Reklama

Reklama

​Tak wyrażaną miłość do klubu lubię najbardziej

Odwiedziłem Ryszarda Sadłonia, wielkiego kibica Ruchu i byłego chorzowskiego radnego. Szczęka mi opadła.

Sadłoń od dziecka kibicuje Ruchowi. Przeżywał ostatnie mistrzostwo z Ruchem w 1989 roku. Był jednym z tych, którzy uwierzyli, że kampanię wyborczą "Solidarności" można było wtedy prowadzić także na Cichej. Wspólnie z kolegą Piotrem Fojcikiem wnieśli przed meczem na stadion transparent zawierający charakterystyczny napisem  "Solidarność" i niebieską "R-kę". Obu widzę często jak razem oglądają mecze Ruchu z historycznej krytej trybuny (tzn. tak było w czasach przedpandemicznych).  

Kiedy Ruch miał dziesięć lat

Rysiek widział już setki meczów Ruchu, czasami spotykałem go podczas wyjazdowych meczów tej drużyny. Okazuje się, że miłość do klubu potrafi wyrazić także w inny sposób. Posiada bodaj największy zbiór... przypinek związanych z Ruchem: jest ich ponad 300! Najstarsze w jego kolekcji są pierwsze klubowe znaczki sprzed II wojny światowej (wyprodukowane z okazji 10-lecia klubu w 1930 roku). W zbiorze znajduje się też wiele okolicznościowych znaczków wydawanych z okazji występów w europejskich pucharach (m.in po kilka wersji z Feyenoordem i Benficą). Są również przypinki z czasów kiedy brak w herbie charakterystycznej e-Rki czyli z początku lat 50. Ruch decyzją komunistycznych władz należał wtedy do zrzeszenia i nosił nazwę Unia.

Reklama

Żeby węgiel nie tylko z Górnikiem się kojarzył

Rysiek znaczki zaczął zbierać na początku lat 90.  - Wtedy pierwszy zabrałem na mecz Ruchu z Górnikiem czteroletniego syna Łukasza. Przy okazji spodobały mu się klubowe znaczki, więc zacząłem je zbierać. Od tamtego czasu mój zbiór cały czas się rozrasta. W zeszłym roku przytrafiła się okazja kupić za większe pieniądze 20 unikatowych egzemplarzy. Akurat nie miałem potrzebnej ilości gotówki, na szczęście poratował mnie przyjaciel Romek - opowiada Sadłoń.

Rysiek jest nie tylko kolekcjonerem odznak. Produkcję trzech oficjalnych znaczków klubowych sam nadzorował. Jeden z okazji benefisu Krzysztofa Warzychy i meczu Ruchu z Panathinaikosem na Cichej w 2005 roku (sam też mam taki egzemplarz we własnej kolekcji) a dwa z... węgla. - Niech węgiel nie tylko z Górnikiem się kojarzy - uśmiecha się.









Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL