Reklama

Reklama

Lech Poznań nadal będzie miał brudny stadion

Pojawienie się władz Lecha Poznań i spółki Marcelin Managment na komisji sportu poznańskiego samorządu miało jeden cel - wyjaśnić radnym, że nadal są beneficjentami korzystnego dla miasta układu w sprawie stadionu. Namacalnym efektem jest jednak wycięcie mycia membrany stadionu z budżetu.

Apelowało o to mycie kilku radnych, w tym Michał Grześ z PiS, który zwracał uwagę na to, że jeżeli Lech Poznań awansuje do europejskich pucharów, wstyd będzie pokazać membranę pokrytą już solidnym brudem. Ten brud ma już dekadę, bo ostatni raz dach stadionu przy Bułgarskiej był myty przy okazji Euro 2012, na który to turniej stadion postawiono. Fakt, że wciąż nie ma środków na wyczyszczenie membrany świadczy o tym, jak bardzo jest niefunkcjonalną i nieprzemyślaną konstrukcją.

Takie czyszczenie to bowiem spore koszty rzędu pół miliona zł, które radni - mimo wcześniejszego wpisania mycia do planów budżetowych, o czym informowaliśmy - wycięli z budżetu. Ponownie, bo taki sam los spotkał ten wydatek w 2020 roku. Wtedy przeszkodziła pandemia.

Reklama

Dach stadionu przy Bułgarskiej był kiedyś biały, teraz jest szary i idzie w stronę ciemniejszych barw. Jego degrengolada jest widoczna z daleka, bowiem wielki obiekt jest w Poznaniu jak latarnia morska - nawigują na niego wszyscy z daleka. I wszyscy widzą ten brud, zapuszczenie i liszaj. A będzie tylko gorzej.

Lech na komisji sportu pojawił się nie tyle w sprawie membrany, co przypomnienia radnym, na czym polega poznański układ stadionowy. Kiedy bowiem na obiekcie stworzono punkt szczepień, miasto musiało za to zapłacić Lechowi 389 tys. zł. Podniósł się lament, że jak to - przecież to obiekt miejski. Miejski, ale dzierżawiony Lechowi i spółce Marcelin Managment. Tak jak wynajmuje się mieszkanie.

CZYTAJ TAKŻE: Coraz więcej ludzi na stadionie przy Bułgarskiej

Układ związany ze stadionem polega na tym, że Lech płaci minimalny czynsz, ale wziął na siebie ciężar utrzymania obiekty. A są to koszty niemałe, które ponoszą samorządy w innych miastach np. we Wrocławiu. W ramach tej umowy zwykłe koszty eksploatacji obiektu należą do Lecha (MM), ale koszty mycia membrany już nie.

Stadion miejski w rękach Lecha Poznań

Inaczej mówiąc, miasto zdjęło sobie z głowy utrzymanie niefunkcjonalnego giganta w zamian za to, że gospodaruje tam teraz Lech. Nie jako właściciel, ale najemca. Czy to korzystne dla poznańskiego podatnika? Znacznie bardziej niż łożenie gotówki na obiekty przez inne magistraty w Polsce.

Obiekty jak obiekty, wiele samorządów łoży także środki na same kluby piłkarskie i to nawet te, które pobierają niemałe pieniądze z Ekstraklasy czy nawet gry w europejskich pucharach. W wypadku Rakowa Częstochowa to np. 1,5 mln zł, w wypadku Piasta Gliwice - nawet 6 mln zł, a w wypadku Poznania - 0 zł. Miasto finansuje budowę obiektów sportowych, na których gra Warta Poznań, ale dlatego, że to tereny miejskie. 

Misja wyjaśnienia tego radnym na razie skończyła się pozostawieniem membrany obiektu w stanie opłakanym, chociaż to jeden z tych obowiązków samorządu wobec giganta przy Bułgarskiej, które jeszcze mu pozostały.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama