Saudyjska mogłaby jeszcze wrócić do terminarza, jeśli sytuacja w regionie ulegnie poprawie.
Problemy "królowej motorsportu". Kolejne wyścigi mogą zostać odwołane
Władze w Rijadzie intensywnie zabiegają o rozegranie wyścigu w Dżuddzie jeszcze w sezonie 2026. Saudyjczycy mieli zaproponować, aby wyścig w ich kraju odbył się pomiędzy GP Las Vegas a GP Kataru, takie rozwiązanie wymagałoby jednak przesunięcia zarówno rywalizacji na Lusail International Circuit, jak i kończącego sezon wyścigu o GP Abu Zabi.
Znacznie większym problemem wydaje się jednak to, że gdyby władze faktycznie zgodziły się na takie rozwiązanie, kierowcy rywalizowaliby przez cztery tygodnie z rzędu bez żadnej przerwy. Taka sytuacja - warto podkreślić - do tej pory nie miała jeszcze miejsca. Nic więc dziwnego, że FIA i F1 miały odrzucić ten pomysł. To jednak nie koniec.
Po powrocie tematu GP Arabii Saudyjskiej głośno zaczęto zastanawiać się, czy pozostałe wyścigi na Bliskim Wschodzie również zostaną odwołane. Kluczowe znaczenie mają kwestie bezpieczeństwa, a kierownictwo Formuły 1 oczekuje od organizatorów konkretnych gwarancji. Wstępny termin decyzji ws. GP Kataru i GP Abu Zabi wyznaczono na koniec maja, aby w razie potrzeby przygotować alternatywny plan.
Biorąc pod uwagę, że wyścigi te zaplanowano na przełom listopada i grudnia, władzom trudno będzie znaleźć zastępcze lokalizacje. Ze względu na warunki pogodowe z pewnością pod uwagę nie będą brane tory w Europie, dodatkowym problemem będzie ograniczony czas na organizację i sprzedaż biletów.













