Reklama

Reklama

Eredivisie. Kibice na trybunach nie mogą... śpiewać

W Holandii trwają przygotowania do nowego sezonu piłkarskiego. Dopinane są detale sanitarno-organizacyjne. Najnowsze ustalenia służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo kibiców mogą budzić zaskoczenie.

 

Sezon 2019/20 został anulowany. Wyścig po tytuł mistrza Holandii przerwano decyzją rządu 21 kwietnia. Zdecydowano wówczas, że w tym roku triumfator ligi nie zostanie wyłoniony. Żadna drużyna nie spadła też z Eredivisie.

Mimo fali protestów rozgrywek nie wznowiono. Po wakacjach ruszy nowy sezon. Kibice na trybunach zasiądą dopiero we wrześniu.

Zespół zarządzania kryzysowego ustalił właśnie ścisłe reguły powrotu fanów na widownię. Najważniejsza z nich to zasada dystansu. Odległość między kibicami musi wynosić przynajmniej 1,5 metra - nie tylko na stadionie, ale także w trakcie wejścia i wyjścia z obiektu.

Reklama

W rejestrze przykazów znalazł się jeden kuriozalny zapis. Otóż fani zgromadzeni na trybunach nie będę mogli... śpiewać. Mogłoby to bowiem zwiększyć ryzyko wzajemnego zakażenia koronawirusem. Wyegzekwowania tego przepisu zapowiada się niezwykle karkołomnie. 

Wiadomo, że stadiony będą wypełnione co najwyżej w 1/3 pojemności. W lidze ten system sprawdzony zostanie 11 września. Kilka dni wcześniej poddany zostanie weryfikacji podczas meczów Ligi Narodów. Holendrzy zagrają z Polską (4.09) i z Włochami (7.09).

Tymczasem holenderska federacja (KNVB) prowadzi z ministerstwem sportu negocjacje na temat pomocy finansowej od państwa. Ma ona wynieść aż 140 milionów euro. Część tej kwoty zostanie przeznaczona na zapewnienie kibicom bezpieczeństwa na stadionach.

UKi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy