Epicki bój w finale EuroBasketu, decydowały ostatnie sekundy. Pogromcy Polaków otarli się o historyczny sukces
Po wielu dniach intensywnych zmagań w końcu przyszła ta chwila. 14 września w Rydze odbył się finał tegorocznych koszykarskich ME, których współgospodarzem był m.in. nasz kraj. Niestety "Biało-czerwoni" odpadli w ćwierćfinale po porażce z Turkami. To właśnie oni zameldowali się w ostatnim meczu imprezy, gdzie czekali już na nich równie rozpędzeni Niemcy. Obydwie ekipy do tego etapu nie zaliczyły żadnej porażki, co zwiastowało świetne widowisko w decydującym starciu EuroBasketu 2025.

Tegoroczny EuroBasket nieubłaganie zbliża się do zakończenia. Dla Polaków był to wyjątkowy turniej, bowiem nasz kraj dostąpił zaszczytu w postaci miana współgospodarza imprezy.
"Biało-czerwoni" zaprezentowali się w jej ramach zdecydowanie ponad wszelkie oczekiwania, o czym najlepiej świadczy niezwykle wysokie 6. miejsce w klasyfikacji końcowej drużyn Starego Kontynentu. Marsz "KoszKadry" został powstrzymany dopiero w ćwierćfinale, kiedy to trafili oni na rewelacyjnie grających Turków z Alperenem Sengunem na czele. Mimo walki podopieczni trenera Milicicia musieli uznać wyższość rywali, którzy jako niepokonana drużyna zameldowali się w wielkim finale.
14 września naprzeciw pogromcom Polaków wyszli natomiast Niemcy, którzy również dotychczas nie zaznali ani jednej porażki, choć byli tego naprawdę bliscy w starciu ćwierćfinałowym ze Słoweńcami. Specyfika walki o złoto ME wymagała jednak, aby któraś z przytoczonych ekip wreszcie zapisała na swoim koncie pierwszą przegraną. Przed meczem ciężko było jednak wyłonić faworyta do końcowego triumfu. Wiadomym było jedynie, że zwycięstwo osiągnięte zostanie po wiekopomnym widowisku.
To był mecz na miarę finału ME. Niebywałe widowisko w Rydze
W pierwszych minutach finałowego starcia ME niektórym mogło się wydawać, iż losy rywalizacji zostały już przesądzone. Turcy fenomenalnie weszli bowiem w to spotkanie, doprowadzając do wyniku 13:2. Wówczas trener Alex Mumbru poprosił o przerwę, aby wytrącić rywali z równowagi. To udało mu się, bowiem po powrocie do gry to Niemcy mogli pochwalić się serią kilkunastu zdobytych "oczek", która momentalnie wyrównała wynik. Duże kłopoty miał w pierwszej kwarcie wspomniany Sengun. Złapał on szybkie dwa faule, co w dalszej części finału mogło się okazać zgubne. Duże piętno odcisnęli w tej kwarcie Franz Wagner oraz Isaac Bonga, którzy łącznie zdobyli 15 "oczek". Dzięki ich grze Niemcy mogli zakończyć pierwszą odsłonę finału EuroBasketu z dwupunktową przewagą.
Wyrównany obraz gry nie zmienił się również po rozpoczęciu drugiej kwarty. Turcy weszli w nią bez Senguna. Ich rywale wykorzystali powstałą w ten sposób lukę pod koszem, utrzymując się przez pewien czas na minimalnym prowadzeniu. Turcy wyrównali wynik dopiero po 3 minutach gry, głównie dzięki celnej "trójce" Cediego Osmana oraz podkoszowym wyczynom Adema Bony. W tego typu spotkaniach każdy punkt jest na wagę złota, dlatego nie powinna dziwić dość długa przerwa, w której to na prośbę trenera Ergina Atamana analizie poddano próbę bloku w wykonaniu jednego z Turków. Ostatecznie udany challenge pozbawił Niemców punktów. Ci szybko jednak przywrócili wynik do stanu sprzed chwili. W międzyczasie na boisko powrócił Sengun, który na tym etapie spotkania wszedł już w rytm meczowy. Choć w znacznym stopniu rozruszał on grę kolegów, nie mógł ustrzec się kolejnego przewinienia, zbliżając się niebezpiecznie do granicy "wyfaulowania". Jego wyczyny pozwoliły jednak Turkom zejść na przerwę z wynikiem 46:40, która oczywiście kompletnie nie rozstrzygała losów finału.
Niemcy bardzo długo musieli czekać na "ożywienie się" Dennisa Schrodera, jednak w końcu rozgrywający naszych zachodnich sąsiadów również mógł pochwalić się celnym rzutem zza łuku. Początek trzeciej kwarty naznaczony był wieloma rzutami za trzy po obu stronach, co wciąż utrzymywało zaciętość starcia o złoto koszykarskich ME. Gra "kosz za kosz" to najlepsze określenie, jakim można opisać tę kwartę. Wymiana ciosów sprawiła, iż w decydującą odsłonę tego spotkania wchodziliśmy z wynikiem 67:66 dla Turcji.
Emocje w ostatniej kwarcie meczu finałowego ME sięgały zenitu. Kibice na trybunach co chwilę podnosili się ze sowich krzeseł, kiedy główni aktorzy tego spektaklu wciąż prowadzili niebywale zaciekły bój. Czas na zegarze stopniowo topniał, a żadna z drużyn nie przybliżała się wyraźnie do końcowego sukcesu. Przez znaczną część tej kwarty przewagę utrzymywali Turcy, lecz w szczytowym momencie była ona raptem kilkupunktowa. To zmieniło się na nieco ponad 3 minuty przed końcem spotkania, kiedy po arcyważnym rzucie Isaaca Bongi niewielki plusik pojawił się po stronie Niemców. Od tego czasu przewaga przeskakiwała z rąk do rąk, co trwało do absolutnie ostatniej sekundy spotkania. Próbę ogromnych nerwów ostatecznie zwyciężyli Niemcy i to oni zostali nowymi mistrzami Europy. Mimo fenomenalnego początku Turcy nie dali rady dowieźć zwycięstwa, które byłoby ich pierwszym sukcesem w historii koszykarskich ME.
Turcja 83:88 Niemcy (22:24, 24:16, 21:26, 16:22)












