Na papierze Słoweńcy byli jednym z najmocniejszych rywali, który w ramach tegorocznego EuroBasketu trafił do katowickiej grupy "D". To właśnie z nimi "Biało-czerwoni" rozegrali inaugurujące imprezę spotkanie. Ku zaskoczeniu całego koszykarskiego świata podopieczni trenera Igora Milicicia zdołali jednak powtórzyć swój historyczny wyczyn z roku 2022, kiedy to w ćwierćfinale koszykarskich ME odprawili z kwitkiem Doncicia i spółkę.
Na dodatek Słoweńcy przegrali również starcie z Francuzami, co postawiło ich w naprawdę złej sytuacji. Determinacja gwiazdora Los Angeles Lakers była jednak ogromna, a jego liczby wprawiały w osłupienie wszystkich kibiców, którzy zasiadali w katowickim spodku. Po wygranych spotkaniach z: Belgami, Islandczykami oraz Izraelczykami, Słoweńcy ostatecznie wywalczyli swój bilet do Rygi, gdzie odbywa się obecnie faza pucharowa ME.
Tam w pierwszej kolejności trafili na Włochów, którzy z racji na 2. miejsce w grupie "C" byli stawiani jako faworyci do awansu. Wspomniany wcześniej Doncić nie zamierzał jednak składać broni, kończąc mecz z kosmiczną linijką statystyczną na poziomie 42 punktów oraz 10 zbiórek. Lider poprowadził ostatecznie swoich rodaków do zwycięstwa oraz ćwierćfinału ME, w którym już czekali na nich pretendenci do złotego medalu imprezy - Niemcy.
Starcie tytanów w ćwierćfinale ME. O zwycięstwie zdecydowały ostatnie minuty
Początek pierwszej kwarty zapowiadał, iż spotkanie Niemców ze Słoweńcami będzie niezapomnianym widowiskiem. Rozpoczęło się ono od przerzucania się punktami, które dopiero pod sam koniec kwarty przerwali Słoweńcy, wychodząc na jedenastopunktowe prowadzenie.
Niestety zawodnicy trenera Sekulicia weszli w drugą kwartę znacznie gorzej, co skrzętnie wykorzystali liderzy Niemców. Kilka skutecznych akcji w wykonaniu Dennisa Schrodera oraz Franza Wagnera spowodowało całkowite zniwelowanie przewagi. Doncić nie dawał jednak za wygraną, a jednym z jego najlepszych highlightów tego spotkania było trafienie rzutu za 3 punkty z odległości kilku metrów od "łuku". Koledzy gwiazdora NBA również dołożyli co nieco od siebie, dzięki czemu to Słoweńcy mogli cieszyć się prowadzeniem na półmetku rywalizacji (51:45).
Trzecia odsłona miała nakierować nas na faworytów do końcowego zwycięstwa, a zamiast tego dostarczyła kibicom jeszcze większej niewiadomej. Choć w dalszym ciągu to Słoweńcy utrzymywali minimalne prowadzenie, to ich rywale co rusz zbliżali się do korzystnego dla siebie wyniku. Dużą piętą achillesową Słoweńców okazały się tego dnia rzuty za 3 punkty, których trafili oni zaledwie 9 na aż 39 oddanych prób zza łuku. Po drugiej stronie drogę do kosza również znalazło raptem 9 rzutów za 3 punkty, lecz Niemcy na przestrzeni całego spotkania oddali łącznie 30 takich prób.
Po niezwykle wyrównanej trzeciej kwarcie przyszedł czas na ostatni akt tego widowiska. Rozpoczął się on wynikiem 74:70 dla Słoweńców. Dużo lepiej rozpoczęli jednak Niemcy, którzy dwoma skutecznymi akcjami całkowicie zneutralizowali wspomniane prowadzenie. Chwilę później to przy ich wyniku pojawił się niewielki plusik. Akcje typu "kosz za kosz" sprawiły, że na niespełna 4 minuty przed zakończeniem meczu wynik oscylował w okolicy remisu.
W końcowych minutach spotkania sytuacja zrobiła się jednak naprawdę nerwowa. Ilość fauli oraz rzutów wolnych była wręcz zatrważająca. Dobitnie świadczy o tym fakt, iż do końcowego gwizdka nie dotrwało aż 3 "wyfaulowanych" graczy, natomiast 6 kolejnych od opuszczenia placu gry dzieliło raptem jedno dodatkowe przewinienie. Dużo częściej sędziowie gwizdali jednak na korzyść Niemców, przez co to oni byli w stanie wypracować sobie bezpieczną przewagę w absolutnie kluczowym momencie meczu. Słoweńcy w desperacji próbowali jeszcze oddawać mogące uratować ich sytuację rzuty za 3 punkty, jednak ani Doncić, ani żaden z jego rodaków nie był w stanie odwrócić tego, co było już nieuniknione - po heroicznym boju Słoweńcy musieli uznać wyższość pretendentów do zdobycia medalu tegorocznych ME. To oni powalczą powalczą o finał imprezy z Finami, których w zmaganiach fazy grupowej rozgromili wynikiem 91:61.
Luka Doncić zakończył spotkanie mając na swoim koncie 39 punktów, 10 zbiórek oraz 7 asyst. Po drugiej stronie liderami byli natomiast: Franz Wagner (23 punkty, 7 zbiórek, 4 asysty), Dennis Schroder (20 punktów, 3 zbiórki, 7 asyst) oraz Daniel Theis (15 punktów, 9 zbiórek, 2 asysty).
Niemcy 99:91 Słowenia (21:32, 24:19, 25:23, 29:17)













