Ależ dominacja w Formule 1, zmiana na czele. Wypadek Maxa Verstappena
Koniec odliczania. Po trzech treningach przyszedł czas na kwalifikacje, które jako pierwsze pokazały układ sił w nowym etapie Formuły 1 z wieloma zmianami technicznymi. Kibice spodziewali się dominacji Mercedesa, który miał być trochę szybszy od Ferrari. Nieco ciszej było o Red Bullu i McLarenie. Co z tego ostatecznie wyszło?

Po raz pierwszy od lat w stawce Formuły 1 znajduje się 11 zespołów, a nie 10, więc tym samym mamy też 22 kierowców. Oznaczało to, że i po Q1, i po Q2 odpadnie po sześciu zawodników. Pewniakami do odpadnięcia był duet Astona Martina (Alonso i Stroll), który jest nieprzygotowany do nowego sezonu z powodu opóźnień swojego dostawcy silnikowego (Hondy), nie ma nawet części zamiennych. Niewielkie szanse na awans dawano też debiutującemu Cadillacowi (Perez i Bottas) czy Franco Colapinto z Alpine.
Ależ kwalifikacje do GP Australii. Max Verstappen ruszy w wyścigu z 20. miejsca
Największą sensacją pierwszego segmentu i całych kwalifikacji był wypadek Maxa Verstappena. Holender na dojeździe do pierwszego zakrętu zblokował tylne koła i wylądował na bandzie, co oznacza, że ruszy w niedzielę z tyłu stawki. Wcześniej, w trzecim treningu bolid rozbił Andrea Kimi Antonelli, ale mechanicy Mercedesa zdążyli poskładać auto na czas.
Ostatecznie w Q1 odpadli Fernando Alonso, Sergio Perez, Valtteri Bottas oraz ci, którzy nie zanotowali żadnego pomiarowego kółka: Verstappen, Carlos Sainz i Lance Stroll. Dwóch ostatnich w ogóle nie wyjechało na tor, u Hiszpana problemem była utrata mocy.
Druga część sesji minęła spokojnie. Awans do Q3 wywalczyły duety Mercedesa, Ferrari, McLarena, Racing Bulls oraz Isack Hajdar z Red Bulla i Gabriel Bortoleto z Audi (wcześniej Sauber). Odpadli Hulkenberg, Bearman, Ocon, Gasly, Albon i Colapinto. Co ciekawe, Bortoleto stracił moc na końcówce kółka zjazdowego, już na pasie do alei serwisowej, więc w trzecim segmencie obejrzeliśmy tylko 9 samochodów.
Po ponad dwóch minutach Q3 sędziowie wywiesili czerwoną flagę. Antonellemu wypadła dmuchawa, przejechał po niej Norris, co spowodowało sporo rozrzuconego po torze plastiku.
Ostatecznie najszybszy czas wykręcił George Russell. Mercedes pokazał, że jest najszybszy, zajął pierwszy rząd, drugi był Antonelli. Trzeci Hadjar z Red Bulla stracił do Brytyjczyka aż 0,8 sekundy. Drugą linię uzupełni Leclerc, w trzeciej mamy dwóch kierowców McLarena. 7. lokatę zajął Hamilton, który wyprzedził tylko Lawsona i Lindblada. Z pewnością 7-krotny mistrz świata liczył na więcej.
Tak wygląda więc nowy układ sił w Formule 1. Mamy zmianę na czele, ale o żadnym gigantycznym przewrocie nie może być mowy, zresztą nikt się go specjalnie nie spodziewał. Póki co faworytami do miejsc 1-8 w kolejnych wyścigach będą kierowcy z wielkiej czwórki konstruktorów ostatnich lat.
GP Australii rozpocznie się w niedzielę o godzinie 5:00. Zapraszamy na relację tekstową na żywo do Interii.












