Reklama

Reklama

Śląski klub w żałobie. Zmarł Henryk Peszke

Bardzo smutna wiadomość nadeszła z Szombierek. W sobotę rano zmarł Henryk Peszke, piłkarz tego klubu w latach 60. a potem wspaniały wychowawca wielu pokoleń "Zielonych". "Jo żech jest synek stond, urodziłech się jako Heinz Peschke" - powtarzał. Do obiegu weszły jego różne powiedzonka w stylu "a ty, kej niy mosz komu podać, to podej komu inkszemu". Swoich piłkarzy nazywał żartobliwie "pamponiami".

Nie ma człowieka z Szombierek, który nie znałby Henryka Peszke. - Wszyscy marzyliśmy o wielkiej piłkarskiej karierze. Kiedy przychodziliśmy do Szombierek, od nas trenował. Powtarzał nam: ty trenuj pamponiu, bo ty zagramanica jedziesz"* - wspomina Krzysztof Woźniak, członek zarządu Szombierek i drużyny oldbojów "Zielonych".

Henryk Peszke opiekował się nami na boisku i poza nim

Był ceniony, lubiany, niepowtarzalny. Do historii przeszedł jako wychowawca wielu pokoleń piłkarzy - Pan Peszke to był super-człowiek, opiekował się nami na boisku i poza nim. Klub pomagał piłkarzom przy zrobieniu matur, pan Peszke zawsze przychodził po mojego tatę i ten zawsze, chcąc nie chcąc, musiał iść do szkoły. Potem, po latach mój tata grał jeszcze u niego w rezerwach i sam był grającym asystentem - wspomina Jacek Bykowski, syn Stanisława, piłkarza Szombierek w latach 60. i 70.  - Odszedł jeden z ostatnich trenerów ze starej gwardii - żałuje Jacek Kapciak, inny gracz oldbojów Szombierek. 

Reklama

Mistrzostwo Śląska w... piłce ręcznej jedenastoosobowej

W Szombierkach gra w latach 60, choć akurat nie w sezonie kiedy Szombierki zdobyły wicemistrzostwo (w 1965 roku). Wielokrotnie u niego bywałem, ostatni raz kilka miesięcy temu. Wraz z żoną Krystyną wspominał rodzinne opowieści. W piłkę grał już jego ojciec Alfred, choć syn nie pamiętał w jakiej drużynie. - Podczas wojny, jak nadciągał Rus, to uciekaliśmy do Saksonii. Tam my mieli ciotka. Jechaliśmy pociągiem i akurat był największy nalot na Drezno. Całe miasto zbombardowane. Pociąg stał w polu, światła zgaszone, modliliśmy się, żeby nas też nie zbombardowali. Wróciliśmy na Śląsk kiedy w Niemczech trwały walki. Tu są nasze korzenie - opowiadał mi Henryk Peszke. - Śląsk był pod okupacją rosyjską i było ciężko, bo mówiliśmy po niemiecku. Źle się do nas odnosili. W szkole znalazła się nauczycielka, która uczyła mnie polskiego po lekcjach. Najpierw na Bobrku trenowałem piłkę ręczną i zrobiliśmy mistrzostwo Śląska w odmianie jedenastoosobowej. Grałem na pomocy. Latałem i byłem głupi. Ojciec, którego po wojnie wywieźli do Związku Radzieckiego, cudem wrócił i pracował w kopalni Szombierki. Dostał przydział i na początku lat  50. przeprowadziliśmy się na fińskie domki na Szombierkach - wspominał Henryk Peszke. W 1954 roku zdobył jako junior Szombierek wicemistrzostwo Polski - już w piłce nożnej...

Szombierki Bytom: pogrzeb w środę rano

Miał 85 lat. Pogrzeb ma odbyć się w środę rano w starym kościele na Szombierkach. R.I.P.

*można więc zastanawiać się czy to nie pierwowzór powiedzenia z Piłkarskiego Pokera: " ty więcej trenuj, ty zagranica jedziesz"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje