Reklama

Reklama

Najdziwniejszy kalendarz świata to sprzymierzeniec Polaków

Czerwcowa Liga Narodów okazuje się dla Czesława Michniewicza manną z nieba. To bowiem mały mundial, na którym mecze rozgrywa się co kilka dni, tak jak na turnieju. Świetny test na to, by zobaczyć jak zespół zachowuje się w takich warunkach oraz szybko wyrzucać z głów porażki.

8 czerwca, Polska traci sześć goli i zostaje rozgromiona. Tak było teraz, podczas meczu z Belgią w Brukseli, ale podobnie wydarzyło się w 2010 r0ku, gdy w Maladze reprezentacja Franciszka Smudy została rozniesiona przez Hiszpanię. Różnica jest taka, że wówczas Polacy z tą porażką zostali na długo. Kolejny mecz i to towarzyski rozegrali w sierpniu, przeciwko Kamerunowi. Oznaczało to całe lato myślenia o sromotnej klęsce, jednej z największych w historii - w efekcie z Kamerunem biało-czerwoni też przegrali wysoko, aż 0-3. Do listopada i do wygranej w Poznaniu z Wybrzeżem Kości Słoniowej nie zagrała zwycięskiego meczu.

Reklama

Trener Czesław Michniewicz może z czystym sumieniem mówić o szybkim wyrzuceniu z głowy klęski z Belgią, bowiem na rozpamiętywanie jej nawet nie ma czasu. Cztery dni po niej miał już mecz z Holandią (całkiem udany, odbudowujący morale Polaków), wreszcie szybciutko, bo już po tygodniu nadchodzi rewanż z Belgami. U siebie, w twierdzy Stadionu Narodowego, przy specyficznej widowni, z lepszymi humorami po występie w Rotterdamie, z podrażnioną ambicję oraz przeciwko Belgii bez odpoczywających gwiazd pokroju Kevin De Bruyne czy Yannick Carrasco. To ogromna szansa na szybko zasypanie popiołem dołu, w jaki Polacy wpadki w Brukseli.

Liga Narodów to "mały mundial". Bezcenna rzecz

Zarazem trener Michniewicz dostał nieoczekiwanie do rąk niezwykłe narzędzie. ten dziwaczny kalendarz, który opóźnienia w rozgrywaniu meczów oraz przesunięcie terminu mundialu w Katarze nadrabia skomasowaniem pojedynków Ligi Narodów w czerwcu sprawia, że oto Polska w zasadzie rozgrywa mini-turniej w miesiącu, w którym został on odwołany. Nie ma w czerwcu mundialu, a jednak jest coś na jego kształt.

To niezwykle istotne, bowiem selekcjoner ma rzadką i niespotykaną u innych okazję, by przećwiczyć zachowania i właściwości zespołu w warunkach turnieju - zupełnie innych niż mecze eliminacyjne, towarzyskie czy nawet cotygodniowa liga. Okazja to niezwykła, którą dała dotąd przed mundialem w zasadzie jedynie Puchar Konfederacji.

CZYTAJ TAKŻE: Kogo napotkała Belgia na statku, gdy ruszała na mistrzostwa świata? Czy wiesz?

Ten "mały mundial" w Lidze Narodów może okazać się bezcennym poligonem doświadczalnym, który zaprocentuje w Katarze tym, co trenerowi Michniewiczowi jest szczególnie potrzebne i z czego potrafi robić użytek - wiedzą. Do Rosji jechaliśmy niemal w ciemno, na Euro 2016 i 2020 - podobnie. Teraz Polska pojedzie na mistrzostwa świata po turnieju.

 

Reklama

Reklama

Reklama