Reklama

Reklama

Button - kierowca z innej planety

Jenson Button z zespołu Brawn GP po raz szósty w tym sezonie sięgnął po zwycięstwo w cyklu GP - F1. Tym razem Anglik jako pierwszy przejechał linię mety w Turcji. Po siedmiu kwalifikacjach Button niezagrożenie prowadzi w klasyfikacji indywidualnej, gromadząc na swoim koncie 61 punktów.

"To coś niesamowitego, tym razem muszę podziękować całemu zespołowi za fantastyczny bolid, za jego skonstruowanie i przygotowanie. Przez cały wyścig kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na torze. Od samego początku wiedzieliśmy Sebastian Vettel ma najmniej zatankowany samochód i, że tym samym jest najlżejszy w stawce. Także logiczne, że musiał o jeden raz więcej od nas zjechać do boksu, na tankowanie".

Reklama

"Oczywiście, że to nie jest nic przyjemnego, kiedy rywal odrabia do ciebie osiem dziesiętnych sekundy na każdym okrążeniu, ale tak jak wspomniałem wiedzieliśmy, że będzie tankował jeszcze raz. Kolejny wyścig? Wiadomo, że GP na torze Silversone , będzie miał dla mnie specjalne znaczenie. Należy jednak pamiętać, że zaczynają cie dla nas cięższe czasy, bo wiele zespołów poprawia swoje osiągnięcia. Gdyby udało się utrzymać przewagę i wygrać całe mistrzostwa, była by to nie lada sensacja" - wyjaśnił po wyścigu Jenson Button.

Drugi w klasyfikacji generalnej kolega z teamu Rubens Barrichello, nie zaliczy GP Turcji do udanych. Brazylijczyk miał już ogromne problemy na starcie, gdzie stracił kilka pozycji. W kolejnych fragmentach Rubens jechał bardzo nerwowo chcąc jak najszybciej odrobić starty, ale skończyło się na dwóch niegroźnych stłuczkach i wycofaniu z wyścigu na 10 okrążeń przed końcem.

"GP o którym trzeba jak najszybciej zapomnieć. Na początku miałem problemy z ciśnieniem w hamulcach. I zostałem na starcie z tyłu stawki. Później chciałem odrobić dystans, ale kiedy ma się przed sobą ludzi, którzy za punkt honoru przyjmują sobie, aby nie dać się wyprzedzić Barrichello ciężko jest cokolwiek zrobić. Na koniec doszły problemy ze skrzynią biegów i cała niedziela stracona" - wyznał rozżalony Brazylijczyk.

Warto nadmienić, że to pierwsze tak poważne problemy techniczne zespołu Brawn GP w tym sezonie.

Barrichello bez wątpienia przegranym wyścigu w Turcji. Czy tak też się czuł po wyścigu trzeci w generalce i trzeci w GP Turcji, wczorajszy zdobywca pole position Sebastian Vettel?

"Jestem rozczarowany, bo liczyłem na więcej. Wystartowałem dobrze, niestety popełniłem dwa błędy przy pokonywaniu zakrętów numer 9 i 10. To była ewidentnie moja wina, być może dostałem jakiś podmuch wiatru, który spowodował, że na chwile straciłem panowanie nad autem. W każdym razie Jenson Button był dzisiaj i tak za szybki. Taktyka trzech tankowań okazał się błędna. Ja też osobiście nie jestem zadowolony z mojego występu, ale możemy się cieszyć z wyniku jaki osiągną zespół" - konkludował Sebastian Vettel.

Mark Webber była bardziej zadowolony po wyścigu, bowiem zajmując drugie miejsce w Turcji umocnił się na czwartej pozycji w indywidualnej klasyfikacji i przywiózł cenne punkty dla drużyny.

" To dobre popołudnie. W pierwszej części wyścigu miałem trzymać się jak najbliżej czołówki i jechać na maksimum. Dzięki temu udało się zrobić jedno okrążenie więcej, niż przewidywaliśmy. To sprawiło, że wyjechałem przed Sebastianem. Wiedziałem, że będzie podium, kwestią pozostawało tylko czy będę drugi, czy trzeci. Button jest na dzisiaj kierowcą z innej planety i jest poza zasięgiem. Generalnie jestem zadowolony ze swojego rezultatu" zakończył Australijczyk.

RG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje