Reklama

Reklama

Warta Poznań zaczęła osiągać przedwojenne wyniki

Wygraną aż 4-0 z Górnikiem Łęczna i to na wyjeździe Warta Poznań przesunęła się z grona ekip zaliczanych do kandydatów do spadku do tyc, o których mało kto tak myśli. To wynik iście przedwojenny, który może świadczyć o tym, że Warta w Ekstraklasie okrzepła.

Sytuacja jest trudniejsza niż w poprzednim sezonie, bo z Ekstraklasy spadają trzy zespoły, a nie jeden, jednakże pamiętajmy, że Wartę Poznań w minionych rozgrywkach w zasadzie guzik to obchodziło - zajęła piąte miejsce, bardzo odległe od strefy spadkowej. Zyskała nie tylko utrzymanie, ale i pewność siebie oraz czas potrzebny na to, by okrzepnąć. To okrzepnięcie procentuje teraz.

Warta straciła przecież zawodników bardzo ważnych, tak w kontekście boiska, jak i szatni - Roberta Janickiego czy Jakuba Kuzdrę, wreszcie Makanę Baku, a jednak wygląda na zespół, który przez te zmiany przeszedł suchą stopą. Po trzech meczach ma na koncie dwa remisy oraz imponujące zwycięstwo 4-0 nad nowym beniaminkiem Górnikiem Łęczna i to na jego terenie. Zwycięstwem symbolicznym, bo wyglądało ono jak przekazanie pałeczki na zasadzie: "teraz to wy się martwcie o utrzymanie".

Reklama

To jednocześnie najwyższe zwycięstwo warciarzy w najwyższej lidze od 27 marca 1949 roku, kiedy w obecności 12 tysięcy ludzi na stadionie przy ulicy Rolnej poznaniacy ograli Cracovię Kraków 4-0. To także rezultat, do jakich Warta nas nie przyzwyczaiła jako zespół, który od tych ponad 70 lat jeśli w ogóle grał w Ekstraklasie, to walczył o utrzymanie, a nie gromił innych. To także pewna symboliczna zmiana, pokazująca że Warta zamierza być pełnoprawnym ligowcem, a nie zespołem, który jest to tylko na chwilę i na pewno zaraz spadnie.

Tak ją przecież do niedawna wielu traktowało, a dzisiaj trudno znaleźć kogoś, kto typuje ją do spadku.

Warta Poznań nawiązuje do tradycji

Warta Poznań wynikiem 4-0 dokonała pewnego symbolicznego przewrotu, bo zachowała się jak stary, doświadczony ligowiec w Ekstraklasie, a takim była w zasadzie tylko przed wojną. Wtedy walczyła o zaszczyty, o mistrzostwo, potrafiła wygrywać wysoko. Przypomnijmy, że najwyższy triumf Zielonych na boiskach ekstraklasowych to aż 9-1 z ekipą ŁTSG Łódź w sierpniu 1930 roku. W miesiącach poprzedzających wybuch drugiej wojny światowej, gdy Warta walczyła o tytuł mistrzowski, potrafiła rozbić 5-0 Garbarnię Kraków (25 czerwca 1939 roku) czy 7-0 Union Touring Łódź (w kwietniu tegoż roku), rozbić 4-1 Wisłę Kraków czy 5-2 Ruch Chorzów. To była Warta bez kompleksów i grająca z rozmachem.

Teraz oczywiście jeszcze jest od tego daleka, ale nikt, kto pamięta ją jeszcze kilka, kilkanaście lat temu na stadionach drugiej czy nawet trzeciej ligi, nie przypuszczał zapewne, że w 2021 roku będzie wygrywała 4-0 wyjazdowe mecze w Ekstraklasie.

Warta Poznań zmienia się na naszych oczach, przekształca, krzepnie i staje się zespołem pełnoprawnym w Ekstraklasie. To tak, jakby wyciągnąć z zakurzonej szopy zepsutą rzekomo dawno maszynę, odrestaurować, odnowić i nagle okazuje się, że ona może jeszcze sprawnie działać, przypominając dawne czasy.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama