Bolesne słowa Hamiltona, a teraz to. W mediach aż huczy o ruchu Ferrari
Lewis Hamilton ma za sobą najgorszy sezon w karierze. Brytyjczyk marzył o ósmym mistrzostwie świata w barwach Ferrari, a rok zakończył bez ani jednego podium w Grand Prix. Coraz głośniej mówi się o tym, że włoska ekipa może wkrótce zakończyć współpracę z legendarnym kierowcą. Wskazano już nawet potencjalnego następcę.

Z pewnością nie tak Lewis Hamilton wyobrażał sobie przyszłość w Ferrari, gdy na początku tego roku w mediach ogłoszono głośny transfer siedmiokrotnego mistrza świata z Mercedesa do włoskiej stajni. Brytyjczyk w barwach zespołu z Maranello chciał regularnie stawać na podium i walczyć o kolejny tytuł czempiona, rzeczywistość jednak brutalnie zweryfikowała jego marzenia. Jeden z najwybitniejszych kierowców wyścigowych w historii królowej motorsportu w efekcie zaliczył najgorszy sezon w karierze - na podium Grand Prix nie stanął bowiem ani razu. Osłodą były jedynie miejsca na podium w sprintach podczas weekendu w Szanghaju i Miami. Ostatecznie sezon zakończył na siódmym miejscu klasyfikacji generalnej kierowców, zdobywając jedynie sześć punktów więcej niż rookie i jego następca w Mercedesie, Kimi Antonelli.
Z tygodnia na tydzień sytuacja wokół Hamiltona i Ferrari stawała się coraz bardziej napięta. Siedmiokrotny mistrz świata nie ukrywał swojego rozżalenia bolidem, a po kolejnych nieudanych wyścigach obwiniał na przemian siebie i auto, za którego kierownicą zasiadał. Emocje sięgnęły zenitu po ostatnim weekendzie F1 w tym sezonie w Abu Zabi. Wówczas Brytyjczyk dał do zrozumienia, że cała ta sytuacja mocno go przytłacza. "Jestem wyczerpany. (...) W tej chwili czekam tylko na przerwę zimową. Po prostu się odłączę, nie będę z nikim rozmawiał. Tej zimy nikt się do mnie nie dodzwoni. Nie będę miał przy sobie telefonu. Już nie mogę się tego doczekać" - powiedział w rozmowie cytowanej przez ESPN.
Lewis Hamilton opuści Ferrari? Media wskazują jego następcę
Choć sezon dobiegł końca, o Hamiltonie wciąż rozpisują się światowe media. Jeszcze w trakcie sezonu Ralf Schumacher kilkukrotnie sugerował, że Ferrari powinno rozważyć zakończenie współpracy z Lewisem. Jak się teraz okazuje, nie była to jedynie pojedyncza ekspercka opinia. Jak donosi BILD, włoski zespół zastanawia się nad zmianą kierowcy w nadchodzących miesiącach. Wskazano nawet nazwisko potencjalnego następcy Hamiltona.
Zdaniem niemieckiego portalu największe szanse na zostanie zespołowym kolegą Charlesa Leclerca ma na ten moment tegoroczny rookie, Oliver Bearman. Młody Brytyjczyk zaliczył naprawdę udany debiut w F1, kiedy w 2024 roku zastąpił w GP Arabii Saudyjskiej Carlosa Sainza. Już za pierwszym razem udało mu się bowiem zająć siódmą lokatę w wyścigu i zdobyć punkty do klasyfikacji generalnej. Potem ścigał się jeszcze w barwach Haasa w Baku (10. miejsce) i w Sao Paulo (12. pozycja). W 2025 roku był już "pełnoetatowym" kierowcą w zespole Haas, a sezon zakończył na 13. miejscu.











