Reklama

Reklama

Parada narodów nie tylko na ceremonii otwarcia. To igrzyska krasnali

Kosowo, Macedonia Północna, Filipiny, Fidżi, Jordania, Kuwejt, a ostatnio także Bermudy i San Marino - igrzyska olimpijskie w Tokio to nie tylko pojedynek na medale wielkich potęg sportu jak USA, Rosja czy Chiny. To także chwile chwały dla tych mniejszych krajów. Paradują nie tylko podczas otwarcia igrzysk, zdobywają też laury.

Współczesny sport cierpi na niedobór czasowy. Igrzyska ściśnięte do dwóch tygodni ledwo się logistycznie wyrabiają. Eliminacje w coraz większym stopniu mają na celu wyrzucenie ze startu tych, których kiedyś cenił baron Pierre de Coubertin - tych najmniejszych, niepozornych, z marginesu wielkiego świata sportu. A jednak igrzyska olimpijskie nie dają się tendencji, by medale rozdzielali między siebie tylko giganci. Co rusz na tej imprezie swoje wielkie chwile przeżywa jakiś mały kraj, który nigdy dotąd nie zdobył albo złota, albo medalu w ogóle.

CZYTAJ TAKŻE: Dlaczego niektórzy startują, chociaż znicz jeszcze nie zapłonął?

To wspaniały urok sportu i tych zawodów, gromadzących na starcie prawie wszystkie kraje świata (w tym roku z udziału w Tokio zrezygnowała jedynie Korea Północna, nawet Gwinea zmieniła zdanie i przyjechała na igrzyska), które widzimy podczas parady narodów w trakcie ceremonii otwarcia. Wydaje się wtedy, że większość z nich nie ma szans na zdobycie medalu i tylko tak sobie przyjechała. Nic bardziej mylnego.

Reklama


W igrzyskach w Tokio bierze udział 205 reprezentacji plus uchodźcy. Nie doszliśmy jeszcze do półmetka zawodów, a na liście medalistów znajdujemy już 59 państw. A to nie koniec.

Klasyfikację medalową po środzie otwierają Chiny przed Stanami Zjednoczonymi, Japonią, Australią, Rosją i Wielką Brytanią, czyli wielkie potęgi sportu. Im jednak zjedziemy w tabelce niżej, tym ciekawszych przedstawicieli atlasu świata tam znajdziemy. Aż po rewelacyjne San Marino, które w czwartek przebiło krótki - jak się okazało - rekord Bermudów, czyli najmniejszego kraju z medalem olimpijskim.

San Marino ledwo znalazło chorążych do niesienia flagi na paradzie, bowiem do Tokio wysłało troje sportowców - w strzelectwie, judo i zapasach. I Alessandra Pirelli wywalczyła brąz w strzelaniu do rzutków, czyli trapieTo pierwszy w dziejach krążek dla liczącego 34 tysiące mieszkańców kraiku, który tym samym stał się najmniejszym zdobywcą medalu w dziejach igrzysk. San Marino startuje na nich od imprezy w - a jakże! - Rzymie w 1960 roku.

Liczące 63 tysiące mieszkańców Bermudy są jednak wciąż najmniejszym krajem z olimpijskim złotem. To historyczne zdobyła dla nich Flora Duffy w triathlonie. Bermudy nie są państwem niepodległym, to brytyjskie terytorium zamorskie, ale na igrzyskach startuje osobno, z własną reprezentacją, która w Tokio liczyła dwoje sportowców. Złoto triathlonistki to ich drugi medal w dziejach, wcześniej w Montrealu w 1976 roku brąz miał pięściarz Clarence Hill, później bokser zawodowy i bohater narodowy Bermudów.

Tokio 2020. Pierwsze złoto dla Filipin

A to nie koniec, bo przecież w Tokio pierwszy złoty medal w dziejach wywalczyły też Filipiny, gdy sztangistka Hidelyn Diaz ze łzami w oczach pogodziła walkę zawodniczek z Chin i Kazachstanu. Filipiny czekały bardzo długo, bo od 1924 roku i swego debiutu w Paryżu. Pierwszy medal wywalczyły już w 1964 roku (także w Tokio), ale musiało minąć prawie sto lat, by zdobyły złoto. Radość w kraju jest ogromna.

Krócej na złoto czekały dwa absolutne fenomeny ostatnich lat - Fidżi i Kosowo. Pierwsze wyspecjalizowało się w rugby siedmioosobowym, które debiutowało na igrzyskach w 2016 roku w Rio de Janeiro. Odtąd fidżyjska drużyna jest niepokonana, do złota sprzed pięciu lat dołożyła najcenniejszy medal także w Tokio po fenomenalnym finale z potęgą, Nową Zelandią. Dla Fidżi to chwile tak wspaniałe, że w całym kraju trwa święto.

CZYTAJ TAKŻE: Fidżi świętuje. To absolutny fenomen w rugby!

Z kolei Kosowo wyspecjalizowało się w judo, w którym do złotego medalu z Rio de Janeiro dołożyło dwa kolejne w Tokio - zdobyli je Distria Krasniqi i Nora Gjakova. A mówimy o kraju, w którym judo trenuje 750 mężczyzn i tylko 250 kobiet. Z tych 250 mamy już trzy mistrzynie olimpijskie.

Do Kosowa odważnie dołączyła Macedonia Północna, która zdobyła srebrny medal w taekwondo. Zdobył go Dejan Georgievski, a jest to dopiero drugi medal olimpijski dla niepodległej Macedonii. Pierwszy na igrzyskach w Sydney w 2000 roku wywalczył zapaśnik Magomed Ibragimov, naturalizowany w Macedonii sportowiec pochodzenia awarskiego. 

Absolutnym bałkańskim fenomenem jest Słowenia, która w Tokio ma już dwa medale złote, jeden srebrny i jeden brązowy, co jest już jej najlepszym dorobkiem w dziejach. Słoweńskimi mistrzami zostali kolarz Primož Roglič i kajakarz górski Benjamin Savšek.

Trzymamy kciuki za Polaków w Tokio! Sprawdź terminarz Igrzysk Olimpijskich


Tokio 2020. Richard Carapaz i inni

Wielkie chwile przeżył już w Tokio mało rozpieszczany przez medale olimpijskie Ekwador. Kapitalne złoto kolarza Richarda Carapaza w wyścigu szosowym to dopiero trzeci krążek dla Ekwadoru, z czego drugi złoty - pierwszy zdobył w Atlancie w 1996 roku wyśmienity i legendarny chodziarz Jefferson Perez. Trzy medale dla Ekwadoru to niewiele, zważywszy, że sąsiednia Kolumbia ma ich na igrzyskach 29, a Wenezuela - 18, ale wydarzenia w Tokio dla Ekwadorczyków to jedne z najwspanialszych chwil w dziejach ich sportu.

Złoto w ulicznej koszykówce dla Łotwy to dopiero czwarty złoty medal olimpijski dla tego małego, nadbałtyckiego kraju - pierwszy wywalczył gimnastyk Igors Vihrovs w Sydney w 2000 roku. Przedwojenna Łotwa miała bowiem tylko jeden medal olimpijski, który wywalczył chodziarz Janis Dalins w 1932 roku. Lepiej tu wygląda Estonia, która złoto w ciężarach miała już w Antwerpii w 1920 roku (zdobył je legendarny siłacz Alfred Neuland), a złoto szpadzistek estońskich na igrzyskach w Tokio to już dziesiąty złoty medal dla tego maleńkiego kraju, z czego ponad połowę Estonia zdobyła przed wojną w podnoszeniu ciężarów i zapasach.

Tokio 2020. Z medalami przez świat

Aż trzy medale w judo wywalczyła Mongolia, co znaczy, że jest o krok od pobicia swych najlepszych osiągnięć - czterech medali na jednych igrzyskach w 1968 roku w Meksyku, w 1980 roku w Moskwie i 2008 roku w Pekinie. Dojdą wszak jeszcze zapasy, no i boks, gdzie Mongołowie mogą liczyć na medale.

Pierwszy w dziejach medal olimpijski wywalczył Turkmenistan. Sztangistka Polina Guriewa miała srebro w podnoszeniu ciężarów. Drugi w dziejach medal olimpijski ma Jordania, dla której Saleh Al-Sharabaty zdobył srebro w taekwondo (w Rio de Janeiro jordański taekwondzista Ahmad Abu-Ghaush miał złoto). Trzeci już w dziejach medal dla Kuwejtu zawisł na szyi strzelca Abdullaha Al-Rashidiego, zresztą wszystkie kuwejckie trzy brązowe medale to krążki w strzelectwie, począwszy od igrzysk w Sydney w 2000 roku. 

Tajwan ma już jeden medal złoty, dwa srebrne i trzy brązowe w podnoszeniu ciężarów, taekwondo, łucznictwie, judo i tenisie stołowym. Jeden złoty i dwa srebrne medale wywalczyła Gruzja (wszystkie w judo), mistrza i wicemistrza olimpijskiego ma Tunezja (Ahmed Hafnaoui ma złoto w pływaniu, a Mohamed Khalil Jendoubi - srebro w taekwondo), a po dwa medale w wioślarstwie sięgnęła Irlandia, z czego jeden po wspaniałej walce z Brytyjkami, by w czwartek dołożyć złoto w wyścigu dwójek wagi lekkiej. Czwarty w dziejach medal olimpijski zdobyła dla Wybrzeża Kości Słoniowej taekwondzistka Ruth Ggagbi, zresztą trzy z czterech medali Iworyjczyków to właśnie krążki w tym stylu walki, z czego jeden złoty w Rio.

Na tym tle Polska pozostaje z jednym srebrnym medalem, naszym 284. w dziejach igrzysk.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje