Godziny do wielkiego meczu Polaków. Jednoznaczny głos z kadry. Trener błaga, kapitan zdradza plan
Reprezentacja Polski w walce o półfinał EuroBasketu zmierzy się we wtorek (godz. 16:00, relacja tekstowa na interia.pl) z niepokonaną Turcją. "Biało-czerwoni" stoją przed szansą, by co najmniej powtórzyć wynik z poprzednich mistrzostw. - Plan jest prosty, żeby walczyć do upadłego i dać z siebie wszystko - zapewnia Mateusz Ponitka, kapitan naszej reprezentacji.

Ostatni trening przed meczem z Turcją. Tradycją Eurobasketu jest to, że media są wpuszczane na ostatnie kilka minut zajęć. Nie ma oficjalnych konferencji, za to po zajęciach w mixed zonie jest okazja, by jeszcze porozmawiać z zawodnikami. Tym razem rzecznik kadry zaprosił dziennikarzy kwadrans wcześniej niż zwykle. Zapewne za zgodą trenera Igora Milicicia. Widzieliśmy więc m.in. jak jeden z asystentów ćwiczy zagrywki pod kosz z wysokimi Dziewą, Gielo, Zapałą i Olejniczakiem. A także jak Michał Michalak mierzył się jeden na jeden z byłym reprezentantem, obecnie członkiem kadry Michałem Ignerskim.
Część koszykarzy, tych najbardziej eksploatowanych w końcówce już odpoczywała - Jordan Loyd leżał na podłodze, a Kamil Łączyński siedział oparty o bandy.
Jesteśmy pewni siebie i przygotowani taktycznie. Ja tylko liczę i błagam na wszystkie sposoby, żeby energia wróciła do rąk i nóg moich zawodników. Żeby się zregenerowali, jak tylko najbardziej mogą i żebyśmy mieli tę świeżość co wcześniej
- Nie ma co wyciągnąć wniosków z treningu. Jesteśmy tu po to, by zrobić co trzeba i będziemy gotowi - dodał.
Humory dopisywały, a w samej końcówce Andrzej Pluta i Loyd próbowali trafić z połowy, ale tak, by piłka po rzucie odbiła się najpierw od parkietu i dopiero wpadła do kosza. To się nie udało, ale później, w ostatnim rzucie Amerykanin z polskim paszportem trafił do kosza ze środka boiska. Może to dobra zapowiedź na spotkanie ćwierćfinału w Turcją?
Polacy nie są faworytem, ale przebijają rywali pod względem doświadczenia. To biało-czerwoni na trzech z czterech ostatnich dużych imprez (mistrzostw świata i EuroBasketu) docierali do ćwierćfinału. Ostatni sukces Turków to srebrny medal mistrzostw świata w 2010 roku. Od 2014 roku nie byli nawet w ćwierćfinale dużej imprezy.
Ale są faworytami - jedyni obok Niemiec wygrali do tej pory wszystkie spotkania. Fazę grupową rozgrywali w Rydze i halę Xiaomi Arena znają na wylot. Wiedzą, jak rzucać właściwie z każdej klepki. I mają w składzie gwiazdy - grającego w NBA Alperena Senguna i Shane Larkina. - Lubimy taką sytuację, w której nie jesteśmy faworytem i możemy coś z boku ugrać - przyznaje szkoleniowiec.
Polska jako jedyna spośród ośmiu ćwierćfinalistów nie ma zawodnika w NBA. - Drużyna z Turcji jest bardzo podobna do reprezentacji Bośni. Na pewno posiada więcej talentu, ale jeżeli chodzi o to jak grają, to są bardzo podobni - uważa Michał Sokołowski, skrzydłowy Polaków. - Sengun i Larkin to ich największe atuty [w Bośni to byli Nurkić i Roberson - przyp. red.]. Bardzo dobrze mentalnie podeszliśmy meczu z Bośniakami i wiemy, że mamy szansę powtórzyć to, co zrobiliśmy trzy lata temu i chcemy to zrobić.
A wtedy Polacy sprawili sensację i wygrali z niepokonanymi do tej pory Słoweńcami. Wówczas w Eurobaskecie zajęli czwarte miejsce. Teraz są o krok, by znaleźć się w czołowej czwórce. Ale to bardzo duży krok do zrobienia. - Nie chcę wracać do tego, co było. Jesteśmy tu i teraz, zagramy z drużyną, która gra tu świetną koszykówkę, ale my też mamy podniesione głowy - zapewnia Milicić.








![Włoszki pierwszymi półfinalistkami Ligi Narodów. [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2Z3BS45GV3RM-C401.webp)



![Gdzie oglądać ME w lekkoatletyce 2026? [TRANSMISJE, PROGRAM]](https://i.iplsc.com/000N1YJN072PFXIP-C401.webp)