Polski snajper na podium z gwiazdami NBA. Ważne słowa skierował do kibiców
Jordan Loyd jest na ustach kibiców koszykówki w Polsce. Podczas mistrzostw Europy poprowadził biało-czerwonych do zwycięstwa ze Słowenią i Izraelem. Trafia do kosza jak natchniony. Wyższą średnią podczas Eurobasketu mają tylko dwie gwiazdy NBA - Luka Doncić i Lauri Markkanen. - Koszykówka to dla mnie nie presja, ale miłość. Czuję się błogosławiony, że mogę robić to, co kocham - podkreślam Amerykanin z polskim paszportem.

W pierwszym meczu ze Słowenią Loyd postawił w cieniu wielkiego Doncicia. Choć zawodnik Los Angeles Lakers zdobył dwa punkty więcej (34), to właśnie 32-letni obrońca był bohaterem spotkania. - To był dopiero pierwszy mecz. To już historia. Jeśli nie potwierdzimy tej gry w kolejnych meczach, to zwycięstwo nie będzie wiele znaczyć - mówił Loyd.
Końcówka meczu z Izraelem dla Loyda
Przeciwko Izraelowi zagrał też znakomicie. Tu jego talent było widać jak na dłoni. W końcówce to był mecz Jordan Loyd - Izrael. Ostatnie siedem punktów dla biało-czerwonych zdobył właśnie on. Najpierw rzutem za trzy dał prowadzenie (62:61), potem doprowadził do remisu (64:64), aż wreszcie zdobył zwycięskie punkty (66:64). Ta ostatnia akcja była niezwykle szczęśliwa. Mimo asysty dwóch rywali rzucił na kosz, nie trafił, ale zdołał dobić piłkę.
- To była paskudna pozycja do rzucania, zresztą wiele takich dziś było. Oni naprawdę dobrze bronili, ale znaleźliśmy sposób. Nie tylko ja, ale cala drużyna. Świetne zespoły potrafią odpowiedzieć rywalom i tak zrobiliśmy, a poza tym kontrolowaliśmy większość meczu - twierdził Loyd.
Lepsze tylko gwiazdy NBA
W dwóch meczach Loyd zdobył 59 punktów. To daje mu średnią 29,5 na spotkane. Tylko dwóch zawodników występujących na Eurobaskecie jest od niego lepszych. To jeden z najlepszych koszykarzy na świecie - Luka Doncić (36,5 punktu na mecz) i także występujący w NBA Fin Lauri Markkanen (32,3).
Loyd zapytany o presję podczas meczu, odpowiedział. - Koszykówka dla mnie to nie jest żadna presja. Wiele innych rzeczy na świecie może ją wywoływać. Ja po prostu kocham grać w koszykówkę. Czuję się błogosławiony, że mogę robić to, co kocham - podkreślił.
Mecze Polaków w hali Spodek oglądał niemal komplet kibiców. Jak zapewniają koszykarze, ogłuszający doping dodaje im skrzydeł. To też docenia Loyd. - Kibice? Chciałem powiedzieć po polsku: "Dziękuję". Do tej pory to, co robią, jest niesamowite. Liczę na to, że to będzie wspaniały związek między nami. Już jest znakomicie i nie potrafię wystarczająco mocno im podziękować - mówił Loyd. - Szczerze? To najlepsza atmosfera, przy jakiej dane mi było grać. Fani dają nam dużo energii i naprawdę dobrze mieć ich za plecami. To nasz szósty zawodnik. W NBA jest zwykle spokojnie.










