Reklama

Reklama

El. Euro 2016. Kryzys Holandii, tragedia Grecji

​Holandia na mistrzostwach świata w Brazylii zajęła trzecie miejsce, ale w ostatnich miesiącach spisuje się fatalnie i niewykluczone, że nie zagra na Euro 2016. Żadnych szans na awans nie mają już Grecy, którzy na mundialu potrafili awansować do najlepszej "szesnastki". Wpadki przytrafiały się także innym europejskim potentatom.

Eliminacje Euro 2016. Sprawdź wyniki i tabele - kliknij tutaj!

Aż strach pomyśleć, jak wyglądałyby mistrzostwa Europy we Francji, gdyby miało na nich zagrać tylko szesnaście drużyn - tak jak na ostatnich pięciu turniejach! 

Jeśli na czempionat awansowałyby tylko i wyłącznie te zespoły, które są obecnie liderami grup oraz sześć drużyn z najlepszym dorobkiem z drugich miejsc, na mistrzostwach obejrzelibyśmy następujące reprezentacje: 

Reklama

Francja (organizator), Czechy (19 pkt), Islandia (19), Walia (18), Belgia (17), Hiszpania (18), Słowacja (18), Niemcy (16), Anglia (21), Szwajcaria (15), Irlandia Północna (16), Rumunia (15), Austria (19), Włochy (18), Norwegia (16) i Portugalia (12).

UEFA postanowiła jednak, że na mistrzostwach Europy we Francji zagrają aż 24 drużyny. Stąd też awans na turniej wywalczą po dwie reprezentacje z każdej z dziewięciu grup eliminacyjnych (18 krajów), do tego najlepszy zespół z trzeciego miejsca oraz czterej zwycięzcy barażów. 

Automatycznie zapewniony awans ma oczywiście reprezentacja Francji.

Z kosiarką między "Tulipany"

Nawet poszerzony skład europejskiego czempionatu może nie uratować przed katastrofą Holendrów. Reprezentacja "Pomarańczowych" po mundialu w Brazylii, na którym zajęła trzecie miejsce, zanotowała spektakularny zjazd i na dwie kolejki przed końcem zmagań w grupie A eliminacji Euro 2016 zajmuje czwarte miejsce.  

Holendrzy przegrali cztery z ośmiu dotychczasowych meczów, a w eliminacjach nie rywalizują wcale z potentatami. Z kosiarkami pomiędzy "Tulipany" wjechali jednak Czesi (wygrali 2-1), Islandczycy (3-0 i 1-0), a ostatnio nawet chimeryczni Turcy (3-0).

Działacze holenderskiej federacji po nadspodziewanie udanym mundialu postanowili zatrudnić na stanowisku selekcjonera Guusa Hiddinka. Doświadczony szkoleniowiec spisywał się jednak fatalnie i w końcówce czerwca stracił pracę. 

Zastąpił go Danny Blind (ostatnio asystent w Ajaksie Amsterdam i reprezentacji), bo kadry w beznadziejnym położeniu nie chcieli przejmować bardziej znani szkoleniowcy - Ronald Koeman (Southampton) ani Frank De Boer (Ajax).  

Początek pracy Blind miał jednak katastrofalny - Holandia przegrała w Amsterdamie z Islandią (0-1), a następnie uległa Turcji (0-3) w Konyi. W październiku "Pomarańczowi" mają przed sobą mecze z Kazachstanem (wyjazd) i Czechami (dom), ale przystąpią do nich z nożem na gardle.

Johan Cruyff grzmi i punktuje błędy

Fatalne występy reprezentacji wywołały w kraju prawdziwą burzę. Legendarny piłkarz i szara eminencja holenderskiego futbolu - Johan Cruyff - w poniedziałek w felietonie dla "De Telegraaf" punktował kolejne bolączki kadry: źle dobraną taktykę, zbyt małe obciążenia treningowe i kiepskie umiejętności poszczególnych graczy.

"Mamy problemy z najprostszymi elementami technicznymi. Tempo gry jest słabe, bo każde podanie wędruje za plecy zawodnika. To prosta sprawa, ale wielu naszych piłkarzy nie umie zagrać celnie do partnera. To jest piłkarski elementarz" - grzmiał Cruyff.

"Reprezentacja wygląda bardzo słabo, ponieważ holenderscy piłkarze trenują zbyt lekko. Wszystko da się opanować, pod warunkiem, że zawodnicy ciężko pracują. W Holandii odeszliśmy od intensywnego treningu i teraz widać, jakie są efekty" - dodał słynny przed laty zawodnik.

"Jedynym piłkarzem, który prezentuje się przyzwoicie, jest Daley Blind (nota bene syn obecnego selekcjonera - red.). Uderzające, jak bardzo ten zawodnik rozwinął się po transferze do Manchesteru United. To dobry przykład na to, jak większa intensywność treningu pozwala zrobić krok naprzód" - zakończył legendarny piłkarz.

W Holandii niespełna półtora roku po zdobyciu przez "Pomarańczowych" brązowego medalu na mistrzostwach świata na nowo rozgorzały wewnętrzne wojenki, a reprezentacja w niczym nie przypomina już drużyny, która w Brazylii grała z żelazną konsekwencją i potrafiła dotrzeć do półfinału mundialu.

"Jesteśmy upokorzeni", "Zaczynamy się obawiać o udział w mistrzostwach Europy" - to tylko niektóre tytuły z holenderskiej prasy. Tylko dzięki słabej dyspozycji reprezentacji Turcji w poprzednich meczach Arjen Robben i spółka wciąż mają szansę awansować do baraży.

- Powtarza się znany od lat problem: Holendrzy mają wspaniałe indywidualności - Robbena czy van Persiego - ale jako zespół wyglądają przeciętnie. W trakcie eliminacji zmienili się trenerzy, a to wpływa na słabsze zgranie i gorsze zrozumienie pomiędzy zawodnikami - ocenia w rozmowie z Interią Jacek Bąk.

- Już od kilku lat nie podoba mi się gra Holandii, która porzuciła gdzieś ofensywną grę i zamiast tego nastawiła się na dyscyplinę w obronie i kontrataki. Nie zapominajmy jednak, że "Pomarańczowi" ciągle mają szansę awansować na Euro 2016 - potencjał mają przecież olbrzymi - zaznacza były obrońca reprezentacji Polski.

Grecka tragedia

Kompromitujące wyniki w eliminacjach ME to nie tylko problem Holendrów. Jeszcze gorzej niż "Pomarańczowi" prezentuje się reprezentacja Grecji. Mistrzowie Europy z 2004 roku w eliminacjach Euro 2016 nie wygrali jeszcze ani jednego meczu! Piłkarze z Hellady, którzy na mundialu potrafili wywalczyć awans do 1/8 finału, w ostatnich spotkaniach prezentują katastrofalną dyspozycję.

W ośmiu dotychczasowych meczach Grecy zdobyli zaledwie trzy punkty. Co gorsza, w grupie F próżno szukać mocarzy europejskiej piłki. Liderami tabeli są piłkarze Irlandii Północnej, a drugie miejsce zajmują Rumuni. Nie musimy oczywiście dodawać, że Grecy przegrali z obiema tymi drużynami. To jeszcze nic - sposób na ekipę z południa Europy znaleźli nawet piłkarze z Wysp Owczych!

Od czasu mistrzostw świata w Brazylii, reprezentację Grecji prowadziło już trzech szkoleniowców. Najpierw był Włoch Claudio Ranieri, potem Kostas Tsanas (trener tymczasowy), a następnie Urugwajczyk Sergio Markarian. Pierwszy wyleciał ze stanowiska po czterech meczach, a ostatni stracił pracę po raptem trzech spotkaniach! 

Ech, gdzie te czasy, kiedy reprezentacji Grecji pod wodzą Otto Rehhagela obawiała się cała Europa?

Inni faworyci też gubili punkty

Holendrzy grają słabo, Grecy dramatycznie, ale wpadki w eliminacjach Euro 2016 przytrafiały się także innym europejskim potentatom. 

Wystarczy przypomnieć niespodziewaną porażkę Niemców z Polską na Stadionie Narodowym (0-2), czy potknięcie Hiszpanii na wyjeździe ze Słowacją (1-2) w październiku ubiegłego roku. Fatalnie eliminacje ME rozpoczęła także Portugalia, która przegrała u siebie z Albanią (0-1). 

W przeciwieństwie jednak do Greków i Holendrów, wspomniane wyżej drużyny potrafiły wrócić potem do wysokiej dyspozycji i obecnie zajmują pierwsze miejsca w swoich grupach.

- Najmocniejsze europejskie reprezentacje wiedzą, że na turniej do Francji pojedzie aż 24 zespoły i można pozwolić sobie na jedną czy dwie wpadki. Myślę, że stąd wzięły się potknięcia Niemców czy Hiszpanów na początku eliminacji - mówi Jacek Bąk.

Gdyby nie to, że UEFA postanowiła poszerzyć skład turnieju finałowego Euro 2016, Holendrzy już dzisiaj nie mieliby żadnych szans na awans. Spore kłopoty mieliby także Rosjanie czy piłkarze Bośni i Hercegowiny.

Czy zobaczymy ich na stadionach we Francji w lecie przyszłego roku? Przekonamy się wkrótce.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Autor: Bartosz Barnaś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje