Reklama

Reklama

Ta kara PZPN zrobiła wielkie wrażenie na klubach i kibicach w całej Polsce

Bez większego echa w mediach przeszła kara 40 tysięcy zł dla Podbeskidzia Bielsko-Biała za wpuszczenie kibiców GKS-u Katowice. Tymczasem - jeśli PZPN będzie stosował ją dalej w podobnym wymiarze - w jakiś sposób może zmienić polski futbol

Z nieoficjalnych informacji wynika, że ta konkretna kara zrobiła wrażenie zarówno na klubach jak i kibicach. Dotychczas przypadki finansowych kar za omijanie w przeróżny sposób zakazu wyjazdów grup zorganizowanych nakładane przez PZPN aż tak dotkliwe.

Teraz każdy klub się zastanowi

Zakazy wyjazdów grup zorganizowanych nakładane przez PZPN były regularnie omijane - kibice, dogadywali się drogą pozaprotokolarną z fanami drużyn przeciwnych, a kiedy ci nie mieli nic przeciw, dogadywali się z klubem-gospodarzem. Dotychczas PZPN nie spoglądał zbyt surowo na tego rodzaju działania. Teraz każdy klub dwa razy się zastanowi, bo przecież płacić sumy tego rzędu za tego rodzaju decyzje to z punktu widzenia stanu klubowej kasy jedynie absurd. Trudno bowiem przypuszczać, że przy kolejnej tego rodzaju sytuacji PZPN wyznaczy karę niższą. Działaczy związkowych nie przekonają już argumenty, że przecież kibice przyjechali w sposób niezorganizowany. 

Reklama

Niezorganizowani fani w jednym miejscu stadionu

Zastanawiam się dlaczego PZPN tym razem zareagował tak gwałtownie. Centralę związkową musiał zirytować fakt, że w Bielsku-Białej fani GKS-u Katowice wykupili wejściówki na sektor gości i w efekcie formalnie grupa niezorganizowana faktycznie tworzyła zorganizowaną. Działacze związkowi musieli uznać to za kpinę, bo zdarzyło się to "pomimo uprzednio orzeczonego przez KD PZPN w dniu 7 kwietnia 2022 r. i nadal obowiązującego zakazu wyjazdów zorganizowanych grup kibiców GKS Gieksa S.A." - jak napisano w oświadczeniu związku.

CZYTAJ TAKŻE: GKS Katowice mocniejszy niż gdy zdobywał mistrza? Już sześć transferów z zagranicy!

Podbeskidzie z kolei wydało oświadczenie, w którym wyjaśniło, że klub nie posiada uprawnień do odmówienia sprzedaży biletów kibicom ze względu na miejsce zamieszkania ani nie przetwarza takich danych. Fani z Katowic kupili wejściówki indywidualnie i nie był to wyjazd zorganizowanej grupy. Bielski klub wytłumaczy więc pewnie jak to się stało, że niezorganizowana grupa wykupiła bilety dokładnie w jednym miejscu stadionu i był to akurat sektor gości, który miał być zamknięty.

Czy kibice będą odpowiadać osobiście za zaistniałe przewinienia?

Byłem na wtorkowym meczu Wisły z GKS-em Katowice w Krakowie. Na to spotkanie nie weszła już żadna grupa - zorganizowana czy niezorganizowana - kibiców katowickiej drużyny. Na stadionie Wisły sektor gości jest w remoncie, niemniej dotąd nigdy tego rodzaju historie nie były na ligowych stadionach przeszkodą jeśli kibice chcieli się dogadać. Nieoficjalnie usłyszałem że podjęto próby nieformalnego jak zwykle porozumienia, ale tym razem zakończyły się fiaskiem. 

Dochodzi tutaj jeszcze jeden istotny szczegół: kibice GKS-u Katowice odrzucając porozumienie, które niedawno oferował klub kibicowskiemu stowarzyszeniu stworzyli sobie problem w kontekście meczów wyjazdowych. Warto przy tym przypomnieć, że jedynym warunkiem ze strony klubu podpisania porozumienia ze stowarzyszeniem reprezentującym część kibiców była deklaracja przestrzegania prawa. 

Przy takim obrocie sprawy, nawet po wygaśnięciu kary nałożonej przez PZPN, klub nie będzie musiał wysyłać do swoich ligowych rywali list fanów, którzy chcą zobaczyć mecz wyjazdowy. Będzie musiało to robić środowisko kibicowskie. To z kolei oznacza, że odpowiedzialność za wszelkie incydenty i związane z nimi kary finansowe wydarzyć się nieprzewidzianego na stadionie ponosiliby sami kibice.  

Pytanie czy fani zdają sobie z tego sprawę.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL