Trwał mecz Polaków, nagle taka wiadomość od Podolskiego. Kibice nie będą zadowoleni
7 września polscy koszykarze przystąpili do walki o ćwierćfinał ME. Mecz z Bośniakami nie układał się po myśli podopiecznych trenera Igora Milicicia, lecz dzięki świetnej grze liderów oraz wsparciu z ławki udało się osiągnąć cel. Kiedy Polacy wylewali siódme poty na parkiecie, organizatorzy ME opublikowali post, w którym o przewidywania odnośnie do końcowych rozstrzygnięć turnieju poprosili Lukasa Podolskiego. Odpowiedź legendarnego piłkarza może nie przypaść do gustu kibicom z kraju nad Wisłą.

W fazie grupowej tegorocznego EuroBasketu Polacy zdecydowanie spełnili, jeśli nie przewyższyli oczekiwania kibiców z kraju nad Wisłą. Jedyną wyraźną skazą na ich wizerunku była porażka z teoretycznie słabszymi Belgami, która jednak nie zaważyła na ostatecznym wyniku "Biało-czerwonych".
Ci awansowali bowiem do fazy play-off z 2. miejsca, co oznaczało, że w 1/8 finału mieli zmierzyć się trzecią drużyną z grupy "C". To miejsce zajęła Bośnia i Hercegowina, która dla podopiecznych trenera Igora Milicicia była jednym z "łagodniejszych" trafów na tym etapie mistrzostw Europy.
Nie oznaczało to jednak, że mecz z Bośniakami będzie dla "KoszKadry" przysłowiowym spacerkiem. Liderem tej reprezentacji jest bowiem Jusuf Nurkić, który od 11 lat nieprzerwanie szlifuje swój talent na parkietach NBA. Dodatkowo w szeregach tej nacji znajdują się również inni wybitni zawodnicy, którzy w razie potrzeby potrafią wziąć na siebie ciężar spotkania.
Początkowe minuty starcia z 7 września absolutnie nie mogły napawać polskich kibiców optymizmem. Bośniacy idealnie weszli w mecz, podczas gdy zawodnicy trenera Milicicia mieli ogromny problem z odnalezieniem się na parkiecie. W miarę upływu czasu ich gra stopniowo poprawiała się, podczas gdy rywale tracili swoje początkowe tempo. Ostatnie minuty meczu rozstrzygnęły się na korzyść Polaków, którzy tym samym awansowali do ćwierćfinału imprezy.
Podolski poproszony o wytypowanie zwycięzców EuroBasketu. Dla Polaków to niemal jak cios w policzek
Podczas kiedy nasi reprezentanci wylewali siódme poty na parkiecie w Rydze, organizatorzy imprezy pokusili się o dodanie kolejnego wpisu z serii "turniejowych przewidywań". Od pewnego czasu na ich mediach społecznościowych pojawiały się bowiem grafiki, przedstawiające znane osobistości, których zadaniem było wytypować czołową trójkę tegorocznych ME.
Tym razem o typy na dalszą część zmagań poproszony został nie kto inny jak Lukas Podolski. Legendarny piłkarz, który obecnie reprezentuje barwy Górnika Zabrze, był widywany podczas grupowych zmagań Polaków w katowickim "Spodku", także dobór organizatorów turnieju nie powinien dziwić. Niestety zdanie "Poldiego" w kontekście dalszych losów reprezentacji Polski nie spodoba się kibicom z kraju nad Wisłą.
Na pierwszym miejscu swojej listy piłkarz umieścił Niemców, co zdaje się być dość naturalnym wyborem, zważywszy na reprezentacyjną przynależność legendy oraz ogrom talentu, jakim dysponuje ta nacja. Na drugiej pozycji w jego rankingu ulokowali się natomiast Turcy. To o tyle istotne, że to właśnie z nimi Polacy zmierzą się w nadchodzącym ćwierćfinale ME. Według kalkulacji Podolskiego przygoda "Biało-czerwonych" zakończy się więc na tym etapie zmagań.
Choć dla Polaków taki wariant jest z pewnością dość bolesny, to jednak Podolski miał pewne podstawy, aby ulokować Turków na tej właśnie pozycji. Dotychczas nacja ta rozegrała bowiem 6 spotkań w ramach toczących się mistrzostw Europy, i wszystkie z nich zakończyły się zwycięstwem Turków. Biorąc pod uwagę również mecze sparingowe, Turcy mogą się obecnie pochwalić imponującą serią 9 zwycięstw z rzędu.
Ponadto posiadają oni w składzie Alperena Senguna, czyli podkoszowego, który na co dzień rozgrywa swoje spotkania w barwach jednego z objawień poprzedniego sezonu NBA - Houston Rockets. To właśnie jego Podolski wskazał jako kandydata do zgarnięcia nagrody MVP turnieju, i ciężko się temu dziwić. W meczu 1/8 finału przeciwko Szwedom Sengun zagrał wręcz fenomenalnie, notując: 24 punkty, 16 zbiórek oraz 6 asyst. Poza nim w składzie Turków znajduje się między innymi Cedi Osman, który również ma w swoim koszykarskim CV kilka lat gry na parkietach NBA, co jest widoczne podczas tegorocznych zmagań ME.
Przewidywania Podolskiego nie są więc pozbawione sensu, choć na pewno nie przypadną do gustu zagorzałym sympatykom polskiej "KoszKadry". Fakty są jednak takie, iż spotkanie z Turkami, które odbędzie się 9 września o godzinie 16:00, będzie jednym z najcięższych wyzwań, z jakimi Polacy dotychczas mierzyli się w ramach tegorocznego EuroBasketu.












