Reklama

Reklama

Ten klub skacze w górę jak na trampolinie. Kiedy się zatrzyma?

Ruch Chorzów, jeśli chce iść do góry, musi działać brutalnie i bez sentymentów. To truizm: taka jest obecnie zawodowa piłka.

W całej historii Ruch nigdy nie zaliczył dwóch awansów z rzędu, ale też nigdy wcześniej nie był tak nisko. Kibice marzą, że trzeci awans z rzędu też jest możliwy, ale to już zadanie znacznie trudniejsze. 

Ruch Chorzów jeśli chce iść do góry, musi działać brutalnie

Kilka dekad temu byłoby znacznie łatwiejsze, bo wówczas przepływ zawodników między klubami w porównaniu z obecnym obrazem był wręcz śladowy. W obecnych czasach zawodnik w ciągu dziesięcioletniej kariery może zaliczyć dwadzieścia klubów. To powoduje, że autentyczne talenty o ogromnych możliwościach rzadko zapadają się w niższych ligach tak, że nikt nie może ich odnaleźć. To z kolei powoduje, że jeśli trzon drużyny po dwóch awansach z rzędu nie zostanie zmieniony - trudno o dalsze sukcesy, o dalsze wspinanie. To brutalna konstatacja, ale taka jest prawda. Piłkarzowi, który dobrze sobie radzi na czwartym czy trzecim  poziomie trudno będzie przez wiele miesięcy demonstrować przewagę na poziomie drugim. 

Reklama

CZYTAJ TAKŻE: Wielka manifestacja kibiców Ruchu. Chcą nowego stadionu

Wydawało mi się, że Ruch w drugiej lidze będzie chciał może okrzepnąć, w pierwszym sezonie "rozejrzeć się" czyli utrzymać... Prawda jednak jest taka, że entuzjazm wokół drużyny jest duży a fani, jak to fani - chcieliby widzieć Niebieskich w ekstraklasie jak najszybciej. Oczywiste jest, że w klubie nikt nie złoży takiej deklaracji, byłoby to jak założenie sobie pętli na szyję gdyby jednak coś nie poszło. Na Cichej wolą działać niż deklarować i widać to w obecnej... polityce transferowej. 

Ruch Chorzów bardzo aktywny na rynku transferowym

W każdym razie ewidentnie widać, że słabsze ogniwa wymieniane są lepszymi. W obecnej przerwie letniej przyszło do Ruchu już dziewięciu nowych piłkarzy! Większość z nich występowała w minionym sezonie na poziomie drugoligowym i wyróżniała się w tym gronie: Kacper Michalski w Wigrach Suwałki, Przemysław Szur w Radunii Stężyca, Tomasz Swędrowski w Motorze Lublin czy Artur Pląskowski w Chojniczance. Dochodzą również byli pierwszoligowcy - Łukasz Moneta (ostatnio Stomil Olsztyn) czy Jakub Piątek (GKS Tychy) oraz ekstraklasowiec - Maciej Sadlok (Wisła Kraków). A to nie musi być koniec - prawdopodobne, że do Ruchu dołączą młodzi zdolni, którzy z  Chorzowa wyfrunęli do ekstraklasy i się tam nie przebili - Mateusz Winciersz w Piaście GliwiceTomasz Neugebauer w Lechii Gdańsk? Wydaje się, że dzięki takim posunięciom skład bardzo wyrówna się - w tym sensie, że podstawowa jedenastka nie będzie tak odbiegać poziomem od rezerwowych jak to miało miejsce dotychczas. Poza tym kilku z tych piłkarzy już w Ruchu grało - byłby to dla nich mniej lub bardziej sentymentalny powrót. 

Oczywiście kadra nie jest z gumy, klub opuściło/ma opuścić/opuści aż 14 piłkarzy choć nie wszyscy chcą... Pytanie też czy uda się wykombinować tak żeby zeszli z płac. To ważne w kontekście ostatniego wątku, który chcę poruszyć: tak szeroko zarojona polityka transferowa, tyle nowych nazwisk jest możliwe, bo Ruch odzyskuje renomę jako terminowy płatnik. Takie wieści wśród piłkarzy rozchodzą się błyskawicznie. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL