Ogromne nerwy w Spodku, decydowały ostatnie sekundy. Niesamowity Loyd
Świetna gra Polaków w pierwszej połowie, ale za to fatalna w trzeciej kwarcie sprawiły, że Izraelczycy odzyskali nadzieje na korzystny wynik. W czwartej części biało-czerwoni po wielkich emocjach i przy ogromnym wsparciu wygrali 66:64 i są jedną nogą w fazie pucharowej.

Wygrana z faworyzowaną Słowenią postawiła reprezentację Polski w korzystnej sytuacji. Zwycięstwo z Izraelem sprawiłoby, że awans do 1/8 finału byłby właściwie pewny, a droga do co najmniej drugiego miejsca otwarta. Tyle że przed podopiecznymi trenera Igora Milicicia było trudne zadanie. Izrael to silny zespół z kilkoma groźnymi graczami. Polacy podkreślali, że bardzo ważny będzie szybki powrót do obrony i walka o zbiórki, zwłaszcza pod swoją tablicą.
Przed meczem gorąco było pod halą, gdzie dwie organizacje protestowały w obronie Palestyny. Równie gorąco było w hali. Podczas prezentacji kibice reprezentacji Polski wybuczeli rywali, a ogromnymi brawami powitali biało-czerwonych. Wygwizdali też hymn Izraela.
Podobnie było podczas akcji Izraelczyków. Polacy zaczęli podobnie jak ze Słowenią. Agresywnie, z podwajaniem Deniego Avdiji, a pierwsze pięć punktów rzucił Mateusz Ponitka, a trójkę dołożył Jordan Loyd. Do tego Polacy wymusili błąd pięciu sekund i trener rywali poprosił o czas. Po niespełna czterech minutach było 10:2.
Rywale poprawili grę w obronie i przewaga zaczęła szybko topnieć. Gospodarze przez trzy minuty nie trafili, a do remisu doprowadził Avdija. Na boisku pojawił się Dominik Olejniczak i skończył dwie akcje. Cztery punkty dołożył Loyd i Polacy znów odskoczyli (19:12).
Początek drugiej kwarty to niemoc strzelecka z obu stron. Pierwsze punkty po prawie trzech minutach zdobył Olejniczak. Nie wykorzystał jednak kolejnych dwóch dobrych okazji. Za to z obwodu wcelował Loyd (24:16). Polacy mieli chwilowy przestój, ale szybko się pozbierali. A po asyście przez całe boisko Loyda punkty zdobył Ponitka i przewaga znów sięgnęła ośmiu punktów. Jeszcze powiększył ją naturalizowany Amerykanin - trafił przed przerwą za trzy.
Po zmianie stron lepiej zaczęli goście. Szybkie akcje Sorkin i Avdiji pozwoliły im odrobić sześć punktów i trener Milicić zarządził przerwę. Po wznowieniu gry sędziowie odgwizdali faul Izraelczyka na Sokołowskim przy rzucie z obwodu. To rozsierdziło trenera gości i został ukarany przewinieniem technicznym.
Zaczęło się wręcz gotować na boisku - Loyd dostał faul za niesportowe zachowanie. Za chwilę Polacy przekroczyli 24 sekundy na rozegranie akcji, a przewaga nie była duża (45:40). Do tego przewinienie techniczne dostał Avdija. Lider gości zaczął jednak trafiać i po rzucie z obwodu było już tylko 48:47, a za chwilę Izrael objął pierwsze prowadzenie w meczu.
Sygnał do ataku dał Ponitka. Najpierw tak ofiarnie ratował piłkę, że wpadł na stolik sędziowski. Wrócił na boisko i trafił z dystansu, a za chwilę po przechwycie za dwa i Polska odzyskała prowadzenie.
W ostatniej części Polacy zdobyli sześć punktów z rzędu i za chwilę pozwolili na to samo rywalom. Wciąż było bardzo blisko remisu. 80 sekund przed końcem gospodarze wygrywali tylko 62:61. Za trzy jednak trafił Carrington i szala przechyliła się na korzyść rywali. Wyrównał Loyd i dał prowadzenie po tym, jak dobił własny rzut. Zostało jeszcze 13 sekund. Polacy wybronili się - Avdija nie trafił za trzy i Spodek rozpoczął świętowanie
Polska - Izrael 66:64 (19:14, 18:12, 11:25, 18:13)
Polska: Balcerowski, Sokołowski, Pluta, Ponitka, Loyd oraz Łączyński, Olejniczak, Gielo, Żołnierewicz, Dziewa











