Reklama

Reklama

Alonso wspaniale zaczął znajomość z Ferrari

Za nami pierwszy akord sezonu 2010 w Formule 1. Wygrał przede wszystkim duet Ferrari: Fernando Alonso i Felipe Massa, który na torze Sakhir wywalczył dwa czołowe miejsca.

Zadowolony powinien być trzeci na mecie Lewis Hamilton. Nie narzeka też powracający do tego sportu Michael Schumacher. Los przeklina prawdopodobnie Sebastian Vettel, a pecha miał Robert Kubica.

Reklama

Zespół z Maranello nie zanotował tak dobrego startu sezonu od 2004 roku, kiedy w Australii dwa pierwsze miejsca zajęli Schumacher i Brazylijczyk Rubens Barrichello. Wtedy za nimi przyjechał Alonso, który w niedzielę, debiutując w Ferrari, odniósł 22. zwycięstwo w karierze.

Ferrari najlepsze na świecie!

- To był dla mnie specjalny dzień - przyznał Hiszpan po wyścigu o Grand Prix Bahrajnu. - Ale to dopiero początek, a nie koniec. Teraz nie jest czas na świętowanie, ale na jeszcze cięższą pracę - dodał zawodnik, dla którego ubiegły sezon nie był zbyt udany, podobnie jak dla Ferrari, które zanotowało najgorszy start, pierwsze zwycięstwo odnosząc dopiero w 12. wyścigu.

- Zawsze jest wspaniale stanąć na najwyższym stopniu podium, szczególnie biorąc pod uwagę, że zrobiło się to w barwach Ferrari. Za tym zespołem stoi historia, z którą każdy nowy kierowca musi się zmierzyć. Nie było więc lepszego sposobu, żeby zacząć naszą znajomość. To jest najlepszy zespół na świece. Ciężko pracowaliśmy całą zimę, a w czasie testów wykonaliśmy bardzo dobrą pracę - dodał Alonso.

Hamilton: Jest lepiej niż się spodziewaliśmy!

Zadowolony ze swojego drugiego miejsca był też Massa, który wystartował po długiej przerwie. - To fantastyczne być tutaj i przez cały wyścig liczyć się w rywalizacji, dlatego dziękuję Bogu, że jestem zdrowy, a także wszystkim, którzy wspierali mnie w trudnym okresie - powiedział Brazylijczyk, który w lipcu ubiegłego roku miał groźny wypadek na Hungaroringu.

Z pierwszej "Bitwy o Wielką Brytanię" zwycięsko wyszedł Hamilton. Mistrz świata z 2008 roku zajął w Bahrajnie najniższe miejsce na podium, a jego partner z teamu McLaren-Mercedes, broniący tytułu Jenson Button, był siódmy.

- To był całkiem udany wyścig w moim wykonaniu. Zarówno ja, jak i zespół jesteśmy zadowoleni z wyniku. Jest on lepszy niż się spodziewaliśmy - stwierdził Hamilton.

- Przed nami interesujący sezon. Wszyscy się uczą, jak obchodzić się z oponami, dbać o poziom paliwa, kiedy atakować - dodał.

"Każdy jedzie własnym tempem..."

Po trzech latach na tor Formuły 1 powrócił Michael Schumacher. Siedmiokrotny mistrz świata nie założył jednak czerwonego kombinezonu Ferrari, a kombinezon Mercedes GP, zespołu, który ostatni raz jeździł w tym cyklu w 1955 roku.

41-letni kierowca zajął szóste miejsce, tracąc ponad 40 sekund do zwycięzcy. Tuż przed nim finiszował jego kolega z Mercedesa, Nico Rosberg.

- Dla mnie to była zabawa, ale wyścig ułożył się bardzo prosto. Start, a potem każdy jedzie własnym tempem i nie popełnia błędów. Wyprzedzanie było praktycznie niemożliwe. Myślę, że Lewis Hamilton zrobił mały błąd i dlatego na początku Nico Rosberg mógł go wyprzedzić, ale Brytyjczyk odzyskał swoją pozycję po zjechaniu do boksów na wymianę opon. I to by było na tyle - powiedział Schumacher.

Smutny Vettel

Niemiec ocenił też, że zakaz tankowania w czasie wyścigu, wprowadzany po raz pierwszy od 1993 roku, jest celny i sprawiedliwy. Jeśli chodzi o własny występ to przyznał, że musiał uważać na opony.

- Tak, trochę się z tym zmagałem, muszę to przyznać, ale po trzech latach nieuczestniczenia w Formule 1, to chyba naturalne, że trzeba na nowo się w nią wkomponować i ja oraz zespół będziemy nad tym pracowali - stwierdził siedmiokrotny mistrz świata.

W zupełnie innym nastroju był Sebastian Vettel z Red Bulla. Niemiec, który wystartował z pole position i prowadził przez 34 z 49 okrążeń, z powodu usterki zaczął tracić moc i wyprzedzali go inni kierowcy.

Ostatecznie zajął czwarte miejsce. - Szkoda, ale co można w takiej sytuacji zrobić? Wszystko w ten weekend, poza tym jednym wydarzeniem, było na plus - przyznał Vettel.

- To bardzo wkurzające, przecież mieliśmy wyścig pod kontrolą. Sebastian jechał wspaniale, strategia była dobra, tym bardziej jest to frustrujące, że zamiast zwycięstwa mamy czwarte miejsce - powiedział Chris Horner, szef Red Bulla.

Renault: Szkoda pracy!

Dla Roberta Kubicy wyścig otwierający sezon w Formule 1 - Grand Prix Bahrajnu - skończył się praktycznie na pierwszym okrążeniu. Po kolizji z Adrianem Sutilem stracił szanse na wysoką pozycję. - Szkoda naszej pracy - podsumował jedenasty na mecie Polak.

"Cała nasza ciężka praca w ten weekend poszła na marne już na pierwszym okrążeniu. Mieliśmy wysoki poziom oleju na dojeździe na start, a Webber miał chyba taki sam problem: przede mną pojawiły się kłęby dymu. Sutil nie zdjął nogi z gazu, nie widział sytuacji i uderzył we mnie" - powiedział Kubica, cytowany na stronie zespołu Renault.

Jego kolega, debiutujący w Formule 1 Rosjanin Witalij Pietrow, nie ukończył wyścigu.

Czytaj także:

Dublet Ferrari! Zderzenie Kubicy na starcie!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje