Gwiazda kadry z przesłaniem do Polaków. "Tego się po was nie spodziewałem"
Bez Jordana Loyda awans do ćwierćfinału byłby raczej niemożliwy. Naturalizowany Amerykanin był najlepszym strzelcem reprezentacji Polski, a świetnie odnalazł się w drużynie biało-czerwonych. - Byliśmy podekscytowani, że dotarliśmy do ćwierćfinału, ale chcieliśmy osiągnąć więcej. Grać dla Polski, być w tej reprezentacji i z tymi zawodnikami było dla mnie niesamowite - zapewniał Loyd.

Amerykanin z polskim paszportem w siedmiu meczach miał średnią 22,4 punktu. Indywidualnie najlepszy był jego występ ze Słowenią (32 punkty), a najsłabszy z Belgią (siedem). W ostatnim występie - ćwierćfinale z Turcją rzucił 19 punktów.
- Można było zrobić dużo więcej w tym meczu. Jestem sfrustrowany, więc zacznę od siebie. Nie zagrałem tak dobrze, jakbym chciał. W pierwszej połowie byliśmy zbyt łatwi do atakowania i później nie potrafiliśmy odrobić strat - mówił Loyd. - Sengun? To świetny zawodnik. Trudo go zatrzymać. Był dziś bardzo szybki, a do tego świetnie podawał i tym wyrządził nam jeszcze więcej krzywdy. Szacunek dla rywali, bo byli lepsi.
Loyd polski paszport dostał pod koniec lipca i do drużyny dołączył na początku sierpnia. Szybko znalazł wspólny język z drużyną. - Byłem zadowolony, że mogę być częścią tego zespołu. Ludzie mnie tu przyjęli z otwartymi rękoma, a przecież nie musieli. Dlatego chciałem dać im jak najwięcej od siebie. To był świetny turniej, ale jestem trochę zawiedziony, że już dla nas się skończył.
Federacja koszykówki (FIBA) zezwala, by w reprezentacji występował jeden naturalizowany zawodnik. I większość zespół z tego korzysta. Zwykle zatrudniają Amerykanów. Nie zawsze tacy zawodnicy zostają e zespołach na kolejne turnieje. A reprezentacja Polski wkrótce rozpocznie walkę o awans na mistrzostwa świta w Katarze. Czy z dalszymi występami Loyda w kadrze? - Drzwi do mnie są oczywiście otwarte. Nie wiem, co wydarzy się jutro, ale jestem otwarty - zapewnił.









